close
„Masakra na wyspie Utoya” Adrian Pracoń

„Masakra na wyspie Utoya” Adrian Pracoń

20130821_02
„Jeżeli spotkanie z zabójcą na kamieniu nie było walką Boga z szatanem, to przynajmniej pojedynkiem dwóch pragnień. Jego woli zabijania i mojej woli życia.”
Świadek masakry na wyspie Utoya przywołuje wspomnienia z tamtych dni z najwyższą precyzją. Temat takiej wagi, że napięcie buduje się samo. W przekazie dominuje punkt widzenia jakby reportera – świadka, który przybywa i poznaje… A potem relacjonuje. Po kolei, drobiazgowo

i z uporem. Nie ma tu innych bohaterów, innych punktów widzenia, choćby śladów zebranej dokumentacji, wielkich sentencji o sensie tragedii.  Śmierć była zbyt blisko. Jest przeżycie i doświadczenie w czystej formie.

„Gadaliśmy z Alexandrą o naszych rodzicach i śmialiśmy się z palców, które po długim przebywaniu w wodzie pomarszczyły się nam jak rodzynki. Żadne z nas nie zachowywało się szczególnie racjonalnie. Morderca chodził pewnie dalej po wyspie. My zaś leżeliśmy pod kurtką przeciwdeszczową, rozmawiając o minionym dniu i o dniach, które nadejdą, jak gdyby nic się nie stało. Czuliśmy, że musimy przeżyć”.

Te i inne przywoływane sceny: wyspa, szpital, reakcja świata polityki i świata wokół samej ofiary  dopiero poszerzają te perspektywę jednostkowej relacji o kolejne aspekty. Bo nagle, poza obrazami przerażającymi dobre i empatyczne, a jednocześnie fascynującymi  ciemne zakamarki naszego ja – w tle pojawia się cała litania problemów: O granicach poprawności politycznej… ; O tematach osnutych mgłą politycznego czy medialnego milczenia…;  O prawdziwym znaczeniu polityki otwartości…;  O sensie demokracji, która nie daje poczucia bezpieczeństwa…; O prawdziwych źródłach (i sposobach) walki z terroryzmem… itepe. Baardzo niewygodne, trudne tematy. I niby to Norwegię, zwłaszcza przy okazji 22 lipca (rocznica masakry) krytykuje się za to, że zamiata te kwestie pod dywan, że działa zbyt zachowawczo… Hmm… Ale… niech pierwszy rzuci kamień.., no niech rzuci… (nota bene główny news dnia z kraju i ze świata: dziura na autostradzie niewiadomo-gdzie i pijany ksiądz).  

Podsumowując : Relacja z przeżyć w nieskażonej w formie. Z misją. Warto sięgnąć.

Recenzowała Sylwia Lewińska

 

Masakra na wyspie Utoya.  Adrian Pracoń
Wydawnictwo Pascal

 

Spotkanie z Tanyą Valko

Z miłości do jedzenia. Najlepsze przepisy polskich blogerów.

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij