close
Pod Wulkanem w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza [recenzja]

Pod Wulkanem w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza [recenzja]

20.12.14_02Podczas oglądania spektaklu Pod Wulkanem w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza  w Teatrze Bagatela miałam wrażenie, że trzymam w ręku rozsypującą się księgę. Księgę, która składa się po części z kondycji człowieka współczesnego, spalającego się w absurdalnej łamigłówce własnego życia.

Książka Pod Wulkanem autorstwa  Malcolma Lowry znajduje się w kanonie literatury współczesnej, reżyser podszedł do lektury z dystansem, oddając nastrój książki, nie trzymając się sztywnych ram konwencji, a zarazem dając popis swemu warsztatowi twórczemu. Należy zaznaczyć także, że sam tytuł dobrze oddaje napięcie wynikające z sytuacji, w której znajdują się bohaterowie dramatu. Z jednej strony utrzymując w rydzach cienie przemijającej indywidualności, z drugiej konwencja ukazuje aktorów w tańcu dance macabre. Stawiając widza w powracającym punkcie początku historii. Publiczność została zaproszona do odwiecznego tańca.

Trupów i demonów przeszłości wciąż w akcji przybywa. Zmieniają tylko oblicza postaci, krążąc niczym cienie nad postacią byłego konsula. Nie ukrywam pociągała mnie wizualizacja poetyczności tych postaci. Reżyser bardzo dobrze oddał tą formę konfrontując argumenty polityczne, religijne i fantastyczne. W melancholii i upajaniu się sztuką dobrze współgrała muzyka skomponowana przez samego reżysera z jednej strony oddając coś bardzo amerykańskiego – ulotny smutek z drugiej ekstazę.

Na ogół spektakle teatralne stawiają widza w historii rozpoczętej, wchodząc do teatru zakradamy się do czyjegoś życia. W spektaklu Pod Wulkanem punkt wyjścia był bardzo dramatyczny: mając przed sobą chorobę alkoholową głównego bohatera Goeffrey zagranego przez Wojciech Leonowicz, którego znakomita  gra aktorska idealnie ukazywała rys głównej postaci: snującej się, ociężałej, na granicy jawy i snu. Punktem wyjścia w teatrze jest rozpad małżeństwa, Urszula Grabowska w sposób bardzo kobiecy oddała ulotność i figuralność postaci Yvonne – niezdecydowanej, romantycznej. Piotr Różański grający Nieznajomego przypadł mi najbardziej do gustu. Dzięki tej postaci znalazłam dwie dusze Pod Wulkanem ziemską i rajską, dusze, które toczyły walkę o ostateczność wartość.

Autor: „Pod Wulkanem” Malcolm Lowry

Tłumaczenie: Krystyna Tarnowska

Reżyseria: Waldemar Śmigasiewicz

Scenografia: Maciej Preyer

Dzięki uprzejmości Teatru Bagatela

Recenzowała: Klaudia Fras

DVD „Droga wolna!” – Patronat Kulturatki + KONKURS

Boska Komedia

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij