close
Odzyskując życie – „Wołgą przez Afazję” recenzja

Odzyskując życie – „Wołgą przez Afazję” recenzja

6 stycznia 20151097wyświetleń

20150106_01

Czy można się podnieść gdy cały znany Ci dotychczas świat ulega zupełnemu zniszczeniu? Przypadek Karoliny Wiktor, która opisuje swoją wędrówkę po meandrach Afazji, sugeruje, że tak. 


Czym w ogóle jest afazja? Afazja to zaburzenie rozumienia mowy i pisma jak również niemożność mówienia, czytania i pisania, na skutek uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego. Afazja spowodowana jest bardzo często udarem mózgu i tak właśnie było w przypadku naszej bohaterki, będącej jednocześnie narratorem książki „Wołgą przez Afazję”. Karolina Wiktor pisała najpierw bloga na jego podstawie powstała wcześniej wspomniana książka, którą autorka nazywa poematem wizualnym, jak mówi „my Afazjanie, więcej czujemy, niż wiemy”.

 Ta książka mogłaby powstać w formie standardowej autobiografii, a stała się zapiskami dokumentującymi powrót do życia poprzez naukę pisania, czytania, próbę zrozumienia świata. Forma jaką przyjęła autorka czyni tę pozycję wyjątkową i sytuuje ją z całą pewnością w tworach zwanych dziełem.

Główna bohaterka porusza się metaforycznie tytułową wołga poprzez kraj nazwany Afazją. Prowadzi nas poprzez pustkowia i tunele bez świateł. Zwierza się, że mieszkańcy Afazji mają duży problem z rozpoczynaniem lub zakończeniem wypowiedzi. Ludzie których spotyka na swej drodze, są podobni do tych, których zna, lecz ich wiek inny. Wszystko co czuje jest dla niej nowe, a wypowiedzenie daty urodzin trwa dwie godziny. Żyjesz i możesz się poruszać, ale brak ci podstawowych zdolności. To jak wiele zapamiętasz, a co zostanie uszkodzone, zależne jest od przypadku – pisze autorka – od tego jak wielkie jest uszkodzenie i jakich miejsc dosięgnie. Celem lepszej komunikacji autorka  tworzy własny słownik będący jej opisem rzeczywistości. Świat afazji jest podobny do realnego, z zastrzeżeniem „prawie” – prawie wszystko się rozumie, prawie dobrze się mówi czy prawie dostatecznie się pisze, a słowa które się przypominają są niepełne. Czas i przestrzeń nabierają innego znaczenia. Czas staje się odwrotnie proporcjonalny do przestrzeni, natomiast objętość masy oraz czasu i przestrzenie nie są wobec siebie równe.

Jednak świat Afazji, nie jest światem bez nadziei,  im więcej autorka ćwiczy tym lepiej mówi i dlatego to lubi i dlatego robi to jak najczęściej. Gdyby pokusić się o określenie języka po który sięgnęła autorka, to bardzo trudno byłoby jednoznacznie go określić. Jest to niejako liryczny opis choroby, napisany w sposób piękny o tym co nie piękne, jak się zdaje.m Wizualnie skonstruowane słowa, których rozmieszczenie ma znaczenie. Przedruk ręcznych zapisków staje się wyjątkowo cenny. Te książkę czyta się wyjątkowo bo i wyjątkowa jest jej forma, mniej istotne stają się natomiast gatunki w które będziemy próbowali zamknąć „Wołgą przez Afazję”. A choć świat dotkniętych afazją zdaje się zupełnie różnić od naszego, to czy i my nie uświadamiamy sobie niekiedy, jak krucha jest granica pomiędzy tym co realne, a tym co fikcyjne a pojmowanie wszystkiego uzależnione jest od naszego mózgu.

Recenzowała: Monika Matura

Karolina Wiktor „Wołgą przez Afazję”
Wydawnictwo: ha!art

Monika Matura

Monika Matura

Wiele o sobie powiedzieć nie mogę, choć w sumie zainteresowań mam całkiem sporo. Może stąd również wynika ten ciągły kłopot w mówieniu na swój temat? Lubię sztukę rozumianą szeroko, jako muzyka, literatura, kino, teatr czy muzea. Lubię także bardzo wszystko co pozytywne, na czele z zumbą.

Dzikie historie w Arsie

„Odpływ” Larsa Saabye Christensena – premiera już 15 stycznia!

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij