close
„Soalris” w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie (recenzja)

„Soalris” w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie (recenzja)

solaris_plakatNie od dzisiaj wiadomo, że gdziekolwiek się udajesz, zabierasz tam siebie. Wiedzą o tym wszyscy, którzy próbowali uciec od swojej przeszłości i myśli. Kwestia ta została wyrażona dobitnie w „Solaris” Stanisława Lema i równie mocno wybrzmiała na deskach krakowskiego Teatru im. Juliusza Słowackiego.

Zgodnie z książkowym pierwowzorem na planecie Solaris ląduje Kris Kelvin (Grzegorz Mielczarek), który próbuje wyjaśnić zaistniałą sytuację. Kierownik stacji Gibarian w dziwnych i niejasnych okolicznościach odebrał sobie życie, a dwaj pozostali mężczyźni przebywający na stacji Sartorius (Rafał Dziwisz) oraz Snaut (Tomasz Wysocki), nie są zbyt skorzy do pomocy i wyjaśnień. Sytuacja jest delikatnie mówiąc dziwna. A wszystkiemu winny zdaje się ocean znajdujący się na planecie, który stanowi niejasny fenomen. Bohaterowie upatrują w nim między innymi formy inteligencji, która bawi się ich umysłami, wizualizując ich lęki i sprowadzając je przed ich oczy. Tym sposobem Kelvin widzi ukochaną, która lata temu zabiła się niejako z jego powodu. Inni bohaterowie też mają swoje trupy ukryte w szafie, Snaut ma na przykład swojego sobowtóra, Sartoriusowi zwiduje się chłopczyk w słomkowym kapeluszu, a ciału martwego Girbariana towarzyszy kobieta (Ewlina Przybyła) odziana w pidżamę i wypowiadająca zdania w innym języku.

„Solaris” stanowi próbę zbadania ludzkiej psychiki na wielu poziomach. Harey (Agnieszka Kościelniak), początkowo infantylna i wesoła, z czasem przeobraża się w świadomą swojego pochodzenia osobę, której trudno znieść prawdę. Kolejną postać kobiecą powierzono Anecie Orlik, która uosabia Ocean. Bohaterowie poruszają się pomiędzy bramkami, które znaczą obszar kolejnych pokoi. W tle znajduje się półkula – planeta z wizualizacjami twarzy i kolorów. Wszystko to sprawia, że spektakl stanowi w zasadzie wierne przeniesienie tego, co znajdziemy w książce, choć tempo zdarzeń wydaje się nieco szybsze (Kelvin zostaje zderzony ze swoim wyobrażeniem praktycznie tuż po przylocie). Spektakl pełen lemowskich myśli filozoficznych toczy się dość szybko, momenty zwolnienia przydarzają się dopiero pod sam jego koniec. Rozważania o ludzkiej naturze snute są niespiesznie. Wszystko dzieje się na tle stacji, która emanuje pustką, a nastrojem przywodzi na myśl klatkę. Spora w tym zasługa scenografii Damiana Styrny.

Dla tych, którzy powieści Lema nie znają, nie wszystko będzie jasne od początku, jednak z czasem zostanie jasno wytłumaczone. Spektakl Wojciecha Kościelniaka stanowi w zasadzie wierne przeniesienie fabuły znanej z książki, z tej przyczyny najpewniej spodoba się fanom powieści. podobnie, jak w powieści i tutaj ostatecznej odpowiedzi nie otrzymamy.

Autor recenzjiMonika Matura
Tytuł: Solaris
Adaptacja sceniczna: Wojciech Kościelniak
Reżyseria: Wojciech Kościelniak
Scenografia: Damian Styrna
Kostiumy: Bożena Ślaga
Muzyka: Piotr Dziubek
Obsada: Aneta Orlik, Agnieszka Kościelniak, Ewelina Przybyła, Rafał Dziwisz, Grzegorz Mielczarek, Tomasz Wysocki, Kacper Ziółkowski/ Oliwier Walas
Teatr: Teatr im. Juliusza Słowackiego

Monika Matura

Monika Matura

Wiele o sobie powiedzieć nie mogę, choć w sumie zainteresowań mam całkiem sporo. Może stąd również wynika ten ciągły kłopot w mówieniu na swój temat? Lubię sztukę rozumianą szeroko, jako muzyka, literatura, kino, teatr czy muzea. Lubię także bardzo wszystko co pozytywne, na czele z zumbą.

Crystal Fighters w Krakowie

Weekend z MHK

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij