close
Bramy Światłości: Tom 1 – recenzja

Bramy Światłości: Tom 1 – recenzja

Pan odszedł, lecz Królestwo musi trwać. Utrzymujące odwieczny ład archanioły mają już zbyt wiele na sumieniu, by z radością oczekiwać Jego powrotu. Jasność opuściła swoje stworzenie przed wiekami i nikt nie wie, gdzie się znajduje. Ale czy na pewno?

Główny bohater, Daimon Frey – Archanioł Zagłady, Abbadon Niszczyciel, Tańczący Na Zgliszczach – wyrusza jako dowódca ekspedycji, mającej na celu zweryfikować niepokojące wieści napływające ze Sfer poza czasem. Przewodniczka – Sereda, wybitny naukowiec i wysokiego rodu świetlista prowadzi wyprawę przez obce Królestwu ziemie zamieszkałe przez indyjskie bóstwa. Problem w tym, że u kresu podróży mogą spotkać zarówno Kreatora (bardzo źle) jak i  Antykreatora (jeszcze gorzej).

Tymczasem w Królestwie regent – Gabriel odchodzi od zmysłów, bo ekspedycja mająca nie jest jego jedynym problemem. Potajemnie do wyprawy dołącza bowiem Lucyfer, chcący raz na zawsze rozmówić się ze Stwórcą,  listownie mianując swoim regentem Asmodeusza, który natychmiast wyrusza wybić mu to z głowy. Bunt piekła zdaje się być kwestią czasu.

Lekko napisana powieść, którą dobrze i szybko się czyta. Kolejna z anielskiej serii, przeczytana jako pierwsza zachęca do sięgnięcia po poprzednie części. Moim zdaniem warto poświęcić kilka godzina na przeczytanie tej pozycji 🙂

Autor recenzji: Tomasz Osuch
Tytuł: Bramy Światłości: Tom 1
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Fabryka Słów

„Doris ma dość” (recenzja)

PROGRAM ALCHEMIA (MARZEC/KWIECIEŃ)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij