close
„Staram się unikać stwierdzenia, że są tylko źli Arabowie”- Tanya Valko (Wywiad)

„Staram się unikać stwierdzenia, że są tylko źli Arabowie”- Tanya Valko (Wywiad)

Maria Dubis: Arabski mąż to kolejna książka z arabskiej sagi.

Tanya Valko: Chcę wyjaśnić, że całe osiem tomów to połączenie arabskiej i azjatyckiej sagi, możnaby więc ją nazwać sagą orientalną. Zaczęło się od Arabskiej żony, potem były: Arabska córka, Arabska krew, Arabska księżniczka, później wchodzą tomy z azjatyckiej sagi pt. Okruchy raju i Miłość na Bali, gdzie występują ci sami bohaterowie, zaś dwie ostatnie książki Arabska krucjata i Arabski mąż to powrót do tematyki arabskiej.

Maria Dubis: Czy może Pani zdradzić, z czym spotkają się czytelnicy tym razem?

Tanya Valko: Nie będę opowiadała szczegółowo, ale dwie ostatnie części powstały w wyniku tego, co dzieje się współcześnie na Bliskim Wschodzie, w Syrii i Iraku. Związane są z powstaniem quasi Państwa Islamskiego i kalifatu w 2014 roku oraz wpływu tych przemian na Europę. Piszę tam o dżihadystach, a także o zwykłych mieszkańcach, którzy zupełnie nie spodziewają się nadchodzącej tragedii. Jak to w moich książkach, musi być miłość- dziewczyna zakochuje się w terroryście, który w jej oczach jawi się jako szarmancki Brytyjczyk, jednak okazuje się, że gdzieś po drodze został zmanipulowany na drogę fundamentalizmu. Główną bohaterką najnowszego tomu jest Daria, która przez ukochanego zostaje porwana najpierw do stolicy Syrii, Damaszku, a w Arabskim mężu znajduje się już w samym centrum Państwa Islamskiego, w stolicy kalifatu Rakce.

Maria Dubis: Głównymi bohaterkami Arabskiego męża są Darin, Dariai Miriam, Marysia, jednak bardzo mocnymi postaciami są także pojawiający się mężczyźni. Charakterologicznie zestawia ich Pani na zasadzie przeciwieństw- dobry i zły bohater.

Tanya Valko: Zawsze w moich książkach staram się ukazywać dobro i zło, tak więc dobrego i złego Araba, nigdy nie jestem stronnicza. Staram się unikać stwierdzenia, że są tylko źli Arabowie, nawet jeżeli teraz cały świat huczy tylko o złych przykładach. W Arabskim mężu przedstawiam Hamida Binladena, który walczy z terroryzmem, oraz dżihadiego Johna, niesamowicie okrutnego fundamentalistę. Obaj bohaterowie są ludźmi wykształconymi i inteligentnymi, ale zupełnie inaczej tę inteligencję wykorzystują.

Maria Dubis: Zarówno w książkach, jak i wywiadach dużo miejsca poświęca Pani pozycji kobiet w krajach muzułmańskich.

Tanya Valko: We wszystkich moich dotychczasowych powieściach mówiłam o tym, że pomimo wszelkich przeciwności kobiety arabskie dążą do emancypacji, do wyzwolenia. Pokazywałam kobiety, te trochę wyzwolone i te zupełnie uciemiężone w czasach pokoju, ale w Arabskim mężu przedstawiam inny problem niż uciemiężenie i zniewolenie kobiet przez mężczyzn. Obecnie głównym moim celem jest przedstawienie sytuacji kobiet, które są antagonistkami lub zwolenniczkami terroryzmu. W kalifacie tragedią ludzi jest narzucona im władza obłąkanych dżihadystów, morderców i dewiantów. Pokazuję kobiety w centrum tego zgnitego świata, istnego piekła na ziemi. Opisuję więzienie dla kobiet, a także harem, a właściwie kalifacki burdel, gdzie kobiety są przetrzymywane w celach seksualnych, jak i dla przygotowywania ich na sprzedaż.

Z drugiej strony występują w mojej powieści także niewiasty, które świetnie się mają i rządzą w kalifacie, takie jak agitatorki czy więzienne strażniczki lub policjantki religijno-obyczajowe. Te ostatnie z Brygady al Chansa, które krążą po ulicach Rakki i kalifatu, wyłapują inne kobiety, łamiące ekstremalne, ultrakonserwatywne prawa szariatu, np. niestosownie się zachowując, tj. wychodząc w pojedynkę z domu czy źle ubierając, tzn. nie zasłaniając od stóp do głów. Przyjechało do kalifatu mnóstwo kobiet z całego świata, które zyskały tam wysoką pozycję, a na jej poparcie zawsze przewieszają „kałacha” przez ramię. Wiele z nich zaagitowano z Zachodu czy Ameryki. Niektóre przyjeżdżają, by stać się funkcjonariuszką, inne, by zostać żoną dżihadysty.

Maria Dubis: Kobiety z Zachodu wykazują się chyba dużą naiwnością wyjeżdżając do krajów ogarniętych wojną.

Tanya Valko: Owszem, jest to wręcz głupota, ale większości gąsek żyjących w skomercjalizowanym świecie jest nudno… I tutaj nagle agitatorka obiecuje orient, przygodę, życie zgodne z naturą w otoczeniu kobiet, które są dla siebie jak siostry. I te nierozsądne dziewczyny, nie sprawdzając w Internecie, co tam się dzieje, jadą w nieznane. Wedle zaleceń zacierają za sobą ślady, okłamują rodzinę, zostawiają komórki i nie zdając sobie sprawy, że będą tam nikim, podejmują decyzję, by diametralnie odmienić swoje życie. Ta, która jedzie na narzeczoną dżihadysty nie zdaje sobie sprawy, że szeregowy fundamentalistyczny bojownik nie opływa w bogactwo, więc dziewczynę czekają na miejscu straszne warunki, a jedynym zadaniem przybywających kobiet jest prokreacja i urodzenie syna. Jeżeli dziewczyna się zbuntuje, np. przeciwstawi się teściowej, to arabski mąż może wyrzucić ją na ulicę, a tam czekają już na takie funkcjonariuszki Brygady al Chansa, które z wielką przyjemnością osadzą ją w więzieniu, chociażby za to, iż chodzi po ulicy bez opiekuna mahrama. W więzieniu kobiety już nie istnieją, bo wiadomo, że skazane są na seks, tortury, gwałty i ostatecznie śmierć.

Maria Dubis: Jak my, Europejczycy, mało wiemy o krajach w tym regionie świata! Nie zdajemy sobie sprawy, co tam się dzieje! Czy wszystkie kraje arabskie są takie niebezpieczne?

Tanya Valko: Jeżeli chodzi o osobiste bezpieczeństwo, to niestety obecnie nie polecam wyjazdów nawet do najbardziej znanych pod kątem turystycznym Egiptu czy Tunezji, pełnych pięknych niezwykłych resortów i starożytnych miejsc. Naprawdę jest zbyt duże ryzyko – może się udać, ale po co ryzykować. Trzeba chwilę poczekać na stabilizację sytuacji i mam taką cichą nadzieję, że już niedługo znów będzie można cieszyć się słońcem i wspaniałym arabskim jedzeniem i gościnnością. Wierzę w to całym sercem.

Maria Dubis: W książce dużo uwagi poświęca Pani terroryzmowi. Często my, Europejczycy myślimy o nim, jako o zjawisku, które zagraża przede wszystkim nam. Ale nie myślimy o tym, jak destrukcyjny ma wpływ na społeczeństwo i kulturę Bliskiego Wschodu.

Tanya Valko: W azjatyckich i arabskich krajach muzułmańskich zamachy terrorystyczne są niestety bardzo częste. W prasie europejskiej nie ma o większości nawet wzmianki. Bomby są podkładane w centrach handlowych, miejscach kultu, tam gdzie modlą się ludzie. Zniszczonych zostało też wiele zabytków, które przetrwały wcześniejsze stulecia.

Maria Dubis: Ciężko jest zrozumieć, jak pod szyldem dżihadu, czyli świętej wojny, muzułmanie mogą zabijać swoich braci w Allahu. Przecież dżihad to wojna z niewiernymi!

Tanya Valko: Jest to wolna interpretacja słów zapisanych w Koranie, gdzie ogłasza się, że dżihad to przekonywanie do islamu za pomocą słowa, dobrego przykładu i uczynku, a świętą wojnę dopuszcza się w sytuacji, kiedy państwo muzułmańskie jest zagrożone. W Syrii czy Iraku nikt nie był zagrożony za wyjątkiem niewinnej i bezbronnej ludności cywilnej. Dżihad sam w sobie ma zupełnie inne pierwotne znaczenie. Współcześnie fundamentaliści stworzyli swoją własną interpretację tych słów i mordują także swoich braci, twierdząc, że są to koszty, które musi się ponieść, by zbudować idealne państwo. Jest to wymysł ludzi, którzy nadinterpretują Koran na swoją modłę, żeby wykorzystać go do własnych celów politycznych.

Maria Dubis: Jakie są Pani prognozy na przyszłość krajów muzułmańskich na Bliskim Wschodzie?

Tanya Valko: Mam nadzieję, że wkrótce nastąpi koniec wojny. Zwiedziłam Syrię wzdłuż i wszerz i kiedy opisuję w swojej książce miejsca w tym kraju, wszędzie tam byłam. Uwielbiam Syrię, kiedyś bardzo chciałam tam pojechać, by zamieszkać na dłużej. Tak uroczy i gościnni ludzie i tak przepiękny kraj! Syria była nieraz okupowana, ale wszystkie kraje, które ją najeżdżały, nie niszczyły tego, co zastały, a tylko wprowadzały swoją kulturę, dzięki czemu powstała niezwykła mieszanka wielokulturowa i wieloreligijna. Mam nadzieję, że to państwo znów odzyska wolność, ale wtedy cały świat będzie musiał im pomóc. Proszę sobie wyobrazić, że Aleppo wygląda teraz tak, jak Warszawa w 1945 roku! Będziemy musieli podźwignąć to miasto z gruzów.

Maria Dubis: Jakie są Pani plany literackie?

Tanya Valko: Wiadomo, że następna powieść powstanie, i jako że mamy do czynienia z exodusem arabskim, chciałabym się skupić na sytuacji i warunkach panujących w obozach dla uchodźców oraz w miejscach osiedlenia uciekinierów. Proszę sobie wyobrazić, że w Libanie w obozach przebywa  obecnie trzy razy więcej osób, niż liczy sobie cały Liban. Nie ma tam warunków do życia, a jedynym światełkiem dla tych ludzi jest nadzieja na wyjazd na Zachód czy pokój w ich ojczyźnie.

Maria Dubis: Ile w Pani książkach to fikcja literacka, a ile zaczerpnęła Pani z prawdziwego życia?

Tanya Valko: O wiele więcej jest tam prawdy niż fikcji, jednak nie piszę niczyjej biografii od A do Z, ale niejednokrotnie zainspirowały mnie wydarzenia z życia osób, które spotkałam. Ludzie, których losy opisuję, czytają moje książki, nieraz mi za to upamiętnienie dziękują, innym razem trochę się gniewają. W moich powieściach występują też postaci historyczne, bądź takie, o których czytałam w raportach czy artykułach, postaci, które istniały. Moim celem jest ukazanie prawdziwych losów w kokonie literackiej fikcji.

Maria Dubis: W krajach muzułmańskich spędziła Pani ponad 20 lat. Kiedy widzi Pani, co się tam aktualnie dzieje, to musi to być dla Pani też osobiste przeżycie.

Tanya Valko: Oczywiście, że tak. Wszystko biorę personalnie, bo we wszystkich opisywanych miejscach byłam jeszcze w czasach pokoju i wyobrażam sobie, jak musi tam być teraz pod gradem kul i w fundamentalistycznej niewoli. Bardzo liczę na to, że jeszcze kiedyś tam pojadę i będzie tak, jak kiedyś.

Maria Dubis: Czy czuje się Pani edukatorką, jeżeli chodzi o informacje o krajach muzułmańskich?

Tanya Valko: Byłam nauczycielką, stąd pouczanie i nauczanie pozostało mi do dziś. Jeżeli coś chce się przekazać szerokiej grupie odbiorców, to nie jest to łatwe za pomocą naukowych książek historycznych. Powieści mają szansę dotrzeć do większej grupy czytelników, a nawet do całego narodu, na prowincję i do dużych miast. Przemycam bardzo poważne treści pod otoczką fikcji literackiej, dzięki temu istotne treści są szerzej i łatwiej przyswajalne. W Arabskim mężu skupiam się na  nieszczęśnikach, żyjących i uciemiężonych w fałszywym kalifacie, których tragiczne losy przedstawiam, chcąc by polskie serca troszkę zmiękły i otworzyły się na tych, którym udało się uciec z piekła na ziemi, z pseudo Państwa Islamskiego.

Tanya Valko to pseudonim arabistki, absolwentki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Była nauczycielką w Szkole Polskiej w Libii, a następnie długoletnią asystentką Ambasadorów RP. Przez ponad dwadzieścia lat mieszkała w krajach arabskich, w tym w Libii i Arabii Saudyjskiej. Obecnie od ponad 5 lat mieszka w Indonezji. Autorka bestselerowych powieści i poradników.

Książka Arabski mąż została wydana nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka

Wyjątkowy letni koncert z piosenkami dla dzieci

Premiery w ARSie

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij