close
„Gucci. W imię mojego ojca. Wspomnienia” [recenzja]

„Gucci. W imię mojego ojca. Wspomnienia” [recenzja]

Wśród produktów „made in Italy” luksusowe odzież i galanteria sygnowane logo Gucci zajmują miejsce szczególne. Rozpoznawalna na całym świecie marka ukochana przez gwiazdy dużego ekranu i nie tylko stała się synonimem włoskiej klasy i luksusu, na który stać tylko wybranych. Wydana przez Marginesy książka „Gucci. W imię mojego ojca. Wspomnienia” zaprasza do świata pięknych i bogatych, czemu trudno się oprzeć, szczególnie gdy czyta się ją we Włoszech. Ale historia rodziny Guccich nawet w otoczeniu olśniewających włoskich krajobrazów podaje w wątpliwość chęć należenia do tego wielkiego świata.

Autorką wspomnień jest Patricia, córka Alda Gucciego, wieloletniego prezesa firmy, który uczynił  z niewielkiego zakładu prowadzonego przez swojego ojca we Florencji potężne przedsiębiorstwo rozpoznawalne w każdym zakątku świata. I to w jego imię, jak sugeruje tytuł, pisana jest cała historia przedstawiona w książce. Skończywszy lekturę, odnosi się jednak wrażenie, że na dużo więcej uwagi zasługuje matka Patricii, która przez większość czasu burzliwego związku z Aldem musiała się ukrywać i nawet w dniu pogrzebu swojego ukochanego nie posadzono jej w ławce dla rodziny zmarłego. Wbrew tytułowi, to książka o niej i dla niej (tylko jej też przez córkę dedykowana).

Zagmatwane losy dużej rodziny Guccich w niejednym miejscu przypominają scenariusz telenoweli i na ich podstawie można by nakręcić wieloodcinkowy serial pełen intryg, zdrad, tajemnic, a nawet morderstwa rozgrywających się w cieniu walki o władzę i pieniądze. Schemat niby znany i niebudzący większego zdziwienia, jednak gdy uświadamiamy sobie, że w całą tę historię wplątani są nie tylko bohaterowie serialu, ale ludzie, którzy nie mogli przez to zaznać pewnego emocjonalnego spokoju i w konsekwencji w pełni cieszyć się efektami swojej pracy, robi się ich tak po ludzku żal.

Aldo Gucci, gdy poznał mamę Patricii, był już żonaty. Jego przekonanie o tym, że oto spotkał kobietę swojego życia było silniejsze od rodzinnych powiązań i uczuć, którymi darzył swoją żonę i dzieci. Najwidoczniej jednak nie na tyle, by ich porzucić… Pojawienie się na świecie Patricii sprawę tylko komplikowało – Bruna urodziła ją w Londynie, gdyż włoskie prawo nie uznawało wtedy istnienia nieślubnych dzieci, poza tym Aldo nie życzył sobie, by jego żona i synowie wiedzieli o całej sprawie, choć, jak zapewniał swoją ukochaną, liczyła się dla niego tylko ona. Jak nietrudno się domyślić, nie jest możliwe ukrywanie swojego istnienia w nieskończoność, a skoro miłość Alda do Bruny, jak pisał wielokrotnie w dołączanych do prezentów listach, nie miała końca, cała sprawa musiała dotrzeć do domu Guccich we Włoszech, gdzie Aldo wraz ze swoją rodziną wciąż mieszkał. Jako dobry katolik (!) nie mógł dopuścić do rozwodu, ale w rozmowach z Bruną (o której po latach mówił w towarzystwie „żona”), żartował: „Bruno, nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo Olwen się postarzała! (…) To nie potrwa długo”.

Połowę życia Bruna musiała kryć się ze swoimi uczuciami, a kiedy już otoczenie dowiedziało się o jej miłości, przypadła jej rola towarzyszki na przyjęciach, które, jak sama mówiła, bardzo ją męczyły. I, choć Gucci był bardzo zazdrosny o mężczyzn w jej towarzystwie, sam (oprócz tego, że miał żonę i trzech synów) nie stronił od kobiet. Matka Patricii żyła więc w nieustannej niepewności, wciąż zmieniając miejsce zamieszkania i dostosowując całe swoje życie do planów jej ukochanego.

Niesamowite jest, że Patricia potrafi pisać o tym wszystkim, nie wylewając z siebie żalu i pretensji, a romanse ojca podsumować zdaniem: „Kochanka może chwilowo wypożyczyć serce ojca, ale ono zawsze należało do mojej matki”. Jej wspomnienia to historia kobiet, które z zaciśniętymi zębami w imię miłości zniosą wszystko. Ale, co trzeba podkreślić, nie jest ani przez chwilę cyniczna i  choć parokrotnie pisze o tym, jak czuła się pokrzywdzona, nie robi tego złośliwie i jako czytelnicy, mimo że nieraz przecieramy oczy ze zdumienia, nie wątpimy w to, że jest dumna ze swojego ojca, którego kocha nad życie.

„Gucci. W imię mojego ojca. Wspomnienia” napisana przez doświadczoną życiem kobietę sukcesu to warte uwagi refleksje o wielkim świecie, który pod powłoką sztucznych uśmiechów i nieprzyzwoicie pięknych strojów skrywa problemy, z którymi mierzą się ludzie z krwi i kości, niejednokrotnie wychodzący z sił, by swoich trosk na zewnątrz nie pokazać. Warto przeczytać, by, może kiedyś, wychodząc ze sklepu, być bogatszym nie tylko o nową torebkę, ale też o wiedzę dotyczącą tego, co dzieje się za kulisami luksusowego świata mody.

Maja Skowron

Autor: Patricia Gucci
Tytuł: „Gucci. W imię mojego ojca. Wspomnienia”
Tłumaczenie: Magdalena Nowak
Premiera: 2017 r.
Wydawnictwo: Marginesy

Książka przeczytana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Marginesy

Premiera książki o Lechu Wałęsie już 27 września

„Ciotka Poldi i Sycylijskie Lwy” już niebawem w sprzedaży

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij