close
Wyspiański wraca na krakowskie salony!

Wyspiański wraca na krakowskie salony!

Świadków historii zwykliśmy traktować jak bezcenny skarb otaczając ich uwagą i troską. Stawiamy pomnik za pomnikiem, powstają nowe muzea i miejsca kultury. Nabywamy cenne dzieła sztuki, aż chce się powiedzieć, że przeżywamy renesans kultury.

Czy w tym szaleństwie jest metoda?
Cieszy fakt że dziedzictwo zyskuje na znaczeniu, ale zastanawia, czy troska o kulturę wynika z potrzeby chwili, czy przemyślanej strategii, która ma swoje uzasadnienie. Kraków to poniekąd stolica polskiej historii i nie ma wątpliwości, że władze dbają o to, by miasto było wyjątkowo atrakcyjne turystycznie.
Wielkich tego miasta nie brakuje są to m.in.: Matejko, Miłosz, Szymborska i on – Wyspiański. Czwarty wieszcz – trochę zapomniany i pozostawiony, o którym każdy coś tam słyszał. Miejsca ważnych, świadków historii Wyspiańskiego, które stworzył lub opisał jest wiele, jednak pośród licznych miejsc kultury próżno go szukać. Mamy w Krakowie Muzeum Kultury i Sztuki Japońskiej, Centrum Kongresowe, Muzeum Witrażu i mnóstwo innych, a Rydlówka – miejsce w którym odbywało się słynne wesele? Zamknięte. Pośród licznych festiwali i imprez kulturalnych dotychczas nie było śladu czwartego wieszcza z Krakowa. Można go natomiast znaleźć przed Muzeum Narodowym, ale widząc w jak opłakanym stanie znajduje się pomnik Wyspiańskiego przypominają mi się słowa samego artysty „O, kocham Kraków – bo nie od kamieni przykrościm doznał – lecz od żywych ludzi.”

Mogło być lepiej, ale nie jest źle
Niedawno cała Polska czytała „Wesele”, na początku października odbyła się Noc Poezji poświęcona właśnie Wyspiańskiemu. W listopadzie Muzeum Narodowe w Krakowie otworzy wystawę, na której podziwiać będzie można prawie 900 prac artysty. Obserwując życie kulturalne Krakowa po raz pierwszy od ponad dekady mam wrażenie, że Wyspiański istnieje. Wraca do łask, a może nie tyle wraca, co w końcu otrzymuje należne mu miejsce. Tegoroczne wydarzenia, to dobry początek na promocję twórczości Wyspiańskiego. Pracy jest jednak bardzo dużo, by Wyspiański miał swoje miejsca w Krakowie, które po prostu mu się należą.

„Wysocki. Powrót do ZSRR” w Teatrze Nowym

Papież, który rozpala serca i podpala świat (Recenzja)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij