close
A o co Ty zapytałbyś Boga, gdybyś mógł z Nim rozmawiać (recenzja „Człowieka który widział więcej)

A o co Ty zapytałbyś Boga, gdybyś mógł z Nim rozmawiać (recenzja „Człowieka który widział więcej)

fot. Wydawnictwo Znak Literanova

„- Przyszedłem przeprowadzić z panem wywiad na temat pańskich książek” (fragm. książki)

Cóż takiego niezwykłego może kryć się w tym zdaniu? Fakt, że pytanie to zostało zadane samemu Panu… Bogu. Przedstawiając Boga jako jednego z wielu pisarzy, który opowiada o swych trzech „książkach”, Eric-Emmanuel Schmidt dotrzymał danej niegdyś obietnicy przeprowadzenia wywiadu ze Stwórcą, jego efekty przedstawiając w swej najnowszej książce „Człowiek, który widział więcej”. Po listach pisanych do Pana Boga przez chorego chłopca w „Oskarze i Pani Róży”, przyszedł zatem czas na bezpośrednią z Nim rozmowę. I o ile pomysł ten wydawać by się mógł na pierwszy rzut oka nieco kiczowaty, tak oryginalna forma jego przedstawienia, całe bogactwo refleksji filozoficznych i dobudowana do zasadniczego pomysłu fabuła zaintrygowała mnie na tyle mocno, by zabrać się za lekturę z dużą ciekawością.

Augustin, mimo ogólnie rażącego życiowego niefartu (wychowywanie w domu dziecka, bieda, bezdomność, praca wiecznego redaktora- stażysty bez wynagrodzenia, bycie niezauważalnym i niepotrzebnym), wydaje się być człowiekiem zupełnie przeciętnym. Za nieśmiałością i lekką ciapowatością, jaką prezentuje na zewnątrz, kryje się jednak niesamowita głębia, wrażliwość, spostrzegawczość i niebagatelna inteligencja. A i co najbardziej intrygujące – dar widzenia umarłych, którzy towarzyszą niektórym żyjącym. Pewnego dnia, szukając na ulicach tematów na artykuł dostrzega niezwykły spór między młodym mężczyzną a karzełkowatym umarłym. Chwilę później słychać już tylko głośne „bum” i Augustin traci przytomność. Bycie przypadkowym świadkiem potężnego ataku terrorystycznego na tle religijnym powoduje, że do tej pory niezauważalny przez nikogo młody redaktor, nagle znajduje się w centrum uwagi. I choć jego osobiście najbardziej cieszą sute posiłki i dach nad głową, jaki zapewnia mu pobyt w szpitalu, jego dalsze losy zmienią się dzięki zyskanej przy okazji przychylności swego wrednego szefa, który wspomnienia Augustina z zamachu chce wykorzystać do zwiększenia popularności swej gazety.

Aby dojść do zasadniczego, zapowiadanego wywiadu z Bogiem, czytelnik musi jednak wraz z Augustinem przetrwać nie tylko zamach, ale i śledztwo, w którym bohater lawiruje pomiędzy statusem świadka i podejrzanego, odbyć rozmowę z samym autorem (E.E. Schmittem), doświadczyć jednoczesnego grania roli terrorysty i filozofa i finalnie naćpać się tajemniczym naparem, który ma przybliżyć go do Boga.

Autor zawarł w książce niesamowitą mieszankę wątków i refleksji, poruszając niezwykle aktualne tematy związane z terroryzmem religijnym, bezdomnością, wykorzystywaniem przez pracodawców, pisarstwem, wciąż i na różne sposoby zadając zasadnicze pytania o udział Boga w przemocy dyktowanej religią. Czy Bóg jest mściwy i karze nas za nasze grzechy, czy zostawia wolną wolę, aż do przesady nie wtrącając się w szerzące się dziś zło? Jak to się dzieje, że Bóg pozwala na śmierć, cierpienie i wojny prowadzone w Jego imieniu? I choć książka inspiruje i skłania do niesłychanie wielu refleksji, sam wywiad z Najwyższym Pisarzem, nieco mnie rozczarował. Prowadzony między Augustinem – a wydaje się – jednym z wielu pisarzy, przybiera postać mądrej, lecz bardzo kontrowersyjnej opowieści obdartej z sacrum. Wiele odpowiedzi udzielanych przez „Boga” była dla mnie mocno wątpliwa, a pytania kierowane do Niego przez Augustina mocno infantylne (np. „Jak się zostaje Bogiem?”). Mimo nieznacznego niesmaku wywołanego „wielkim wywiadem” oraz lekkim chaosem wywołanym mnogością podejmowanych w fabule tematów, książka zachwyciła mnie wykorzystaniem ciekawych pomysłów i form przedstawiania rzeczywistości (w szczególności wątek daru widzenia tych „nie do końca umarłych” oraz wprowadzenie Schmitta do fabuły i wykorzystanie go jako jednego z głównych bohaterów). Samo zakończenie książki przebija jednak wszystko inne – będąc totalnie niespodziewanym i pomysłowym, z całą pewnością zasługuje na miano „mistrzowskiego”.

Schmitt w „Człowieku, który widział więcej” (cóż za dwuznaczny tytuł) daje nam całą masę oryginalnych odpowiedzi, z którymi można dyskutować, nie zgadzać się, odkrywać w nich przestrzenie, których dotąd nie dostrzegaliśmy, a które jednocześnie rodzą w nas wciąż nowe pytania. Lektura, choć momentami wydawała się być dość ciężka w odbiorze, okazała się być jednak naprawdę inspirującą podróżą.

„- Nie trzeba się spieszyć z umieraniem.

– Ale trzeba się spieszyć z życiem.” (fragm. książki)

Autor recenzji: Agnieszka Jedynak

Autor: Eric-Emmanuel Schmitt

Tłumaczenie: Łukasz Muller

Tytuł: Człowiek, który widział więcej

Premiera: 6 listopad 2017

Wydawnictwo: Znak Literanova

Wykształciuch Wykształciuchom Wykształciuchem! Czyli ŁONA i WEBBER w STUDIO (recenzja)

Stworzeni, by wzruszać. Jubileusz 40-lecia Grupy pod Budą w Krakowie już 26 listopada!

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij