close
NAJLEPSZY sposób na walkę z samym sobą, czyli historia życia Jerzego Górskiego oczami Palkowskiego (RECENZJA)

NAJLEPSZY sposób na walkę z samym sobą, czyli historia życia Jerzego Górskiego oczami Palkowskiego (RECENZJA)

„Najlepszy”, to jeden z najbardziej wyczekiwanych filmów roku. Po hicie Łukasza Palkowskiego „Bogowie” widzowie spodziewali się historii równie poruszającej i zapadającej na długo w pamięci. Scenariusz oparty na faktach, oraz bardzo Hollywoodzka ekranizacja budząca wielkie emocje. Pozytywne opinie zachęciły mnie do obejrzenia tego filmu, jednak wchodząc do sali kinowej byłam dość sceptycznie nastawiona – nie byłam pewna czy ekranizacja spełni moje oczekiwania. Muszę jednak przyznać, że po seansie wyszłam zadowolona i usatysfakcjonowana, film bez wątpienia jest godnym polecenia.

Nieznana historia życia Jerzego Górskiego rzeczywiście zasługuje na uwagę, a Palkowski przedstawił ją w naprawdę imponujący sposób, nie przesadzając z dramatem, komedią czy obyczajowością szarego życia. Prosto, czasem z umiarem, a tam gdzie trzeba to i z przytupem, bez splendoru i wydmuchanych treści.

Film pokazujący kolejne etapy życia Jurka Górskiego wprowadza nas w świat buntownika z wyboru, który świadomy swojego nałogu narkotykowego nie zamierza (i nie chce) z nim walczyć. Przyczyn oraz historii, która doprowadziła go do obecnego stanu nigdy nie poznajemy. Wprawdzie bohater wyjawia, że jego dzieciństwo nie było usłane różami, ale nigdy nie oskarżał otoczenia o motory podejmowanych przez siebie decyzji. Wiedział kim jest, co sobie robi i można odczuć, że było mu z tym dobrze i był pogodzony ze swoją sytuacją. Miał przecież wokół siebie przyjaciół, ukochaną kobietę i zawsze mógł wrócić do czekającej matki… Wszystko zaczyna się burzyć i komplikować, gdy jego mały świat zaczynają opuszczać najbliżsi, a wewnętrzne demony coraz bardziej dają o sobie znać.

Kiedy Jerzy osiąga dno, a jego próba samobójcza nie kończy się śmiercią w końcu zaczyna wołać o pomoc. I tutaj historia tak naprawdę się zaczyna… Bohater podejmuje trudną drogę wyjścia z nałogu i zerwania z demonami przeszłości. Nie jest mu łatwo – jego buntowniczy charakter, niezadowolenie z siebie oraz niedowartościowanie sprawiają, że etap przemiany wcale nie jest łatwy. Historia jednak ukazana została w sposób niesamowicie realny, bez zbędnych dialogów czy wydarzeń podkręcających całą fabułę. Prosta historia przeniesiona na duży ekran, która trzyma w napięciu, a widz wcale nie może być pewnym jak ona się ostatecznie zakończy.

Poszukiwanie na nowo wartości i pasji, dla których życie staje się ważne splatają się dramatem wewnętrznym jednostki. Czasami w ciągu jednej chwili wszystko potrafi się zepsuć, a to nad czym bohater pracował  długimi miesiącami niejednokrotnie musi rozpoczynać od nowa…

Ostatecznie jego życie powoli zaczyna się układać – Jerzy żyje po swojemu, a odkryta na nowo pasja do sportu zaczyna sprawiać mu przyjemność i przynosić pozytywne efekty. Jest jednak jedna rysa, która sprawia, że bohater nadal nie jest zadowolony z siebie. Brak poczucia wartości i ciągła świadomość istnienia „Jurka ćpuna” nie daje mu spokoju, dlatego bohater postanawia zostać Mistrzem Świata w triathlonie. Tytuł Mistrza nie jest tylko marzeniem do spełnienia, ale również sposobem pożegnania się raz na zawsze z przeszłością i udowodnienia sobie, że można żyć inaczej… lepiej.

Po wielu upadkach i wzlotach, dochodzi do ostatecznej walki z demonem przeszłości – nałogiem, który choć początkowo był dla Jerzego ukojeniem, ostatecznie wyniszczył go – stał się jego największym prześladowcą, który ciągle o sobie przypominał. Bohater, w końcu odnajduje siłę na ostateczne przezwyciężenie swojej słabości do narkotyków. Ta kulminacyjna scena walki  nie do końca jednak przypadła mi do gustu, finalnie dostajemy zbyt przewidywalne i nie do końca satysfakcjonujące zakończenie, w którym czegoś zabrakło.

Muzyka, gra aktorska, reżyseria, zdjęcia i wszystko inne składające się na całość filmu urzeka. Film jest dziełem, które ogląda się z przyjemnością nie tylko z powodu ukazanej historii, ale i całej otoczki, która ową historię ukazuje. Mieszanka dramatu, sportu, odrobiny komedii oraz ciekawej historii.  „Najlepszy” jest filmem, który warto obejrzeć – nie tylko skłania do refleksji, ale przede wszystkim daje nadzieje, motywuje i ukazuje, że jednak warto patrzeć na świat w pozytywnych barwach. Wyjście i rozwiązanie można zawsze odnaleźć z każdej sytuacji. Pamiętajmy, że na zmianę nigdy nie jest za późno, jeśli tylko czegoś bardzo pragniemy to możemy to osiągnąć.

Autor recenzji: Magdalena Liszka

Tytuł: „Najlepszy”
Scenariusz: Agatha Dominik, Maciej Karpiński
Reżyseria: Łukasz Palkowski
Data premiery: 17 listopada 2017 (Polska) 21 września 2017 (świat)

Film obejrzano dzięki uprzejmości Kina Kijów.

W połowie Etiudy&Animy

„Tekst”– najnowsza książka Dmitrija Glukhovsky’egojuż w księgarniach

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij