close
Lato zawitało do Krakowa – czyli relacja z koncertu Julii Pietruchy w Klubie Studio

Lato zawitało do Krakowa – czyli relacja z koncertu Julii Pietruchy w Klubie Studio

Mimo śnieżycy i minusowej temperatury na zewnątrz, w krakowskim Klubie Studio w niedzielny wieczór można było na chwilę poczuć lato. To wszystko za sprawą Julii Pietruchy i jej nowej płyty „Postcards from the Seaside”.

Po sukcesie debiutanckiej „Parsley” Julia Pietrucha wraca z nową propozycją dwunastu lekkich i przyjemnych utworów, które każdego wprowadzą w dobry nastrój. Tym razem możemy posłuchać również kilku piosenek po polsku: energicznej i wesołej „Nie potrzebujemy nic”, niepokojącej „Ewki” oraz nostalgicznego „Niebieskiego”. Ponadto, na płycie znalazło się dziewięć spokojnych utworów po angielsku, dających pole do popisu wokalnych umiejętności Pietruchy. Warto wspomnieć również o samej płycie, która, podobnie jak „Parsley”, została pięknie wydana – klimatycznie zilustrowana, umieszczona w kartonowym pudełku, gdzie znajduje się również dwanaście pocztówek z rysunkami Juli Jah do każdej z piosenek.

Niedzielny koncert w Klubie Studio odbył się w ramach trasy promującej „Postcards From the Seaside”. Pietrucha wykonała wraz z zespołem wszystkie piosenki z nowej płyty, oraz kilka z poprzedniej (m.in. wakacyjne „Living on the Island” oraz wspaniałe „On My Own”). Każdy kolejny utwór wprowadzał widownię w lepszy nastrój, dzięki pięknym melodiom i kojącemu głosowi Pietruchy. Całości towarzyszyły klimatyczne wizualizacje oraz efekty świetlne, podkreślające charakter wykonywanych piosenek. Mogliśmy więc cieszyć się półtoragodzinnym radosnym i pięknym widowiskiem.

Wszystkie piosenki zostały wykonane perfekcyjnie, dając pole do popisu zarówno muzykom jak i wokalistce, która również sama grała na ukulele i pianinie. Na uwagę zasługuje zwłaszcza solowy występ Pietruchy przy utworze „Niebieski”. Skąpana w błękitnym świetle, sama na scenie, wokalistka jeszcze bardziej poruszała swym pięknym głosem. Równie wzruszający był utwór kończący koncert, czyli „Heaventually”. Wykonany już wraz z całym zespołem był wspaniałym zwieńczeniem niedzielnego występu. Oczywiście nie obyło się bez bisów. Artystka zaśpiewała na koniec dwie piosenki, choć jak sama przyznała, z czym publiczność gorąco się z nią zgodziła, najchętniej nie schodziłaby ze sceny.

Pietrucha wraz z nową płytą udowodniła, że jest naprawdę wspaniałą piosenkarką. Zastanawia więc, czemu tak długo ukrywała swój wokalny talent? Jej kojący głos wybrzmiewa świetnie w każdych warunkach. Nawet bez akompaniamentu zespołu (nie ujmując tu muzykom) jej koncert byłby spektakularnym wydarzeniem. Pietrucha również doskonale dobiera repertuar, by jeszcze lepiej wybrzmiał jej wokalny talent.

Koncert w Krakowie był dopiero drugim występem na trasie promującej nową płytą. Przed fanami jeszcze osiem koncertów, najbliższy w następną sobotę, w Poznaniu, jednak bilety zostały już wyprzedane. Trzeba więc się spieszyć, by zapewnić sobie wstęp na te przepiękne koncerty!

Autor recenzji: Aleksandra Cabaj
Zespół: Julia Pietrucha
Miejsce: Klub Studio
Data: 18.03.2018r.

Indialucia w Alchemii

Groteska znaczy magia! „Skąpiec” (RECENZJA)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij