close
„Dziennik 2005-2006” Krystyny Jandy (RECENZJA)

„Dziennik 2005-2006” Krystyny Jandy (RECENZJA)

Krystyny Jandy chyba nikomu nie trzeba przedstawiać: o ile nie wszyscy widzieli „Człowieka z marmuru” czy „Przesłuchania”, o tyle inni kojarzą, że ma swoja linię kosmetyków, że była żoną Andrzeja Seweryna i że na pewno gra w jakimś teatrze. Do niedawna były to faktycznie różne sceny, od kilku jednak lat jest to Teatr Polonia, który jest jej projektem. Jaki obraz aktorki wyłania się z „Dzienników”?

Wiemy o niej dość sporo: bez problemu można dotrzeć do jej filmografii, ilości zrealizowanych przedstawień czy wygranych statuetek. Gdy myślę o Jandzie mam przed oczami koncert „Zielono mi” na cześć Osieckiej, podczas którego aktorka zachwyca wykonaniem „Na zakręcie”. Mam także w pamięci fenomenalny i dramatyczny film „Tatarak”, który jest także historią o umieraniu jej męża, Edwarda Kłosińskiego. Myślę także o Jej blogu, komentarzach politycznych, teatrze telewizji i założonej Fundacji Krystyny Jandy  na Rzecz Kultury. Sporo różnych perspektyw. Jaki wyłania się z nich portret?

W „Dziennikach” znika nagle blichtr i cały artystyczny anturaż, który pojawia się w wyszukiwarkach po wpisaniu hasła „Krystyna Janda” (sprawdziłam!). Jest nagle rola matki, babci Krysi i szaleńca, który zdecydował się zakasać rękawy i stworzyć teatr. Jest smutek i załamanie, gdy na „Liście Wildsteina” pojawia się nazwisko męża, jest poruszenie, gdy córce Marii ginie domowy pupil i ulga, gdy udaje się go odnaleźć w pobliskim schronisku. Przypominamy sobie o głośnych wydarzeniach, które wspomina autorka: śmierć papieża Polaka, obchody rocznicy strajku okupacyjnego w Stoczni Gdańskiem im. Lenina, tragiczne zawalenie dachu hali wystawowej w Chorzowie czy teatralne premiery, w których gra Janda. Zapiski wzbogacają błyskotliwe mądrości Seneki i opowieści z kulturalnych wydarzeń i filmowych nagrań.

Uwielbiam taką formę literacką – pamiętnika nikt nie pisze z myślą o publikacji. A jednak! Dzięki tym osobistym zwierzeniom mamy wrażenie czytania monologu kogoś bliskiego, kto właśnie szepcze nam na ucho co go martwi, wkurza i śmieszy. Są zdjęcia wnuczki, plakaty do spektakli, ujęcia zza kulis i pięknego ogrodu w Milanówku,  gdzie mieszka wraz z rodziną. Nie ma tu cienia udawania, pozy czy grania – jest Krystyna Janda saute, bez maski. Warto przekonać się, czy taka nam się spodoba.

Autor recenzji: Małgorzata Świerad

Tytuł: „Dziennik 2005-2006”

Autor: Krystyna Janda

Data premiery:  2018 r.

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Małgorzata Świerad

Małgorzata Świerad

W Redakcji od lipca 2016. Z miłości do literatury pisze książkowe recenzje, choć zdarza się Jej popełnić przestępstwo zrecenzowania dobrego filmu czy sztuki. Z wykształcenia kulturoznawczyni, a z pasji autorka bloga http://slowaslowaslowa.pl/ .

„Mazel Tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów” J. S. Margot (RECENZJA)

Sierpniowe zapowiedzi Wydawnictwa Psychoskok

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij