close
„Ja, Bona” (recenzja)

„Ja, Bona” (recenzja)

31 lipca 2018Janina LesiakMGJa Bona656wyświetleń

„Lekka”, mimo że historyczna. Myślę, że zainteresuje tych, którzy lubią epokę renesansu. Dowiadujemy się z niej, jak wyglądało dworskie życie i działalność głównej  bohaterki, królowej Bony w XV -wiecznej Polsce. „Ja, Bona” jest godna polecenia!

Autorką książki jest Janina Lesiak. Urodziła się i żyła w Łodzi, jednak od kilkunastu lat mieszka w Złocieńcu, gdzie pisze swoje książki historyczno-obyczajowe, w których się specjalizuje… I niech dla nas, czytelników  tak zostanie, bo jeśli coś jest czyjąś pasją,  wychodzi mu najlepiej 🙂

„Dziecko to diament, którego Bona nie umiała ukształtować”.

Bona była matką pięciorga dziec i w przeciwieństwie do roli władczyni, w roli matki nie do końca się sprawdziła.  Całą uwagę skupiła wyłącznie na przyszłym władcy. Liczył się tylko On – Zygmunt August. Już od najmłodszych lat wychowywała go na silnego mężczyznę: „(…) urodziłeś się po to żeby rządzić, a inni po to, żeby ci służyć”. Bona kochała syna miłością największą, ale zarazem zaborczą. Niestety, Zygmunt August tej miłości nie odwzajemniał, zadając matce wiele krzywd w dorosłym życiu. A tego silna Bona nie mogła znieść. Mimo to, w testamencie cały majątek przekazuje temu, który ją szkalował – królowi Zygmuntowi Augustowi Jagiellonowi.

Siła królowej Bony.

Siłę dawała jej władza, która trwała prawie 40 lat. Lubiła ” (…) rządzić, decydować, planować i mieć wszystko w garści”. Do końca swoich dni pragnęła mieć wszystko pod kontrolą (tak było chociażby z Wincentym Papacodą). Nawet na łożu śmierci rozmyślała o władzy – o tym, jak zniszczyć Habsburgów. Poza prowadzeniem dworskiego życia  opiekowała się chorym mężem – Zygmuntem I Jagiellonem, który zmarł, kiedy Bona miała 63 lata. Jako Włoszka z urodzenia, serdecznie kochała kraj, którym rządziła – Polskę, choć ta się jej wyrzekła, uprzykrzając Bonie życie już do końca: królowa zachorowała, a niedługo potem została otruta przez najbliższego współpracownika, który przyczynę jej śmierci skrzętnie ukrywał.

Dziś ta mądra i zaradna królowa nauczona doświadczeniem powiedziałaby nam zapewne: (…) „Nigdy nikomu nie oddawaj całej siebie. Zostaw choć kawałek na własność, żebyś miała do czego doszywać, jak ci resztę wyszarpią. Ta rada dotyczy głównie serca…”

Przyjemnej lektury!

Katarzyna Dąbrowa

Za książkę dziękuję Wydawnictwu MG

Sierpniowe zapowiedzi Wydawnictwa Psychoskok

„Geniusz. Gra” Leopoldo Gout (recenzja)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij