close
Closer (recenzja)

Closer (recenzja)

Tematem przewodnim spektaklu jest zdrada. To trudny i bolesny temat, który większość ludzi woli nie poruszać i omijać szerokim łukiem. Problem ten dotyka wiele osób i związków bez względu na wiek i miejsce. Niestety nie da się przed nim uciec. Podczas naszego życia każdemu z nas kiedyś przyjdzie zmierzyć się z tym wyzwaniem i stanąć twarzą w twarz. Dlatego już teraz warto odpowiedzieć sobie na jedno, bardzo ważne pytanie. Dlaczego dochodzi do zdrady? Dzięki spektaklowi „Closer” zbliżymy się do prawdy.

Historia zaczyna się od niewinnego spotkania. Przechodząc przez ulicę, młoda amerykanka Alice przyciąga wzrok przystojnego przechodnia – Dana. Dochodzi do niegroźnego wypadku, który staje się początkiem ich znajomości. Czekając na lekarza w londyńskim szpitalu, ucinają sobie rozmowę i jak to się często zdarza na jednej pogawędce się nie kończy. Można byłoby to zwieńczyć popularną maksymą żyli długo i szczęśliwie, ale byłoby to zbyt proste. W ich życiu pojawia się w pewnym momencie Anna – utalentowana i piękna pani fotograf. Jakby tego było mało na scenę wkracza Larry – żądny seksualnych przygód dermatolog. Sprawy, które na początku wydawały się układać w piękny obrazek zwany love story zaczynają się coraz bardziej komplikować. Związki, które na początku miały być na zawsze, rozpadają się jak domki z kart, tworząc mozaikę wzajemnych relacji. Sceny są pełne wybuchających uczuć, które pociągają za sobą liczne zdrady i kłamstwa.

Często podczas oglądania spektaklu nasuwa się pytanie, dlaczego zdradzają? Czy chodzi tu o dreszczyk emocji, teatralną pełną podniecenia grę wstępną, kiedy można poczuć powiew nowości? Może o nudę, która zabija nawet najlepsze związki? Czy po prostu o seks? Nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi, a powody z czasem się zmieniają. Na początku w oczach postaci widzimy tęsknotę za intensywnością, chęć wyrwania się z marazmu. Bo czegoś brakuje w związku, bo chcą poczuć się kochani, bo miłości drugiej osoby im nie wystarcza. Te uczucia, nad którymi nie umieją zapanować, pchają ich w objęcia drugiej osoby. Z czasem kłamstwa, które towarzyszą zdradzie, zaczynają przenikać ich dotychczasowe życie. Wraz z nimi pojawiają się wyrzuty sumienia, przed którymi chcą uciec. Poczucie winy przybiera na sile, doprowadza ich do skrajnych emocji i powoduje rozpad relacji. Zdrada to zło, przed którym nie można się ukryć ani przed nim uciec. Oszukując innych, oszukujemy siebie. Bohaterowie zaczynają się zmieniać pod wpływem zła, które sami wyrządzają. Początkowe poczucie braku, które pchało ich do zdrady, przeistacza się w chęć zemsty, które pociąga następne wyrzuty sumienia. Jak kiedyś Stephen King napisał, sumienie przypomina balon. Napełniając go złem, kiedyś musi pęknąć. Takie jest właśnie zakończenie tego spektaklu.

Akcja spektaklu jest bardzo dynamiczna. Sceny są krótkie i bardzo intensywne w przekazie. Często przenosimy się w czasie i przestrzeni towarzysząc losom bohaterów. Przeszłość i teraźniejszość płynnie przeplatają się i nachodzą na siebie. Pomimo dynamicznych przeskoków bez trudu orientujemy się w czasie i przestrzeni dzięki dialogom aktorów oraz kluczowym rekwizytom, które pojawiają się na scenie. Postacie pozostają te same, a zmienia się tylko układ rzeczy, przez co zachowana jest ciągłość uwagi. Dzięki skrupulatnie zaplanowanej strukturze spektaklu, uwaga widza jest zawsze skierowana w odpowiednie miejsce.

Spektakl jest prezentowany w języku angielskim. Bliżej mu do potocznego slangu, który możemy usłyszeć na ulicach Nowego Jorku niż do szkolnej wersji. W inteligentnych dialogach pojawia się wiele skrótów i wulgaryzmów. Nie bez powodu w opisie wydarzenia znajduje się specjalna wzmianka o wiekowym ograniczeniu. Usłyszymy popularne idiomy, których większość da się zrozumieć z kontekstu wypowiedzi i gry aktorskiej. Jeżeli już jesteśmy przy tym temacie. Don Allen, jak zawsze prezentuję najwyższą klasę aktorską jak i reżyserską. Warto się wybrać na dowolny spektakl, w którym bierze udział, aby zobaczyć jego bogaty warsztat aktorski. Jednakże, dzięki swoim rozbudowanym umiejętnościom często przytłacza inne postacie. Szczególnie jest to widoczne w przypadku interakcji z Anną graną przez Agę Pudło. Swoją postać zagrała dobrze, ale mogła wyciągnąć z niej więcej uczuć i ekspresji. Nawet w scenie, kiedy dochodzi do konfrontacji jest wyobcowana i zdystansowana. Magdalena Puchalska w roli Alice to odpowiednia osoba w odpowiednim miejscu. Jej swoboda bycia na scenie i akcent budują świetne przedstawienie. Dzięki swoim zdolnościom i aparycji, szybko łapie kontakt z publicznością i kieruję ich uwagą. Alexander Heindl w roli Dana to solidnie wykreowana postać. Porządnie odtwarza postać świadomego własnych niedociągnięć pisarza i jego zdolności (skłonności również) do niszczenia potencjalnie szczęśliwych relacji.

Closer pokazuje prawdę o powodach zdrady i kłamstwach z nią związanych. Warto wybrać się na spektakl i z widowni przekonać się, dlaczego ludzie są skłonni zdradzić swoich bliskich. Ostrzegam, nie będą to miłe przemyślenia. Obraz, który zobaczymy może odkryć nasze własne słabości, o których istnieniu nawet nie wiedzieliśmy.

 

Autor recenzji: Mateusz Banasik
Teatr: English Touring Theatre Company
Tytuł: „Closer”
Reżyseria: Don Allen
Obsada: Don Allen, Aga Pudło, Alexander Heindl, Magdalena Puchalska
Premiera: 29 września 2018
Spektakl obejrzany dzięki uprzejmości English Touring Theatre Company


INNE: 

fot. English Touring Theatre Company

Nominowana do Nagrody Angelus litewska autorka powraca w olśniewającej powieści

Cykl wykładów Research Tank w Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij