close
Córki King Konga (relacja)

Córki King Konga (relacja)

Przechadzając się po krakowskich parkach widzimy powoli opadające liście i czujemy unoszący się w powietrzu zapach jesieni. Dni stają się coraz krótsze, nieuchronnie zbliża się chłód nadchodzącej zimy. To dobry czas, aby na chwilę się zatrzymać. To moment na refleksje o uciekającym czasie, naszych relacjach i przyszłości, która stoi tuż za rogiem. Gdzie najlepiej zmierzyć się z tymi tematami jak nie na spektaklu „Córki King Konga”?

 

Akcja spektaklu rozgrywa się w domu starców w Duisburgu nad Renem w ważny dla pensjonariuszy dzień. Pani Tormann wystawia przyjęcie z okazji swoich urodzin. Spodziewa się przyjazdu swojego syna, który podróżuje po całym świecie. Jest to osoba mocno posunięta w latach, poruszająca się na wózku. Wokół niej gromadzą się inne postacie staruszków mieszkające w tym miejscu. Pani Greti, wielokrotna wdowa, obecnie usilnie szukająca następnego adoratora, pan Nübel – wesoły starszy pan grający na wymyślonych instrumentach oraz dwójka panów: Pott oraz Albert. Kluczowymi postaciami są również dwie pielęgniarki, zwane przez pensjonariuszy – kelnerkami. Berta oraz Carla są niezadowolone ze swojego losu. Pałają nienawiścią do swoich podopiecznych i marzą o porzuceniu tego miejsca. Odnajdują przyjemność w poniżaniu i uśmiercaniu staruszków. Nie zabijają ich w normalny sposób, ale inscenizują ich śmierć na wzór scen ze starszych filmów. To prawdziwie czarna komedia.

W swojej piosence Kabaret Starszych Panów śpiewał, że „Wesołe jest życie staruszka”. Utwór opowiada o radosnym życiu osób starszych, ale czy na pewno ono takie jest? Na pozór sielankowego życia i komediowego nastroju możemy zauważyć, że życie staruszków mieszkających w pensjonacie w Duisburg nie jest takie kolorowe, jak moglibyśmy się spodziewać. Postacie przywdziewają maski, które pod spodem kryją gesty wołania o pomoc i wsparcie. Boją się samotności, opuszczenia przez bliskich oraz rodzinę. Chcą być dla nich ważni i odgrywać w ich życiu kluczowe role. Niosą za sobą różne doświadczenia i często są mocno poranieni wewnętrznie. Odrzuceni i zapomnieni przez nieobecnych w swoim życiu tworzą małą społeczność w domu starców. Spotykają się tam różne charaktery i przeciwności tworzące przyjaźnie, które mogą okazać się ich ostatnimi. Kurczowo trzymają się życia, które w każdym momencie może zostać im odebrane. Oto jak cienie stoją za nimi pielęgniarki, które czerpią sadystyczną przyjemność z poniżania i uśmiercania. Ich postacie pokazują jak we współczesnych czasach może się objawiać odwieczne zło tkwiące w człowieku. W świetle ostatnich wydarzeń, które miały miejsce w Niemczech to niepokojące, że sceny spektaklu teatralnego potwierdzają, że zło jest na wyciągnięcie ręki.

Myślę, że jest to odpowiedni spektakl dla młodych ludzi. W obecnych czasach żyjemy w epoce, która na piedestale stawia młodość. To czas wielkich zmian technologicznych, mediów społecznościowych, podróży, życia na 100%, w którym chcemy więcej i więcej. W nim nie ma miejsca na starość, która jest utożsamiana z ułomnością i przeszłością. Wypieramy ze świadomości, że pewnego dnia ona do nas przyjdzie i nie ma przed nią ucieczki. To świetny spektakl, który pozwoli nam uzmysłowić sobie czym jest starość i związane z nią aspekty. Może czas pomyśleć o tym co będziemy robić w przyszłości. Czas na refleksję o rodzinie i bliskich. Pora zaplanować przyszłość, która zbliża się do nas powolnymi krokami, które słyszymy, ale o nich nie myślimy.

W spektaklu wzięli udział aktorzy seniorzy, spadkobiercy twórczości Jarockiego i Kantora. Zasługują na szczególne wyróżnienie ze względu na ogień, który w nich płonie i którym chcą się dzielić. To ciekawe doświadczenie, kiedy mamy możliwość oglądać warsztat technik aktorskich, które były szlifowane i udoskonalane  przez lata doświadczeń na deskach teatralnych. W niebanalny i przejmujący sposób umieją ukazać kruchość ludzkiego bytu. Spotkanie dojrzałych aktorów dało doskonałą okazję na wykorzystanie odmiennych rodzajów wrażliwości – od ekspresji aż do używanego języka. Gra aktorska z wielką sugestywnością wprowadza nas w podróż po starości i wzmaga świadomość przemijalności. Emocje oraz stany psychiczne aktorów stają się głębokimi doświadczeniami widzów, którzy będę mieli szczęście oglądać ten spektakl.

Autor recenzji: Mateusz Banasik
Tytuł: „Córki King Konga”
Reżyseria: Martyna Łyko
Obsada: Anna Rakowska, Karolina Emilia Fortuna, Dominika Stec, Barbara Kober, Zbigniew Horawa, Wacław Janicki, Lesław Janicki, Zygmunt Łyko

Spektakl realizowany w ramach konkursu „Krakowska Giełda Teatralna”, finansowany ze środków Miasta Krakowa.

INNE: 
fot. www.odwrocony.pl

Mateusz Banasik

Mateusz Banasik

Humanista, szablista i miłośnik teatru. W życiu ważna jest dla niego różnorodność. Nie cierpi nudy i monotonni. Zafascynowany nowymi technologiami z utęsknieniem patrzy w przyszłość. Stara się zrozumieć ludzką naturę, którą codziennie odkrywa na nowo.

Nowa powieść autora „Tamtych dni, tamtych nocy”

KONIEC ROKU KALENDARZOWEGO W TEATRZE BARAKAH – REPERTUAR NA GRUDZIEŃ

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij