close
Świąteczny kalendarz adwentowy (recenzja „Jak Winston uratował święta”)

Świąteczny kalendarz adwentowy (recenzja „Jak Winston uratował święta”)

Dzisiejszy świat, bardzo szybko, może często i nazbyt wcześnie zaczyna „świętowanie” Świąt Bożego Narodzenia. O ile świętowaniem nazwać możemy robienie sztucznej, zimowej atmosfery (już w październiku!), tylko po to aby magia tego najpiękniejszego w roku wydarzenia skłoniła nas do większego wydawania pieniędzy. Jedno przyznać jednak trzeba – magia oczekiwania na Boże Narodzenie faktycznie bywa i piękniejsza niż same szybko mijające jednak święta. Choinki pachnące lasem, miliony mieniących się światełek, dzwoneczki i kolędy rozbrzmiewające na ulicach z każdej strony, puchate płatki śniegu, listy pisane przez dzieci z wypiekami na twarzy do Mikołaja i to skłaniające do bycia grzecznym oczekiwanie na wymarzony prezent… Aby natchnąć się świąteczną magią w sposób zdrowy, nieprzerysowany, i – co najważniejsze – w odpowiednim momencie, Zielona Sowa przygotowała dla swoich małych czytelników prawdziwą książkową perełkę!

„Jak Winston uratował święta” to oryginalnie wydany książkowy „kalendarz adwentowy”, opowiadający o wigilijnych przygodach malutkiej, dzielnej myszki. Kiedy bezdomny myszek Winston w Wigilię świąt Bożego Narodzenia szuka sobie jakiegoś ciepłego kąta do snu, szalejący, mroźny wiatr zdmuchuje na niego kopertą zaadresowaną do samego Świętego Mikołaja. Winston, przerażony faktem, że jakieś dziecko może jutro nie znaleźć pod choinką swojego wymarzonego prezentu, mimo potwornego głodu, chłodu i innych problemów wynikających z tego, że jest przecież tylko malutkim stworzonkiem, postanawia za wszelką cenę odnaleźć adresata listu i sprawić, by nadawca miał szczęśliwe święta – bo każdy na takie zasługuje, jak powtarza sobie na najtrudniejszych etapach swojej wędrówki.

Książka podzielona została na 24 i pół rozdziału, tak aby każdy, niezbyt długi rozdział czytać wspólnie od 1 grudnia aż do Wigilii. Ostatnią część można doczytać w sam dzień Bożego Narodzenia. Pomiędzy rozdziałami, autor umieścił również różne zadania do wykonania przez dziecko, czarując tym samym świąteczny nastrój w domu każdego czytelnika na cały grudzień. Wskazówki jak napisać list do Świętego Mikołaja, inspiracje jak wykonać świąteczne kartki, zawieszki i papier do pakowania prezentów, przeróżne świąteczne ozdoby, dekoracje i smakołyki, prócz fantastycznej zabawy i oryginalnego przerywnika w opowieści, mają służyć lepszemu, praktycznemu zaangażowaniu się dziecka w przygotowanie do świąt.

  Przepiękna historia, pokazana z perspektywy bezdomnej myszki pokazuje magię świątecznych przygotowań w dość nieszablonowy sposób. Wyjście na przekór własnym ograniczeniom, w trudnych warunkach pogodowych, tylko po to, aby uratować zupełnie obcej osobie święta, to naprawdę wspaniała nauka, która przekonuje, że nikt nie jest zbyt mały, by być dzielny i pomagać innym. I że nawet drobny gest, może być dla kogoś na wagę życia, a dobro dawane innym prędzej czy później do nas powraca. Naprawdę wciągająca, magiczna opowieść, z zaskakującym, bardzo wzruszającym zakończeniem, którą ja przeczytałam jednak niezgodnie ze wskazówkami (bo całą za jednym połknięciem), jest moim zdaniem naprawdę genialnym prezentem dla każdego dziecka. Z ogromną radością przeczytam ją teraz (tzn. już od 1 grudnia)) swojemu dziecku, do czego zachęcam i Was. Sugerowany wiek czytelników: 6+

 

Autor: Alex T. Smith

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa

Tytuł: Jak Winston uratował święta

Wydawnictwo: Zielona Sowa

„Dziwna para” w krakowskim Kijów.Centrum

„Hipnotyzer” w Teatrze Nowym Proxima

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij