close
Wiedźmy (recenzja)

Wiedźmy (recenzja)

Powoli mija rok od momentu kiedy „Wiedźmy” Krzysztofa Jasińskiego zagościł na scenie Stu. Wbrew silnej krytyce i zarzutom, spektakl przetrwał próbę czasu. Cieszy się przy tym niesłabnącą popularnością i wypełnioną po brzegi widownią. Dalej przyciąga niezliczone rzesze śmiałków chętnych odkrywać mroczne zakamarki dzieł Williama Szekspira.

 

Spektakl „Wiedźmy” to kompilacja różnych fragmentów twórczości Szekspira. Zobaczymy i usłyszymy sceny z „Hamleta”, „Otella”, „Romea i Julii”, „Burzy”, „Króla Leara”, „Edwarda III” i „Makbeta”. Zostały one połączone postaciami tytułowych wiedźm, które możemy zobaczyć już na samym początku przedstawienia. Zostają wyczarowane przez narratora opowieści czyli Prospero, który bywa też Królem Learem (Andrzej Róg). Jak się potem okazuje, to córki Leara: Goneryla (Urszula Grabowska-Ochalik), Regana (Dorota Kuduk) i Kordelia (Paulina Kondrak). W pierwszej scenie wściekły Lear przeklina swoje córki, które stają się negatywnymi postaciami i w przyszłych scenach, przy boku różnych mężczyzn będą szukać odkupienia albo i zemsty. Tak więc zobaczymy Romea, Makbeta, Otella, Hamleta i Ryszarda III, co stanowi przekrój postaci męskich Szekspira (Krzysztof Pluskota, Dariusz Starczewski, Marcin Zacharzewski). W następnych scenach wszyscy będą płynnie przechodzić z postaci w postać odtwarzając przy tym różne sceny z dzieł Szekspira. Zobaczymy jak Lady Makbet namawia małżonka do zabicia prawowitego króla, potem przeskoczymy do momentu, kiedy Otello dusi Desdemondę, a następnie na scenie pojawia się Gloucester, który nad trumną uwodzi Lady Anne. Z początkowego opisu wynika, że nie jest to łatwa w interpretacji sztuka. Pomoże znajomość twórczości Szekspira, ale nawet z nią ciężko uchwycić myśl przewodnią, która towarzyszy każdej scenie. Jak wynika z opisu, dla reżysera Krzysztofa Jasińskiego kluczowymi postaciami są tutaj tytułowe Wiedźmy, które powracają pod innymi postaciami. To wędrówka dusz i ciągła inkarnacja bohatera literackiego, który powraca w innym ciele, pod innymi imieniem, ale obarczony bagażem winy z poprzednich żyć. Postacie nie mogą uciec przed uczynkami swoich poprzednich żywotów, stając się coraz doskonalszym wcieleniem zła albo dobra. Wraz z następnymi scenami spektaklu widz jednak może się zgubić wśród zagadkowych powiązań tych postaci i nie rozpoznać kto podąża drogą dobra, a kto zła.

Od strony oprawy audiowizualnej spektakl robi bardzo pozytywne wrażenie. Nie uświadczymy na scenie nadmiaru rekwizytów ani ozdób. To minimalistyczne podejście pozytywnie wpływa na odbiór. Uwaga widza dzięki temu nie jest rozporoszona i może skupić się na tym co najważniejsze, czyli podążaniu za szybko zmieniającymi się scenami i grze aktorskiej. Prawdziwa magia dzieje się jednak za pomocą wyświetlanych wizualizacji na ścianach i podłodze, które są spójnie połączone z scenami. Zobaczymy projekcję jak Julia stoi na spowitym bluszczem balkonie swojego domu, by po chwili zniknąć i wybiec z prawdziwych drzwi. Naszym oczom ukażą się precyzyjnie przygotowane obrazy kosmosu z niezliczonymi gwiazdami i księżycem pośrodku, drzewami, których liście poruszają się miarowo na wietrze czy też wzburzonego i rozszalałego morza. Szczególnie ten ostatni element przykuł dość mocno moją uwagę. Doskonale współgra również gra świateł oświetlając odpowiednie elementy sztuki i postaci w kluczowych momentach. Pomimo licznych wizualizacji i efektów świetlnych wyczuwalny jest mroczny klimat tego spektaklu, który wzmacnia siłę przekazu zbrodniczych scen i ciemnych wrzosowisk, gdzie wiedźmy się spotykają. W doskonały sposób podkreśla to klimat i atmosferę dzieł Szekspira i pozwala widzowi zatopić się w historii.

Spektakl spotkał się z krytyką ze względu na swój mieszany i skomplikowany charakter. Faktycznie, w pewnych momentach możemy poczuć się jak w kotle wiedźm i zgubić główny wątek. Mieszają się tam historie bohaterów, sceny z dzieł Szekspira, tragedia z komedią, mroczny klimat ze światłem i oprawa scenografii. Choć trudny w odbiorze, spektakl jest interesujący i atrakcyjny pod względem wizualnym. Doskonale wykorzystuje możliwości techniczne Teatru Stu i pozostawia widza z intensywnymi wspomnieniami. Warto się wybrać i samemu poczuć zapach unoszący się z kotła spektaklu „Wiedźmy”.

 

Autor recenzji: Mateusz Banasik
Teatr: Teatr Scena STU
Tytuł: „Wiedźmy” według Williama Szekspira
Scenariusz i reżyseria: Krzysztof Jasiński
Scenografia: Justyna Łagowska
Muzyka: Piotr Grząślewicz, Marcin Hilarowicz
Animacje: Plankton / Paweł Czapla, Krzysztof Urbański
Tłumaczenie: Stanisław Barańczak
Obsada: Andrzej Róg, Urszula Grabowska-Ochalik, Dorota Kuduk, Paulina Kondrak, Krzysztof Pluskota, Dariusz Starczewski, Marcin Zacharzewski
Premiera: 21.01.2018

Spektakl obejrzany dzięki uprzejmości Teatru Scena STU w Krakowie


INNE: 

fot. Teatr Scena STU

Wywiad z Kingą Dębską, reżyserką filmu ” Moje Córki Krowy”, ” Plan B” oraz najnowszego ” Zabawa Zabawa”

Wystawa czasowa „Widok zza bliska. Inne obrazy Zagłady” w Muzeum Etnograficznym

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij