close
„Electropop Orchestra” koncert Filharmonii Futury (recenzja)

„Electropop Orchestra” koncert Filharmonii Futury (recenzja)

Sobotniego wieczoru krakowskim klubem Studio zawładnęły elektroniczne dźwięki lat 80. XX wieku, które w połączeniu ze śpiewem wokalistów i efektami wizualnymi dały prawdziwe show. Był to niezwykle żywiołowy sposób na świętowanie walentynek oraz zapadający w pamięć koncert premierowy nowego widowiska muzycznego Filharmonii Futury.

W innej niż dotychczas scenerii, bo w klubie Studio, a więc w miejscu, gdzie panuje bardziej swobodna i rozrywkowa atmosfera, Filharmonia Futura zaprezentowała nowe muzyczne show będące żywiołową mieszanką największych hitów lat 80. Koncert rozpoczął się z dwudziestominutowym opóźnieniem, lecz, jak stwierdził Mikołaj Blajda – kierownik artystyczny i dyrygent przedsięwzięcia – premiera rządzi się swoimi prawami i takie przesunięcia czasowe mogą się pojawić.

Po krótkiej prezentacji nowego projektu, muzycy rozpoczęli koncert od spokojnego, ale jakże poruszającego utworu greckiego twórcy muzyki elektronicznej i filmowej, Vangelisa, „Chariots of fire”. Ten pochodzący ze ścieżki dźwiękowej do filmu „Rydwany ognia” utwór jest jedną z najpopularniejszych melodii w historii kina, sama zaś płyta została uhonorowana Oscarem. Wybór „Chariots of fire” na rozpoczęcie koncertu był idealnym rozwiązaniem, bowiem ten piękny utwór wspaniale łączy muzykę elektroniczną i symfoniczną, jaka jest z kolei znakiem rozpoznawczym Filharmonii Futury, zaś elementy elektroniczne przeniosły nas w klimat „Electropop Orchestry”. Dużym walorem były także wizualizacje wyświetlane w tle oraz efekty świetlne. Całość wpłynęła na bardzo udane rozpoczęcie koncertu.

Zespół w składzie dwóch klawiszowców, perkusisty, skrzypków i wiolonczelistki bezbłędnie wykonał inaugurujący koncert utwór, pokazując, że sami byliby w stanie udźwignąć ciężar dobrego koncertu muzyki elektronicznej. Twórcy urozmaicili jednak show, zapraszając na scenę wokalistów. Na zmianę występowali na niej: Karolina Leszko, Michał Gasz, Michał Kaczmarek, wykonując największe hity zespołów Depeche Mode, A-ha, Alphaville, Eurythmics, Pet Shop Boys i Jean-Michel Jarre’a. Wszystkim towarzyszyła orkiestra, tworząc oryginalne i porywające aranżacje.

Oprócz wizualizacji i efektów świetlnych, na scenie pojawiły się również tancerki, urozmaicając występ solowym lub wykonywanym w duecie tańcem. Nie mogło również zabraknąć laserowej harfy, będącej znakiem rozpoznawczym pioniera muzyki elektronicznej – Jean-Michel Jarre’a. Kamil Skicki grał na świetlnym instrumencie, wykonując jeden z najpopularniejszych utworów francuskiego muzyka. Skicki zasługuje również na uwagę ze względu na swą pełną energii grę na skrzypcach w utworach solowych, jak i towarzysząc wokalistom.

Koncert rozpoczął pięknym i spokojnym utworem „Chariots of fire”, zakończył się zaś taneczną imprezą do dźwięków „Always on my mind” zespołu Pet Shop Boys, przy takim utworze ciężko bowiem usiedzieć na miejscu. Trzeba jednak przyznać, że to wokaliści poderwali publiczność do zabawy, a interakcje między piosenkarzami i widownią można było obserwować od samego początku. Wszystko to wpłynęło to luźny, bardzo rozrywkowy i taneczny charakter całego koncertu oraz sobotniego wieczoru przeżytego w duchu karnawału.

Autor recenzji: Aleksandra Cabaj
Zespół: Filharmonia Futura „Electropop Orchestra”
Miejsce: Klub Studio
Data: 16.02.2019r.

Lutowe nowości wydawnictwa Novae Res

„Gutek i potwory. Pan Flat nadchodzi” (recenzja)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij