close
Mieszczanin Szlachcicem (recenzja)

Mieszczanin Szlachcicem (recenzja)

X Dni Komedii dell’arte w Krakowie rozpoczęły się premierowym pokazem spektaklu „Mieszczanin szlachcicem” na scenie Teatru Słowackiego. Jak przystało na jubileuszową edycję, festiwal rozpoczął się z rozmachem. Były historyczne tańce, orkiestra grająca dawną muzykę, walki na szpady, miłosne dramaty, czyli wszystko, co do szczęścia entuzjastom teatru jest potrzebne.

 

Pamiętam, kiedy pierwszy raz spotkałem się z komedią dell’arte. Było to pewnego jesiennego wieczoru w Teatrze Praska 52 na spektaklu „Oberża pod złamanym groszem”. Wydarzenie rozbawiło mnie do łez i od tamtego momentu jestem jej ogromny fanem. Oglądając dell’arte ma się wrażenie, że przenieśliśmy się do XVI-wiecznych Włoch. Pełno w niej charakterystycznych i uniwersalnych postaci scenicznych (m.in. Pantalone, Dottore, Arlekin), które wracają niezależnie od granego spektaklu. Nadekspresyjność aktorów, przerysowane ruchy, zabawna mimika, śmieszne gagi sytuacyjne oraz maski przypominające pod wieloma względami maski antyczne nadają tej formie niepowtarzalny charakter. Nie inaczej było na spektaklu „Mieszczanin Szlachcicem”.

Komedia została napisana przez Moliera na zamówienie Ludwika XIV. Obrazuje panujący w tamtych czasach porządek w społeczeństwie, a szczególnie aspiracje ówczesnego mieszczaństwa. Głównym bohaterem sztuki jest głupkowaty mieszczanin i głowa rodziny – Pan Jourdain, którego marzeniem jest dostanie się w kręgi szlachetnie urodzonych. Mają mu w tym pomóc lekcje muzyki, tańca i fechtunku. Zatrudnia nauczyciela filozofii, który uświadamia mu, że całe życie mówił prozą oraz krawca, który ma mu przygotować szatę godną jego szlacheckiej osoby. Swoją córkę Lucyllę zamierza również wydać jedynie za młodzieńca szlachetnie urodzonego i przez to uczynić z niej markizę, a nawet i księżną! Dlatego też kategorycznie odmawia ręki swojej córki zakochanemu adoratorowi – Kleontowi. Wszystko to ma upodobnić go do ludzi z wyższych sfer i zrobić z niego szlachcica, a co za tym idzie zjednać serce jednej nader pięknej markizy. Wezwani nauczyciele szydzą z próżnego mieszczanina za jego plecami, licząc przy tym na sowitą zapłatę. Na drugim biegunie znajduje się jego roztropna żona, która niezwykle zabawnie punktuje naiwność swojego męża. Pomaga swojej córce i Kleontowi w przygotowaniu podstępu, który ma pomóc w spełnieniu ich marzeń.

Molier znany jest ze swoich komedii, w których w bezlitosny sposób wyśmiewa panujące obyczaje. Komediopisarz był wnikliwym obserwatorem ludzkiej natury. Potrafił dostrzec w ludziach ich ponadczasowe słabości. Z przykładem takiej „słabostki” boryka się Pan Jourdain, który udaje kogoś innego niż jest w rzeczywistości. Wydając pieniądze na rozmaitych nauczycieli nie jest w stanie ukryć braków w wykształceniu i stać się kimś innym. Zaślepiony swoim pragnieniem osiągnięcia choćby namiastki władzy i szukania posłuchu ignoruje przytomne rady żony i daje się oszukiwać przez swoje otoczenie. Nie jest to nowy problem, bo nawet w dzisiejszych czasach jest on wciąż aktualny.

Spektakl zachwyca przede wszystkim oprawą muzyczną. Orkiestra pod kierownictwem muzycznym Zygmunta Magiery przenosi nas na pola twórczości J.B. Lully – jednego z najbardziej znanych francuskich kompozytorów. Ta wyjątkowa barokowa muzyka, która została odtworzona za pomocą instrumentów dawnych doskonale wkomponowuje się w spektakl. Zamykając oczy, możemy się poczuć jakbyśmy się przenieśli do innych czasów. Członkowie orkiestry angażują się w sztukę i doskonale odgrywają swoje role. Bardzo ważny element spektaklu to kostiumy. Jest w nich wszystko co potrzebne, by odtworzyć atmosferę dawnych czasów. Ubrania są pełne przepychu, postacie noszą kapelusze z pióropuszami albo francuskie peruki, a na twarzach maski, które stanowią nieodzowny rekwizyt komedii dell’arte. Na szczególną uwagę zasługują również rekwizyty oraz elementy garderoby tureckiej, których bardzo żywe i kontrastowe kolory budują niepowtarzalną atmosferę przedstawienia.

„Mieszczanin szlachcicem” to niezwykle barwny spektakl Moliera pełny sytuacyjnego i słownego humoru, ekspresyjnej mowy ciała i karnawałowej atmosfery. Na scenie nie może zabraknąć również wartkiej akcji. Sceny są dynamiczne, pełne tańców, pokazów fechtunku i śpiewów. Pewne fragmenty spektaklu wydają się jednak być nader rozciągnięte. W przypadku, nauki głosek przez Pana Jourdain widzowie mogą odczuć delikatne znużenie. Co więcej, brakowało mi w postaci Kleonta stanowczości, kiedy został odrzucony i wypowiadał kluczową w całym spektaklu kwestię. W słowach, które wypowiada, wybrzmiewa sam Molier, zasługując przy tym na istotne podkreślenie.

Szanowny panie, większość ludzi nie wahałaby się długo na mym miejscu z odpowiedzią: ten i ów przywłaszcza sobie tę godność bez najmniejszego skrupułu; kradzież taka stała się dziś niemal zwyczajem. Co do mnie, wyznaję, że mam na tym punkcie nieco surowsze zapatrywania. Uważam, że wszelkie szalbierstwo niegodne jest uczciwego człowieka, że dowodem niskich uczuć jest ukrywać urodzenie, które niebo dało nam w udziale, stroić się w oczach świata w samozwańcze tytuły oraz podawać się za to, czym się nie jest w istocie. Pochodzę z rodziny, która od dawna z ojca na syna piastowała zaszczytne urzędy; miałem honor spędzić sześć lat w służbie wojskowej i posiadam tyle majątku, aby zajmować w świecie miejsce dość poczesne — mimo to jednak nie chcę nadużywać miana, do którego wielu na mym miejscu przyznałoby sobie prawo, i powiem otwarcie, że szlachcicem nie jestem.
„Mieszczanin Szlachcicem”

Spektakl jest wyjątkowo atrakcyjny pod względem sztuki aktorskiej, muzycznej i inscenizacyjnej. Dzięki komediowym gestom, stylizowanej wymowie, pięknej zrekonstruowanej muzyce oraz cudownym kostiumom z pełną odpowiedzialnością go polecam. Trupa Komedianty dowodzi, że nie ma sobie równych!

Spektakl obejrzany dzięki uprzejmości Studio Dono.

Autor recenzji: Mateusz Banasik
Tekst: Molier
Muzyka: J. B. Lully
Reżyseria: Agnieszka Cianciara-Fröhlich
Choreografia: Dariusz Brojek
Kierownictwo muzyczne: Zygmunt Magiera
Obsada: Trupa KOMEDIANTY – Agnieszka Cianciara-Fröhlich, Jonathan Fröhlich, Katarzyna Gazdowicz, Łukasz Łęcki, Dariusz Brojek (gościnnie) oraz Collegium Copernicus  – orkiestra grająca na instrumentach dawnych pod kierownictwem muzycznym Zygmunta Magiery.

INNE: 

fot. Ilja Van de Pavert & Studio Dono

Mateusz Banasik

Mateusz Banasik

Humanista, szablista i miłośnik teatru. W życiu ważna jest dla niego różnorodność. Nie cierpi nudy i monotonni. Zafascynowany nowymi technologiami z utęsknieniem patrzy w przyszłość. Stara się zrozumieć ludzką naturę, którą codziennie odkrywa na nowo.

„Vox” Christiny Dalcher (RECENZJA)

Dzień Kobiet w Kinie Mikro + przedpremiera „Wszyscy wiedzą”

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij