close
„Ryzykowna forsa” w Teatrze Bagatela (recenzja)

„Ryzykowna forsa” w Teatrze Bagatela (recenzja)

„Ryzykowna forsa” dołączyła do repertuaru Teatru Bagatela pod koniec ubiegłego roku. Autorem tekstu tej przezabawnej farsy jest pochodzący z Londynu dramatopisarz Michael Cooney (tak, to syn znanego mistrza gatunku Raya Cooneya). Reżyserii spektaklu podjął się Paweł Pitera. Sztuka stanowi otwartą satyrę na brytyjskie społeczeństwo, tamtejszą biurokrację oraz system socjalny. Czy „wyspiarskie” żarty są na tyle uniwersalne, by rozbawić także krakowską publiczność?

Eric Swan do perfekcji opanował sztukę oszukiwania aparatu państwowego. Dzięki pobieraniu zasiłków w imieniu swoich lokatorów (obecnego, byłego tudzież gromadki fikcyjnych) żyje mu się wygodnie i dostatnio. Umiejętność sprytnego naginania rzeczywistości sprawia, że na jego konto wpływa spora sumka 25 000 funtów rocznie. Kwota ta bez problemu wystarcza bohaterowi na spokojną egzystencję i nie wymusza konieczności poszukiwania pracy. Jednak wszystko co dobre, szybko się kończy. Pewnego dnia do drzwi Erica puka przedstawiciel opieki społecznej. Pan Jenkins dzierży w ręku pokaźną teczkę, zawierającą obszerną dokumentację wszystkich osób pobierających zasiłek i zamieszkujących w domu Swana. Zaskoczony gospodarz postanawia udawać swojego schorowanego, bezrobotnego lokatora, a wtedy… Urzędnik oznajmia mu, że nie opuści posesji nim nie spotka się osobiście z Ericiem. I właśnie w tym momencie rozpoczyna się prawdziwa farsa, w której ucierpi kilkoro bohaterów. Psychicznie – Norman Bassett (jedyny wynajmujący pokój u Swana). Fizycznie – wujek George (nielegalnie handlujący osobliwymi artykułami medycznymi). Emocjonalnie – żona Linda (posądzająca męża o transwestytyzm). Czy ostatecznie wszelkie matactwa wyjdą na jaw?

Nie ma ryzyka, nie ma zabawy? To przysłowie idealnie pasuje do „Ryzykownej forsy”, bowiem w sztuce „Cooneya juniora” występują obydwa te elementy i świetnie się uzupełniają. Pierwsze sceny spektaklu nie płyną wprawdzie ani zbyt wartko, ani zbyt dowcipnie. Jednak z minuty na minutę akcja coraz intensywniej się rozpędza. Wydarzenia zaczynają rozgrywać się błyskawicznie – kolejni bohaterowie co rusz pojawiają się na scenie, po chwili znikają za którymiś drzwiami, po to tylko, by niebawem znów się pojawić… w zupełnie nowej konfiguracji. Choć dzieje się wiele, to na szczęście cała fabuła ma sens, opiera się na związku przyczynowo-skutkowym, dzięki czemu publiczność nie gubi się w gąszczu bohaterów, dialogów i żartów. Gęsto utkana niewyszukanym dowcipem zadowoli wszystkich tych, którzy przyszli po prostu dobrze się bawić.

A o to by uśmiechy nie schodziły z twarzy widzów zadbała wspaniała obsada. Adam Szarek w roli oszusta i krętacza z szelmowskim uśmiechem na twarzy wypada znakomicie. Jego postać jest niebywale męska oraz absolutnie zabawna jednocześnie. Komediowo (jak zwykle) świetnie sprawdza się Paweł Sanakiewicz. Wyluzowany wujek George w jego wykonaniu bawi do łez. Marek Kałużyński, zmuszony do wymyślania kreatywnych odpowiedzi na coraz to nowsze pytania, potrafi wywołać niekontrolowane salwy śmiechu. Tomasz Lipiński z powodzeniem kreuje postać nieporadnego urzędnika, troskliwy Piotr Urbaniak z błyskiem w oku wciela się w zaradnego doktora, a Jakub Bohosiewicz w istocie sprawia wrażenie „żywcem” wyjętego z zakładu pogrzebowego. Na tle mocnej, męskiej konkurencji, panie wypadają dosyć blado, ale z pewnością nie można odmówić im ani talentu, ani uroku.

Wygląda na to, że u Cooneyów zdolność do pisania świetnych fars zapisana jest w genach. Sztuka Michaela bawi nie mniej niż te, które wyszły spod ręki jego ojca. Łatwo dostrzec, że obydwaj panowie potrafią żartować zarówno ze spraw błahych, jak i tych delikatnych czy poważnych, nikogo przy tym nie obrażając. „Ryzykowna forsa” stanowi symbol triumfu jednostki nad brakiem logiki, wszechogarniającą biurokratyzacją oraz ślepą administracją. Doprawdy, aż miło popatrzeć!

Autor recenzji: Wiola Nowak
Teatr: Teatr Bagatela
Tytuł: Ryzykowna forsa
Reżyseria i tekst: Paweł Pitera
Obsada: Krzysztof Bochenek/Adam Szarek, Urszula Grabowska/Lidia Olszak, Michał Kościuk/Marek Kałużyński, Przemysław Branny/Tomasz Lipiński, Paweł Sanakiewicz/Piotr Różański, Małgorzata Piskorz/Izabela Kubrak, Sławomir Sośnierz/Piotr Urbaniak, Marek Bogucki/Jakub Bohosiewicz, Katarzyna Litwin/Ewa Mitoń, Kamila Pieńkos/Aleksandra Chapko/Natalia Hodurek
Muzyka: Monika Handzlik
Data premiery: 29 grudnia 2018
Spektakl obejrzany dzięki uprzejmości Teatru Bagatela.

Zamknięto mnie jak – monodram Krzysztofa Stanio

Premiera „Sol Invictus” w Teatrze Barakah (recenzja)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij