close
„Miś zwany Paddington” – nic a nic się nie zestarzał! (recenzja)

„Miś zwany Paddington” – nic a nic się nie zestarzał! (recenzja)

Aż trudno uwierzyć, że niedawno miś Paddington skończył okrągłe 60 lat. Daleko mu jednak do statecznego i poważnego staruszka. W zupełnie nowym, odświeżonym wydaniu pragnie udzielić nam kilka przydatnych lekcji oraz po raz kolejny bawić do łez. 

Cała historia zaczyna się na stacji kolejowej, na której państwo Brown wyczekują na przyjazd na wakacje swojej córki Judyty. Spotykają tam sympatycznego misia w dziwacznym kapeluszu, który przybył z odległego Peru, a cały jego dobytek to walizka z pustym słoikiem marmolady i karteczka z napisem: „Proszę zaopiekować się tym niedźwiadkiem. Dziękuję.” Państwo Brown biorą sobie do serca prośbę nadawcy i zabierają misia do swojego domu, który od tej pory nosi imię dokładnie takie, jak stacja, na której został znaleziony – Paddington. W krótkim czasie staje się ulubieńcem wszystkich domowników. Od tego momentu wszystkich czeka mnóstwo przygód za sprawą niesfornego niedźwiadka uwielbiającego marmoladę. Paddington lubi bowiem nieustannie wpadać w tarapaty, z których ratuje go wrodzony urok osobisty i wyszukana kultura.  Sympatyczny miś urządzi kąpiel-powódź w wannie z gorącą wodą, narobi rumoru w kolei podziemnej,  zbierze niemały tłum w galerii handlowej, namaluje nowoczesny obraz, który zostanie następnie nagrodzony, odmieni dzieje pewnej nieudanej sztuki teatralnej, wypłynie na pełne morze oraz zabawi się w prawdziwego magika.

„Miś zwany Paddington” to pierwsza z kilkunastu tomów przygód o niesfornym misiu napisana (lub jakby powiedział sam autor na początku – będąca jedynie „bazgrołem”) przez brytyjskiego pisarza Michaela Bonda.  Sam autor zainspirował się leżącą samotnie maskotką misia w sklepie, którą kupił w wigilię swojej żonie. Dzięki niemu niedźwiadek już nigdy nie czuł się samotny.

Najnowsze wydanie to uczta dla oka zarówno dla małych jak i dużych czytelników. Książka została wydana w dużym formacie, który pozwolił na odpowiednio większą czcionkę, dzięki której z chęcią sięgną po nią zarówno dzieci ćwiczące się w czytaniu, jak i rodzice czy dziadkowie, którzy nie chcą męczyć oczu czytając swoim pociechom. Dodatkową atrakcją są kolorowe ilustracje, których samo przeglądanie bez odwołania się do tekstu odkrywa krok po kroku perypetie przesympatycznego misia.

Pomimo upływu dziesięcioleci od Paddingtona możemy się wiele nauczyć. Przede wszystkim tego, żeby optymistycznie i z uśmiechem podchodzić do życia, aby być zawsze życzliwym i oczekiwać od ludzi i siebie po prostu dobrych zamiarów. Oraz przede wszystkim kultury osobistej – typowej brytyjskiej i nieco staromodnej już cechy, która podobnie jak Paddington – zawsze będzie mieć coś do przekazania, a której,  podobnie jak niedźwiadkowi, raczej nie grozi starość czy nieaktualność.

 

Tytuł: „Miś zwany Paddington”

Autor: Michael Bond

Tłumaczenie: Kazimierz Piotrowski

Ilustracje: Peggy Fortnum

Wydawnictwo: Znak Emotikon

Miejsce i rok wydania: Kraków 2018

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak Emotikon

 

 

 

X EDYCJA MIĘDZYUCZELNIANEGO PRZEGLĄDU KABARETÓW STUDENCKICH Klamka

„Ukraiński gambit” Leszka Szerepki

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij