close
„Hamlet” w Teatrze STU (recenzja)

„Hamlet” w Teatrze STU (recenzja)

„Hamlet” Williama Szekspira to jeden z najpopularniejszych dramatów w historii. Wystawiany i ekranizowany niezliczoną ilość razy przez twórców na całym świecie. Kolejne interpretacje starają się więc zaskakiwać i przyciągać widzów czymś niepowtarzalnym. W „Hamlecie” krakowskiego Teatru STU w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego wyjątkowa z pewnością jest scenografia – monumentalna podnoszona scena, odsłaniająca basen z wodą robi wrażenie i pozostaje w pamięci na długo, a także buduje prawie legendę o przedstawieniu, które wreszcie mogłam obejrzeć w ostatni piątek.

Tragedię o duńskim księciu, który staje się ofiarą wypadków, jakich nie chciał, William Szekspir napisał na przełomie XVI i XVII wieku. To arcydzieło teatru elżbietańskiego opowiada historię zabójstwa króla na elsynorskim dworze, której okoliczności wyjawia potomkowi władcy duch zmarłego, domagając się tym samym od młodego Hamleta pomszczenia okrutnej zbrodni. Młody i wrażliwy książę musi się więc zmierzyć z utratą ojca, ponownym małżeństwem matki, która poślubiła brata zmarłego męża, a nowego króla, pomszczeniem rodziciela, ale także dawnym uczuciem do pięknej Ofelii, jakie w tych okolicznościach musi zejść na drugi plan. Jasiński w swym spektaklu postawił na klasyczną interpretację dramatu, wierną teatrowi elżbietańskiemu, urozmaiconą jednak efektami specjalnymi oraz pozostawiającą przestrzeń dla aktorskich popisów.

Rola Hamleta to marzenie każdego aktora. Tak skomplikowana i niestabilna postać daje pole do popisu i zaprezentowania wachlarza emocji. Zadanie to świetnie wykonał Krzysztof Kwiatkowski, który wcielił się w postać Hamleta podczas piątkowego przedstawienia. Początkowo pogrążony w rozpaczy, nieufny, gdy poznaje opowieści strażników, którzy twierdzą, że widzieli w nocy ducha jego ojca. Gdy jednak na własne uszy słyszy głos zjawy oraz dostaje polecenie pomszczenia śmierci byłego króla, podejmuje to wyzwanie. Tragizm i napięcie towarzyszące podjęciu tej decyzji zostały wzmocnione efektami specjalnymi. Początkowo, głos ducha jawi się w postaci burzowych grzmotów, poprzedzanych błyskawicami, by później ta mroczna i ciemna sceneria ustąpiła miejsca ulewnemu deszczowi spadającemu na głowę Hamleta, zanurzonego w wodzie i godzącego się na zadanie wyznaczone przez ducha. Nie kryję tu podziwu dla Aktora, który musiał dobrych kilka minut klęczeć w wodzie, w padającym i głośnym deszczu. Kwiatkowski świetnie poradził sobie także z innymi wcieleniami Hamleta – wrażliwego młodzieńca, tracącego zmysły czy wreszcie rozmyślającego o sensu istnienia w najsłynniejszym monologu teatralnym zaczynającym się od pamiętnego „Być albo nie być”.

Tak, jak Hamlet jest marzeniem każdego aktora, tak postać Ofelii to ambicja każdej aktorki. Drugoplanowa rola ukochanej duńskiego księcia pojawia się w dramacie znacznie rzadziej, jednak pozostaje w pamięci. W piątkowym przedstawieniu bezbłędnie w postać Ofelii wcieliła się Alicja Wojnowska. Jej interpretacja postaci tragicznej dziewczyny, oszukanej w miłości porusza do głebi. Początkowo przerażona obłędem ukochanego, sama tocząca walkę w swym sercu, komu powinna pozostać wierną, delikatna dziewczyna wreszcie traci zmysły. Wojnowska perfekcyjnie oddała ból złamanego serca oraz wewnętrzną rozterkę młodej dziewczyny, wzruszając do łez. Niezwykle poruszający jest także przedśmiertny monolog obłąkanej już Ofelii zakończony spektakularną śmiercią.

Skupiam się tutaj na tych dwóch rolach, jednak absolutnie każdy aktor zachwycił swą grą i interpretacją wielkich szekspirowskich ról. Ta fenomenalna gra aktorska w połączeniu z pełną rozmachu scenografią i efektami specjalnymi, dała naprawdę bardzo dobrą inscenizację „Hamleta”, która z pewnością pozostanie w pamięci na długo i będzie przyciągać kolejnych widzów, co właściwie już można obserwować, bowiem spektakl grany jest już od kilku lat i na pewno przez kolejne dziesięciolecia nie zejdzie z afisza!

Autor recenzji: Aleksandra Cabaj
Teatr: Teatr Scena STU
Tytuł: Hamlet
Reżyseria: Krzysztof Jasiński
Muzyka: Janusz Grzywacz
Scenografia: Maciej Rybicki
Kostiumy: Jagna Janicka, Anna Czyż
Tłumaczenie: Stanisław Barańczak
Obsada: Krzysztof Kwiatkowski, Beata Rybotycka, Radosław Krzyżowski, Michał Meyer, Dariusz Starczewski, Alicja Wojnowska, Andrzej Róg, Rafał Szumera, Marcin Zacharzewski, Andrzej Kozak, Grzegorz Suski, Agata Myśliwiec-Grząślewicz, Franciszek Muła, Włodzimierz Jasiński
Data premiery: 27.02.2012
|Spektakl obejrzany dzięki uprzejmości: Teatru Scena STU

„Turnus mija, a ja niczyja. Operetka sanatoryjna” w Teatrze im. Juliusza Słowackiego

Legenda czerwonego olbrzyma. „Von Richthofen 1918-2018”(RECENZJA)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij