close
„Turnus mija, a ja niczyja” w Teatrze im. Juliusza Słowackiego (recenzja)

„Turnus mija, a ja niczyja” w Teatrze im. Juliusza Słowackiego (recenzja)

Zabawy do białego rana, romanse i złamane serca – oto opis, który funkcjonuje w świadomości wielu osób, na myśl o polskich sanatoriach.

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie ma w swoim repertuarze nową propozycję – „Turnus mija, a ja niczyja. Operetka sanatoryjna”. Cezary Tomaszewski udowodni Wam, że operetka wcale nie jest tworem przebrzmiałym, a zabawy kuracjuszy w sanatoriach mogą być wdzięcznym tematem spektaklu.

Akcja przedstawienia przenosi nas do Sanatorium Uzdrowiskowego i Pijalni Wód im. prof. dra Józefa Dietla, do którego przyjeżdża grupka inwestorów. Jak w każdym dobrym sanatorium i w tym, telefony się urywają, a pani pielęgniarka Wanda, uprzejmie informuje, że nie ma miejsca, że trzeba czekać i koniecznie dostarczyć jakiś druczek. Inwestorzy podczas swojego pobytu zażyją nieco tutejszych zabiegów (okładów borowinowych czy zabiegów kriogenicznych). Kluczowe są jednak wody lecznicze i ich źródło, które stanowią serce całego ośrodka. To tutaj spotykają się kuracjusze, to stąd czerpią wodę, która ma stanowić podstawy leczenia trapiących ich bolączek. Bo właśnie w pacjentów w podeszłym wieku zamieniają się po chwili inwestorzy. Okazuje się, że mimo podeszłego wieku rekonwalescenci pragną czegoś więcej niż uleczenia ich ciała — ukojenia ducha.

Bohaterowie wyśpiewują swoje uczucia przy pomocy odpowiednio dobranych piosenek, pojawią się między innymi „Brunetki, blondynki”, „Co się dzieje, oszaleję” czy „Dziewczyny z Barcelony”. Piosenek jest tyle, ile trzeba, więc nawet jeśli ktoś nie lubi szczególnie muzyki, to i tak się tu odnajdzie. Jest wesoło, ale nie karykaturalnie. Grupa aktorska spisała się doskonale, urzekła mnie zwłaszcza chichocząca nieustannie Agnieszka Kościelniak w roli łamiącej serca kuracjuszki. Mocnych punktów spektaklu jest jednak bardzo dużo, wśród nich są między innymi zdolności wokalne aktorów.

Spektakl powstał na podstawie relacji sanatoryjnych bywalców takich ośrodków, przy czym zostały one przedstawione z dystansem i humorem, bez groteskowości czy obśmiewania. „Turnus mija, a ja niczyja. Operetka sanatoryjna” to soczewka ludzkich zachowań. Bohaterom nieobce są namiętność czy porywy serca. Recenzowana pozycja stanowi świetną propozycję, dla osób pragnących rozrywki, szukających spektaklu lekkiego i przyjemnego.

Autor recenzji: Monika Matura
Tytuł: Turnus mija, a ja niczyja. Operetka sanatoryjna
Reżyseria: Cezary Tomaszewski
Tekst i dramaturgia: Iga Gańcarczyk, Daria Kubisiak
Scenografia i kostiumy: Maciej Chorąży, Bracia – Agnieszka Klepacka
Kierownictwo muzyczne: Weronika Krówka
Opracowanie muzyczne: Cezary Tomaszewski
Światła: Jędrzej Jęcikowski
Obsada: Pola Błasik, Agnieszka Kościelniak, Lidia Bogaczówna, Katarzyna Zawiślak-Dolny, Karol Kubasiewicz, Daniel Malchar, Antoni Milancej, Rafał Szumera
MOS Małopolski Ogród Sztuki – Scena MOS
Premiera: 12.04.2019

Monika Matura

Monika Matura

Wiele o sobie powiedzieć nie mogę, choć w sumie zainteresowań mam całkiem sporo. Może stąd również wynika ten ciągły kłopot w mówieniu na swój temat? Lubię sztukę rozumianą szeroko, jako muzyka, literatura, kino, teatr czy muzea. Lubię także bardzo wszystko co pozytywne, na czele z zumbą.

Młody, niekoniecznie gniewny, na pewno zdolny

Nominowani do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej: Robert Król

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij