close
Koniec pewnej ery – „Avengers: Koniec gry” (recenzja)

Koniec pewnej ery – „Avengers: Koniec gry” (recenzja)

Kwiecień 2019 roku to ważny okres dla miłośników Marvela na całym świecie. Po jedenastu latach i dwudziestu dwóch filmach o superbohaterach nadszedł czas epickiego finału. Wyczekiwana produkcja już w pierwszych dniach po premierze zarobiła więcej pieniędzy, niż jakikolwiek inny film. Wysokie oceny odbiorców świadczą o tym, że Anthony i Joe Russo sprostali oczekiwaniom; „Avengers: Koniec gry” to połączenie wszystkiego, co przez lata przysporzyło wytwórni fanów.

„Avengers: Wojna bez granic” pozostawiło rzesze widzów w niepewności. Czy pogrom Thanosa (Josh Brolin) da się odwrócić? Czy utracone postaci powrócą, czy też zniknęły na dobre? Z tymi pytaniami mierzy się garstka ocalałych w kolejnej części opowieści o „mścicielach”. Przede wszystkim Kapitan Ameryka (Chris Evans) i Czarna Wdowa (Scarlett Johansson), którym najtrudniej pogodzić się ze stratą, ponieważ grupa Avengers była tak naprawdę jedyną rodziną, jaką mieli. Pojawienie się niezwykłej Kapitan Marvel (Brie Larson) napawa wszystkich nadzieją, ale czy nawet tak silna superbohaterka jest w stanie odwrócić obrócenie połowy populacji w pył? I czy jeśli nie uda się tego zrobić, sama zemsta jest w stanie ukoić cierpienie żyjących?

Dzieło braci Russo to typowa, wysokobudżetowa produkcja zrealizowana z rozmachem. Nie brakuje tu imponujących efektów specjalnych, czy scen walki. Akcja rozgrywa się wolniej niż w „Wojnie bez granic”, ale wciąż trzyma w napięciu, zaskakując nagłymi zwrotami. Jednak tym, co czyni „Koniec gry” naprawdę wyjątkowym, jest połączenie wątków dwudziestu dwóch filmów w klarowny obraz, okraszony dozą wypracowanego w nich wszystkich humoru. Swego rodzaju retrospekcje bezpośrednio nawiązują do scen z poprzedzających części, a nawet towarzyszącej im muzyki, czyniąc ostatnią prawdziwym podsumowaniem przygód kultowych postaci.

Choć filmy z cyklu Avengers opowiadają o superbohaterach, „Koniec gry” pokazuje, że nawet ci najpotężniejsi mogą się czuć zagubieni i bezradni. W szarym, pogrążonym w smutku świecie, w którym każdy został pozbawiony kogoś bliskiego, nawet najniezwyklejsi stają się tylko ludźmi, zmagającymi się z poczuciem straty i porażki. W pewnym momencie Thor otwarcie zastanawia się, czy nie powinien być kimś więcej, niż tylko jednym spośród tych, którzy zawiedli. Odpowiedź na to pytanie zdaje się być podsumowaniem całego filmu. „Kto z nas jest tym, kim powinien być?”. Każdy popełnia błędy. Superbohaterom nie udało się uratować świata przed Thanosem. Ale kiedy przyjdzie odpowiedni moment, choć wydaje się, że stracili nadzieję, nie zawahają się poświęcić wszystkiego w celu odwrócenia wcześniejszego niepowodzenia.

„Avengers: Koniec gry” nie pretenduje do miana najoryginalniejszego filmu w historii kina. Nie taki jest też jego cel; to po prostu bazująca na komiksach, świetnie zrealizowana opowieść, którą ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Szczególnie, jeśli z zaangażowaniem śledziło się wcześniejsze przygody bohaterów świata wykreowanego przez wytwórnię Marvel. Godna podziwu jest szczegółowo dopracowana scenografia, sprawiająca, że sceny nawiązujące do poprzednich filmów wydają się żywcem z nich wyjęte. Także efekty specjalne nie odbiegają od wyrobionych wcześniej, wysokich standardów. Minusem filmu jest jego długość – trzygodzinny seans może być wyzwaniem dla osób nieprzyzwyczajonych do spędzania tak długiego czasu w bezruchu. Dodatkowo, tak jak w „Wojnie bez granic”, nie każdemu zostaje poświęcone tyle samo uwagi, co jest nieuchronnym skutkiem pojawienia się tylu bohaterów.

„Avengers: Koniec gry” to nie tylko kolejne spotkanie z dobrze znanymi już postaciami. To przede wszystkim pożegnanie. Nawet jeśli planowane są kolejne filmy, których akcja rozgrywa się w uniwersum Marvela, Avengers nie pojawią się już w pełnym składzie, do którego fani przywykli na przestrzeni ostatnich lat. Zostaje to podkreślone brakiem typowej sceny po napisach. Nie pojawia się hasło obiecujące, że postaci powrócą. Wiadomo też, że niektórzy aktorzy nie wcielą się więcej w role, do których przywykli widzowie. Choć wiąże się to z pewnego rodzaju melancholią, szczególnie dla najzagorzalszych miłośników, czwarta część przygód „mścicieli” jest ich godnym podsumowaniem, zapewniającym trzy godziny niezmąconej rozrywki.

Autor recenzji:  Agata Grzybek
Tytuł:  „Avengers: Koniec gry”
Scenariusz:  Christopher Markus, Stephen McFeely
Reżyseria:  Anthony Russo, Joe Russo
Data premiery:  25 kwietnia 2019 (Polska), 24 kwietnia 2019 (świat)
Źródło zdjęcia: https://media.multikino.pl/uploads/images/films/avengers-4_42ee81caff

Ocena: 8/10

„Chodzi o czytanie”. Spotkania dla dzieci i dorosłych

Ursula K. Le Guin – „Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne” (recenzja)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij