close
„Czy masz pokusę, by zmieniać rzeczywistość?” – „Niewidzialna ręka” (recenzja)

„Czy masz pokusę, by zmieniać rzeczywistość?” – „Niewidzialna ręka” (recenzja)

Dziennikarstwo może mieć wpływ na rzeczywistość, nie tylko tę wyborczą.  „Świat można opisywać, ale można go także zmieniać” – czytamy w najnowszej książce Macieja Wasielewskiego. Niewidzialna ręka opowiada o człowieku,  który połączył jedno z drugim. I dwóch milionach młodych ludzi, którzy dzięki niemu zaangażowali się w niesienie pomocy innym.

Jerzy Maciej Zimiński tworzył literaturę dla dzieci i programy telewizyjne dla najmłodszych. W tym słynny Teleranek. Na kształtowanie postaw miał też wpływ jako sekretarz „Świata Młodych” i to właśnie na jego łamach rozpoczął akcję Niewidzialna ręka. Do redakcji  docierały prośby o to, by energię dzieci, które w wolnym czasie błąkały się bez celu, tworzyły podwórkowe bandy i skakały po kopcach czy kominach, przekuć w coś pożytecznego. Zasady zabawy były bardzo proste. Należało rozejrzeć się wokół i pomagać. Zrobić jeden mały dobry uczynek. Naprawić płotek, przeprowadzić staruszkę przez jezdnię, umyć samochód choremu sąsiadowi. I zostawić ślad w taki sposób, by nazwiska cichych bohaterów pozostawały tajemnicą.

A jeśli ktoś Was spyta, po co to wszystko robicie, odpowiadajcie jak Jack London- to głupie pytanie.

Redakcję zalewały listy z raportami z poszczególnych misji, a przyglądający się akcji nie mogli się nadziwić, że dzieciakom się jeszcze nie odechciało. Ktoś potem powie, że może właśnie przez cichość całego przedsięwzięcia młodzi nie tracili energii na radzenie sobie z podziwem – na to, co dziś nazwalibyśmy PR-em, jaki mógłby stać za tak dużym zaangażowaniem społecznym. Po prostu działali, a wdzięczność obdarowanych pomocą była dla nich wystarczającą nagrodą.

Fenomenowi skuteczności Niewidzialnej ręki przygląda się Maciej Wasielewski, dziennikarz, kiedyś student Zimińskiego. Przytacza budujące historie o tym, jak niewiele trzeba, by rzeczywistość wokół uczynić bardziej znośną. I jak wielkim potencjałem dysponują ci najmłodsi, którym jeszcze nikt nie powiedział, że pewnych rzeczy się nie da zrobić, a świat jest dla nich wielkim zagrożeniem. Wasielewskiemu udaje się dotrzeć do tożsamości niektórych Niewidzialnych Rąk i ludzi, których obdarowali pomocą, chociażby podczas jednej z niewidzialnych akcji w Szymbarku, kiedy to dzięki zaangażowaniu zaledwie trzynastoletniego chłopca dzieci z Domu Dziecka zostały zaproszone na święta do pełnych ciepła domów. Po latach pan Antoni usłyszy od jednego z nich:

Pan pomyśli, że to tylko święta, ale dla mnie to udane małżeństwo, dwóch synów i dyplom Politechniki Białostockiej.

Ale książka Macieja Wasielewskiego to nie tylko sprawozdanie z milionów udanych misji Niewidzialnej ręki. To głównie historia Zimińskiego – człowieka, który mówił o ideałach bez obaw o zostanie wyśmianym. Autor książki dzieli się z czytelnikami swoją wyjątkową przyjaźnią z wykładowcą, który nie był jedynie pośrednikiem w dostępie do wiedzy, ale otaczał studentów prawdziwą opieką i ich wychowywał. Czytał książki, które  kształtowały charakter, uczył myśleć samodzielnie i odróżniać wyuczone rozmowy motywacyjne od tych prawdziwie inspirujących. „Kto żyje dla ludzi, żyje podwójnie”- mówił.

Książka Wasielewskiego to również pełne gorzkich refleksji konfrontowanie owych ideałów ze światem. Czasy, gdy Wasielewski jako młody dziennikarz miał „napisać dwa teksty w tygodniu, posłuchać piosenek, porozmawiać o płycie” zastąpione zostały nerwowym wklepywaniem depesz informacyjnych na czas. A nieograniczony dostęp do kawy nie czynił jego pracy przyjemniejszą, bo też zwyczajnie nie było czasu na to, by z niego skorzystać. I jak tu zmieniać świat, gdy przez kredyty trzeba pójść na kompromis? Niewidzialna ręka jest więc także reportażem o pracy w świecie mediów. O tym, że wychowanemu na ideałach dziennikarzowi nie jest łatwo w spolaryzowanej rzeczywistości, napędzanej przez konflikt. Wasielewski swoje zagubienie przedstawia na tle ważnych wydarzeń współczesnej Polski, od powodzi tysiąclecia po zamordowanie prezydenta Gdańska. Ponadto, konfrontuje się z zarzutami o układanie się z komunistyczną władzą, jakie stawiano jego mistrzowi. Czytelnik towarzyszy mu podczas rozmów z rodziną Zimińskiego czy w lekturze obszernego pamiętnika, który twórca Teleranka po sobie zostawił.

Niewidzialna ręka zyskuje przez to niezwykle osobisty charakter. To książka o tym, że świat wcale nie jest czarno-biały, choć niektórzy bardzo starają się nam to wmówić. Warto po nią sięgnąć, by zobaczyć, ze stosunkowo niewielkim wysiłkiem można tej szarości nadać trochę koloru.

Maja Skowron

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wielka Litera

Maciej Wasielewski, Niewidzialna ręka, Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2019.

„Lalka” w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie (RECENZJA)

Spotkanie z Jurijem Andruchowyczem w Księgarni pod Globusem

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij