close
O dziwnych „Historiach dziwnych samotności” (recenzja)

O dziwnych „Historiach dziwnych samotności” (recenzja)

Początkowo czyta się tę książkę jak kryminał. Jest zbrodnia, poszukiwanie winnego, jest tajemnicze zaginięcie, czy ucieczka z domu. „Historie dziwnych samotności” stoją jednak na przeciwległym do książek  sensacyjnych biegunie.  

Jeden z wątków autorka zdecydowała się poprowadzić w niecodzienny sposób. Narracja prowadzona równolegle z dwóch punktów widzenia pozwala skonfrontować suche urzędnicze dane z tym, jak jeden z dziwnie samotnych widziany jest przez niegdyś bliską mu osobę:  historię zaginionego Piotra K., który od jakiegoś czasu nie był widywany przez sąsiadów, poznajemy z perspektywy jego dawnej znajomej, Danusi, ale i policyjnego bezdusznego protokołu.

Wstępny eksperyment formalny może podkreślić sposób, jaki Marta Mazuś wybrała dla opowiadania o pozostałych bohaterach jej tekstów. Autorka „Historii dziwnych samotności” nie ogranicza się  do suchych faktów, a jej spojrzenie na opisywaną smutną rzeczywistość przepełnione jest czułością i uważną obserwacją, na które nie ma miejsca w urzędniczych papierach.  Być może dlatego tylko jedna historia przedstawiona jest w taki zaskakujący czytelnika (strony podzielone są na pół poziomą linią, pod którą toczy się osobna narracja) sposób. Kolejne nie odwracają już naszej uwagi od treści i zamiast skupiać się nad uzasadnieniem dziwnej formy, jaką przybrała opowieść, czytający może skupić się na dziwności tytułowych samotności.

Łatwo przedstawić samotność jako smutną i przygnębiającą. Marta Mazuś pisze o niej jednak jako o „dziwnej”. Rzeczywiście trudno zareagować na opisywane przez nią historie, tak jak trudno przestać o nich myśleć po skończeniu lektury. Czy często się zdarza, że czyjaś śmierć nie zostanie zauważona przez nikogo? Albo że zbrodniarz w trakcie odbywania kary zacznie się uczyć i zostanie artystą malarzem? Bohaterowie „Historii dziwnych samotności” są niecodzienni, ale sportretowani w szarej codzienności. Autorka pisze też o nich tak umiejętnie, że nie do końca wiadomo, kogo bardziej dotyczy tytułowa samotność – zapomnianego Piotra, czy spoglądającej na jego życie przez okno Danusi? Więźnia czy odwiedzającej go matki?

Książka Marty Mazuś wielokrotnie zaskakuje: bohaterowie poszczególnych wątków, pomimo że z pozoru wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego, okazują się być wyjątkowo bliscy. Było też dla mnie zaskakujące, że „Historie dziwnych samotności” wydarzyły się naprawdę – literacki talent autorki pozwala niebezpiecznie poczuć się tak, jakbyśmy zanurzali się w świat literackiej fikcji. To wyróżniająca się, by nie powiedzieć dziwna, wymykająca się czytelniczym przyzwyczajeniom pozycja z gatunku literatury faktu. Może dlatego niełatwo o niej napisać, ale przede wszystkim niełatwo zapomnieć.

Maja Skowron

Autorka: Marta Mazuś
Tytuł: „Historie dziwnych samotności”
Premiera: kwiecień 2019
Wydawnictwo: Wielka Litera

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wielka Litera.

Nowy film Tarantino i nieznane fakty o morderstwie Sharon Tate | Reportaż

Co to znaczy być wychowawcą? „Być (nie)zwykłym wychowawcą” Anny Konarzewskiej (recenzja)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij