close
„Resztki są potrzebne” – „Na marne” (recenzja)

„Resztki są potrzebne” – „Na marne” (recenzja)

Jajka sadzone, humus, pasta ze słonecznika i szpinaku, sałata z awokado, ogórkiem i pomidorami – to nie śniadaniowe menu z przykorporacyjnego prywatnego przedszkola, a posiłek przygotowany z produktów znalezionych na śmietniku bądź leżących na ulicy. Marta Sapała przygląda się trudnej codzienności freegan w Polsce, którzy, przełamując tabu, sprzeciwiają się praktykom  marnowania żywności.

Ale Na marne to książka nie tylko o sposobach na wykorzystywanie tego, co nieodpowiedzialny konsument wyrzucił do kosza. Autorka nie ogranicza się do rozmów z aktywnymi freegankami i freeganami  czy tłumaczenia używanego przez nich języka środowiskowego (w specyficzny sposób nazywają na przykład konkretne typy kontenerów), a spogląda na problem marnowania żywności dużo szerzej.

Jak przekonuje, przygotowywanie posiłków z resztek bądź odpadów, nie zawsze jest przecież wynikiem świadomej, przemyślanej decyzji.  Są i tacy, których na inny sposób żywienia po prostu nie stać.  Zbiór reportaży Marty Sapały dotyka więc w równym stopniu współczesnych kontrowersyjnych form dbania  o środowisko co problemu bezdomności, a nawet  głodu doświadczanego w czasie wojny.  Na marne to zbiór bardzo zróżnicowanych tekstów, które łączy rozległy temat: jedzenie i jego, oczywisty, ale wydaje się, że niedoceniany, wypływ na nasze życie.

Oprócz przywoływania dających do myślenia, choć suchych, statystyk, treści ustaw oraz wniosków z międzynarodowych konferencji poświęconych tematyce żywienia, autorka opisuje historie konkretnych ludzi. Poznajemy więc między innymi burzliwe losy Damiana H., które doprowadziły go do  podpalenia Biedronki czy perypetie słynnego legnickiego piekarza, Waldemara Gronkowskiego, który za rozdawanie potrzebującym niesprzedanego chleba latami walczył o dobre imię.  Na książkę składają się też zapisy spotkań autorki z  pracownikami sortowni śmieci, urzędów, przedstawicielami sieci supermarketów, ale i doświadczonymi przez życie kobietami, od których można nauczyć się sprawdzonych patentów na przetwarzanie resztek żywności bez konieczności wydawania dużych pieniędzy na kurs gotowania zero waste w stolicy. Zapoznajemy się też z notatkami osób, które podjęły się skrupulatnego zapisywania każdej wyrzuconej do śmieci rzeczy, by sprawdzić, jak bardzo marnowanie żywności dotyczy ich codziennego życia.

Bo  też „marnotrawstwo – jak dowodzi w Na marne Marta Sapała – jest na co dzień niewidoczne”. To chyba najwyraźniejsza refleksja, jaka płynie z książki, która stara się wyostrzyć nasz wzrok i obudzić uśpioną czujność tak, by lektura nie poszła na marne, a stała się przyczynkiem do bardziej świadomego kupowania i gotowania.

Maja Skowron

Marta Sapała, Na marne, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czarne.

„Mój przyjaciel Kaligula” znowu w księgarniach

Nieuchwytność rasy – „Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry” (recenzja)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij