close
Festiwal Pannonica – burza w Barcicach, ogień nie muzyka! (recenzja)

Festiwal Pannonica – burza w Barcicach, ogień nie muzyka! (recenzja)

Takiej burzy festiwal w Barcicach jeszcze nie doświadczył! Ale nawet piątkowe czarne chmury nie powstrzymały rzeszy miłośników bałkańskich rytmów, którzy tłumnie przemierzali mostek nad Popradem, dążąc na koncert największej gwiazdy tegorocznej edycji festiwalu – Gorana Bregovića ze swoim Wedding & Funeral Band. Kto jednak raz przekroczył wrota festiwalowej wioski, wchodząc do magicznego świata panońskich klimatów oświetlonego tysiącami klimatycznych lampek, musiał zostać tam na dłużej.

Na miejsce docieram w piątkowy wieczór, mocno spóźniona (korki na wylocie z Krakowa), w samochodzie na parkingu czekam aż deszcz nieco osłabnie. W kolejce po bilet spotykam pierwszych znajomych, po wejściu kolejnych, i kolejnych – jako rodowita Sądeczanka z dumą zauważam, że słuch o Pannonice zatacza coraz szersze kręgi, a podsądeckie Barcice stają się stałym punktem w letnich kalendarzach coraz większej grupy „przyjezdnych”. Widzę nie tylko krakowskie twarze, ale również zagraniczne flagi – czeskie, chorwackie, serbskie, słyszę rozmowy w językach, które na pewno nie są polskim (ale do końca zidentyfikować ich nie potrafię). To dopiero (aż?) siódma edycja festiwalu, a frekwencja dopisuje do tego stopnia, że z roku na rok konieczne jest poszerzanie terenu wioski o kolejne okoliczne pola. Nic dziwnego – Pannonica to nie tylko festiwal niesamowitej, żywiołowej i klimatycznej muzyki bałkańskiej, ale również tętniąca życiem wioska festiwalowa, z atrakcjami jedynymi w swoim rodzaju.

Zmierzając pod scenę mijam strefę gastronomiczną, na której coś dla swojego podniebienia znajdą zarówno weganie, jak i miłośnicy przypiekanego właśnie na pokaźnym rożnie zwierza (znów jego identyfikacja jest dla mnie utrudniona). Wypiwszy kieliszek gruzińskiego wina udaję się na koncert cygańskiego zespołu EtnoRom Együttes i od razu przypominam sobie, co jest supermocą wszystkich wykonawców festiwalu: są w stanie poderwać do tańca każdego, kto stanie w zasięgu mocy głośników. Dookoła mnie skacze i tańczy rzesza kolorowych, pozytywnych ludzi – kobiety w boho sukienkach i wiankach na głowie, panowie w dresach, człowiek w przebraniu jednorożca, małe dzieci (Pannonica jest przyjazna rodzinom z dziećmi do tego stopnia, że wydzieliła dwa pola namiotowe przeznaczone wyłącznie dla nich). W końcu na scenę dociera Goran Bregović, i jest tak, jak można się było tego spodziewać – energia rozsadzająca płuca licznej sekcji dętej i nogi widowni oraz największe hity, łącznie z „Kalashnikovem” i „Prawy do lewego, lewy do prawego” (refren po polsku!). Muzyka Pannoniki to jednak również spokojniejsze rytmy – specjalista muzyki źródeł Adam Strug czy bułgarski odpowiednik naszej Tulii, czyli chór Angelite uzupełnili przekrój artystyczny, obejmujący kilkunastu wykonawców, o brzmienia „do posłuchu”, w których tradycyjny, wręcz starodawny folklor miesza się z nowoczesnością.

W sobotę przybywam na teren festiwalu nieco wcześniej, pragnąc doświadczyć atrakcji oferowanych przez organizatorów poza głównym programem artystycznym. Jest w czym wybierać! Na liście kilkadziesiąt warsztatów, a wśród nich warsztaty śmiechu, jazdy na bicyklu, malowania jedwabiu, pisania ikon, puszczanie wielkich baniek mydlanych, liczne warsztaty dla dzieci, a także debata uczestników i organizatorów „jak uczynić Pannonikę festiwalem zero-waste?”. Przechodząc obok kilku oryginalnych rozmiarów tipi, mongolskiej jurty, beli siana, stanowiącej najlepszy plac zabaw dla masy dzieciaków i totemu Peruna, trafiam do części handlowej – na straganach wzdłuż głównego „deptaku” nabyć można naturalne kosmetyki, ubrania, ręcznie tworzoną biżuterię i ceramikę. Dzisiejszy upał większość festiwalowiczów spędza jednak mocząc się w wartkich wodach Popradu, sąsiadującego z polami namiotowymi. Moczenie stópek umila również muzyka – tym razem w wykonaniu amatorskim, gdyż wydaje się, że co najmniej połowa uczestników przywiozła ze sobą jakiś instrument. Spontaniczny kwartet dęty na środku pola namiotowego? Tylko na Pannonice!

Następny festiwal już za rok. Ty też możesz przyjechać do krzaków nad Popradem i doświadczyć ognia, nie muzyki!

Autor recenzji: Barbara Kalinowska
Pannonica Festival 2019
Miejsce: Dolina Popradu w Barcicach
Data: 29-31.08.2019

FESTIWAL TEATRU LUDOWEGO. OBCHODY 70 – LECIA NOWEJ HUTY

Krótka wizyta w „Salonie piękności” (recenzja)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij