close
Gdy przyjdzie sen (recenzja)

Gdy przyjdzie sen (recenzja)

Gdy przyjdzie sen

Gdy przyjdzie sen Pawła Wolaka i Katarzyny Dworak to wybuchowa mieszkanka ludzkich pragnień, kryminału i tragedii miłosnej. W poruszającym spektaklu przyjdzie nam się zmierzyć z nieprostymi wyborami i uczuciami, które na długo zapiszą się w naszej pamięci po wizycie w Teatrze Ludowym.

 

 

Spektakl opowiada historię Basi (Iwona Sitkowska) oraz Jaśka (Wojciech Lato). Są ze sobą od paru lat, mają dziecko i mieszkają we wsi Borówka.

Trudna wieś… Po jednej stronie góra, po drugiej góra. Jak w kotle ta wieś schowana. Wiosną zalewa ją woda, zimą śnieg zasypuje, latem gorące powietrze dusi, jesienią pięknie jest.

Jasiek na co dzień pracuje u Walczaka (Kajetan Wolniewicz), a po pracy co jakiś czas chodzi na potańcówki do lokalnej remizy z kolegą Mietkiem (Cezary Kołacz). Domem opiekuje się jego nadopiekuńcza Matka (Beata Schimscheiner), która pobłażliwie patrzy na pijaństwo syna, a jednocześnie ciągle kłóci się ze swoją synową. Niestety, Basia nie potrafi się odnaleźć w miejscu, w którym przyszło jej żyć.

Woda mi tu nie smakuje, kwiaty nie pachną, potykam się ciągle

Nie wystarcza jej prosta rzeczywistość, przez co dla lokalnej społeczności staje się wcielonym złem. Za wszelką cenę chce wyjechać do miasta, gdzie według niej życie jest lepsze i pełniejsze. Drogą do tego wymarzonego świata, stają się dla niej inni mężczyźni, których uwodzi i owija wokół palca. Pierwszą ofiarą staje się Leszek, przyjezdny z wielkiego miasta. Przyłapana na gorącym uczynku Basia zostaje wyrzucona i bez większego smutku opuszcza rodzinny dom, aby szukać szczęścia w upragnionym mieście. Trafia do koleżanki, gdzie czekają na nią dalsze pokusy.

Gdy przyjdzie sen BasiaBasia w spektaklu została wykreowana na postać, z którą trudno jest się utożsamić. Powoduje mieszane i sprzeczne uczucia. Z jednej strony chce doświadczyć intensywności miastowego życia, za wszelką cenę pragnie wyrwać się z klatki, w której dorastała, co jest zrozumiałe. Z drugiej strony jednak swoimi marzeniami krzywdzi ludzi wokół siebie. Jest przy tym wyrachowana i cyniczna. Bez skrupułów dąży do osiągnięcia swojego egoistycznego celu, jakim jest ucieczka ze wsi i rozpoczęcie życia na nowo. Nie liczy się z innymi, a nowo napotkani mężczyźni są dla niej stopniami, które doprowadzą ją na sam szczyt. Roztacza wokół siebie słodki, uwodzicielski czar sprawiając wrażenie zagubionej dziewczynki, która wymaga pomocy, ale pod tym skrywa instynktowną przebiegłość. Jej marzenia można zrozumieć, ale droga do ich osiągnięcia jest wątpliwa pod wieloma względami (szczególnie moralnymi).

Również i przysłowiowa społeczność odgrywa bardzo ważną rolę w spektaklu. Na pierwszy rzut oka, może się wydawać, że jest to typowe małe miasteczko, jak każde inne. Jest ksiądz, są biedni i bogaci, rodziny starające się wiązać koniec z końcem. Wiadomo, jak w każdej małej wspólnocie są konflikty i zatargi. Przy pierwszym spotkaniu można wyczuć nawet pewną sielankowość, dać się przekonać prostemu i rubasznemu humorowi, który panuje na wsi. Kiedy jednak wsłuchamy się w wypowiadane przez członków wspólnoty słowa, przypatrzymy się im uważniej, to dostrzeżemy podskórną zawiść i zazdrość. Najbardziej jednak uderzająca jest niechęć wspólnoty do inności, odmienności, którą przykładem jest Basia, a mimowolnie staje się również i Jasiek. Solą w oku jest wygrana Jaśka, która nakręca spiralę niechęci, zazdrości i pogardy. Przełomowym momentem staje się chwila, kiedy główny bohater „ratuje” Basię przed jej rozwścieczonym bratem. Dla społeczności, która w symboliczny sposób chciała ukarać niepokorną bohaterkę ten gest miłosierdzia nie może przejść bez echa. Początkowe negatywne uczucia zaczynają przeradzać się w zło w czystej postaci. To zło nadaje tempa i powoduje działanie, które ma konsekwencje w postaci tragicznego zakończenia. Tutaj nie ma jednego złego bohatera, którego możemy obarczyć winą i wskazać palcem. Tu przyjdzie nam się zmierzyć z grupą ludzi, którzy przyczynili się do tragedii.

Gdy przyjdzie senOd samego początku scenografia jest ograniczona do minimum. Domy, w których mieszkają postacie, remiza, w której lokalna społeczność się bawi, to wszystko zostaje odwzorowane w naszej wyobraźni poprzez wymowne gesty i zachowanie aktorów. Dialogi mają wyjątkowy zabawny charakter, często przenikając się z tragizmem na scenie. Z minuty na minutę uświadamiamy sobie, że jesteśmy świadkami procesu odtworzenia okrutnych zdarzeń. Podczas oglądania spektaklu nasunęły mi się analogie do filmu Dogville, który opowiada zbliżoną historię. Podobnie jak Basia, główna bohaterka w Dogville trafia do społeczności, do której nie pasuje. W trakcie filmu będziemy świadkami powolnego przeobrażanie się lokalnej społeczności, a także wykonywania osobliwych sądów (przykładowo, za pomocą odpowiedniej długości łańcucha). Każdemu, kto interesuje się moralnymi dylematami oraz wpływem społeczności na podejmowania decyzji, serdecznie polecam oglądnąć tę produkcję.

Często oglądając filmy na wielkim ekranie, mam wrażenie, że obecnie jest moda na sprawiedliwe zakończenia. Produkcje mają  zostawić widza z poczuciem, że dobro zawsze wygrywa, a zło otrzymuje to, na co zasłużyło. Nieważne, w jaki sposób sprawiedliwość zostanie wymierzona, ważne, aby widz wrócił do domu z przekonaniem, że status quo zostało zachowane. Ostateczny efekt może zostać okupiony ofiarami, ale dobro musi w końcu zwyciężyć. Zupełnie inną postawę prezentują spektakle teatralne, a w szczególności „Gdy przyjdzie sen”. Nie ma w nim sztuczności, ani koloryzowania. Jest soczysta prawdziwość i realizm od początku do końca. Każdy, kto przez chwilę mieszkał na wsi, wyczuje autentyczność scen, dialogów, bohaterów. Jesteśmy rzuceni w odmęty wsi, gdzie przyjdzie nam się zmierzyć z falami zawiści i zazdrości. To niepokojące, ale jednocześnie prawdziwe. Dlatego każdego serdecznie zapraszam na sztukę wyreżyserowana przez Małgorzatę Bogajewską. Zastrzegam jednak, że podczas 2 godzin spektaklu pojawi się wiele pytań, na które przyjdzie nam kiedyś odpowiedzieć.

Autor recenzji: Mateusz Banasik
Teatr: Teatr Ludowy
Tytuł: „Gdy przyjdzie sen”
Reżyseria: Małgorzata Bogajewska
Scenografia: Joanna Jaśko – Sroka
Reżyseria światła: Dariusz Pawelec
Muzyka: Bartłomiej Woźniak

Obsada: Wojciech Lato, Iwona Sitkowska, Cezary Kołacz, Beata Schimscheiner, Jan Nosal, Ryszard Starosta, Weronika Kowalska, Karolina Stefańska, Karol Polak, Kajetan Wolniewicz, Piotr Piecha.

Spektakl obejrzany dzięki uprzejmości: Teatr Ludowy

Data premiery: 21. 09. 2008 r.

Materiały: fot. Teatr Ludowy & Klaudyna Schubert

Mateusz Banasik

Mateusz Banasik

Humanista, szablista i miłośnik teatru. W życiu ważna jest dla niego różnorodność. Nie cierpi nudy i monotonni. Zafascynowany nowymi technologiami z utęsknieniem patrzy w przyszłość. Stara się zrozumieć ludzką naturę, którą codziennie odkrywa na nowo.

Narodowe Czytanie z Biblioteką Kraków

FESTIWAL TEATRU LUDOWEGO. OBCHODY 70 – LECIA NOWEJ HUTY

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij