close
„Filozofia kosmologii” Michała Hellera: Fascynująca podróż ku granicom poznania (recenzja)

„Filozofia kosmologii” Michała Hellera: Fascynująca podróż ku granicom poznania (recenzja)

Chyba już od dawna nie podchodzimy bezkrytycznie do oświeceniowej wiary w całkowite wyparcie religii przez naukę. Michał Heller – ksiądz, filozof, fizyk  należy do światowych autorytetów w zakresie poszukiwań dialogu między wiarą a nauką.

Heller jest wybitnym fizykiem i szanowanym duchownym. Cała jego kariera naukowa to zarówno uznane prace  z zakresu teologii i fizyki, jak i książki filozoficzne, w których poszukuje odpowiedzi na pytanie o relacje między osiągnięciami współczesnej fizyki a religią.

W książce Filozofia Kosmologi Heller śledzi rozwój nauki zwanej kosmologią, czyli – w szerokim znaczeniu – nauki o wszechświecie. Autor pokazuje, jak bardzo rozwinęła się w XX wieku. Jeszcze na początku stulecia w nauce powszechny był pogląd, jakoby przestrzeń kosmiczna wypełniona była gwiazdami. Dopiero odkrycia Alberta Einsteina zrewolucjonizowały kosmologię. Zaczęła rozwijać się nasza wiedza o wszechświecie i pojawiła się teoria wielkiego wybuchu.

Jednocześnie lata trzydzieste to okres powszechnej wiary w ustrukturyzowaną geometrię euklidesową i spójność czasoprzestrzeni. Kolejnym przełomem było odkrycie miejsc, gdzie dochodzi do załamania czasoprzestrzeni, czyli tak zwanych czarnych dziur. Odkrycie to zostało dokonane przez legendarnego Stephena Hawkinga. Koncepcja czarnych dziur otworzyła drogę do teorii tak zwanych osobliwości, jednej z największych tajemnic nauki. Osobliwości to miejsca w środku czarnych dziur. Materia staje się tam nieskończenie gęsta, a prawa grawitacji nie działają. Osobliwość to jakby wszechświat w chwili Wielkiego Wybuchu. Zdaniem fizyków mogą istnieć tylko w dalekiej przeszłości, albo dalekiej przyszłości.

W miarę jak poszerzaliśmy naszą wiedzę na temat wszechświata i budowaliśmy coraz to lepsze teleskopy, możliwe stało się zaglądanie „głębiej w przeszłość”. Gdy docieramy do galaktyki oddalonej od ziemi o 2 miliardy lat świetlnych, widzimy wszechświat taki, jakim był przed 2 miliardami lat. Jeszcze w latach trzydziestych XX wieku uważano, że wiek wszechświata to maksymalnie 2 miliardy lat. Przez całe stulecie poszerzaliśmy naszą wiedzę  i obecnie oceniamy jego wiek na mniej więcej 15 miliardów lat. Jednocześnie naukowcy po części na gruncie fizyki, po części na gruncie filozofii toczyli spór; czy wszechświat będzie rozszerzał się w nieskończoność? Czy może pewnego dnia zacznie się kurczyć?

I znów Heller odwołuje się do odkrycia Hawkinga. W 1966 roku Hawking uznał, że wszechświat także musi mieć „swoją osobliwość”. Czyli – inaczej – cofając się w głąb wszechświata,  dochodzimy do widoku uniwersum z momentu wielkiego wybuchu. To odkrycie Hawkinga było pewnego rodzaju zwrotem kopernikańskim nie tylko w fizyce, ale i w filozofii. Koncepcje tę nazwano osobliwością początkową. Pojawiło się pytanie: czy możemy w ten sposób zobaczyć Boga?

Niezwykły rozwój nauki w XX wieku przyniósł pytanie o granice poznania. Skonstruowaliśmy bombę atomową, ale nie potrafimy zapobiec powodzi. Tak jak w wierszu Zbigniewa Herberta, który pisał: „I choć bywa, że o gwiazdach wszystko wiemy i coraz dalej wybiegamy w naszych snach, to tak naprawdę ciągle nie umiemy przepędzić chmury co nadciąga nad nasz dach”. W XX-wiecznej teologii pojawiła się interpretacja, jakoby to Bóg stał za wielkim wybuchem. A zatem pytanie o osobliwość początkową literarnie brzmiało „czy patrząc na osobliwość początkową, widzimy Boga?”.

Heller bardzo rzetelnie analizuje cały dyskurs na gruncie odkryć Einsteina i Hawkinga. Czytelnik nieznający wcześniejszych publikacji autora, mógłby oczekiwać twardego poparcia dla stanowiska spirytualistów pod koniec książki. Tymczasem Heller uznaje spór o osobliwość początkową za irrelewantny. Przekonuje, że Bóg to coś zdecydowanie więcej niż osobliwość początkowa.  Bóg nie jest siłą naukową,  lecz siłą, która nie jest nauce wroga – jest od niej po prostu inna.

Właśnie takie podejście do relacji wiara-nauka czyni publikacje polskiego autora szczególnie wartościowymi. W Filozofii Kosmosu dostajemy napisaną pięknym językiem podróż przez historię astronomii, fizyki i kosmologii. Na koniec autor stawia pytanie o relacje między nauką a wiarą, czyli de facto pytanie o sprawy ostateczne. Nie pada jednak żadna ostateczna odpowiedź. Osoba wierząca nie dostaje oczekiwanego dowodu na istnienie Boga, a raczej zachętę do refleksji; jeśli marzymy o wyśnionym dowodzie na istnienie Boga, powinniśmy chyba szukać czegoś więcej niż zakrzywionej czasoprzestrzeni w czarnej dziurze? Tego typu sprawy zostawmy geniuszom typu Einsteina czy Hawkinga, którzy jeszcze nie raz zainspirują nas swoimi odkryciami.

 

Łukasz Kołtuniak

Tytuł: „Filozofia kosmologii”
Autor: Michał Heller
Data wydania: 2013
Wydawnictwo: Znak

Fotografia : http://lubimyczytac.pl/ksiazka/176395/filozofia-kosmologii

O murze, który nie runął, czyli premiera „Przedmurza cywilizacji” M. Morysa-Twarowskiego

„Wiosna obywateli”, czyli rewolucja 1989 roku widziana w Warszawie, Budapeszcie, Berlinie i Pradze

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij