close
„Krakowska lekkość bytu” Teatr Ludowy [recenzja]

„Krakowska lekkość bytu” Teatr Ludowy [recenzja]

Kraków, miasto niezwykłe, posiadające jedyną w swoim rodzaju atmosferę, której próżno szukać w jakiejkolwiek innej polskiej metropolii. Mówią, że Kraków z przeszłości już nie wróci, że zmienia się pod wpływem czasu. Kto jednak zechciałby dotknąć go przez chwilę w wersji sprzed lat, powinien zobaczyć „Krakowską lekkość bytu”. Teatr Ludowy zaprasza na muzyczną podróż w zakamarki przeszłości. Podróż do miasta, którego nie ma i które już nie wróci. 

„Krakowska lekkość bytu” to spektakl, w którym główną i jedyną rolę gra tak naprawdę sam Kraków. Jest to pełnoprawny bohater, będący dzieckiem nieutulonego, zawodzącego sentymentu, który nie chce się pogodzić z teraźniejszym, nieco obcym obliczem miasta. Czasem, żeby odnaleźć stracony czas, trzeba udać się do podziemi, do samej piwnicy. Dosłownie, bo przecież scena Teatru Ludowego znajduje się pod ratuszem na Rynku Głównym i metaforycznie, gdyż nietrudno tutaj odnaleźć nawiązanie do twórczości legendarnej Piwnicy pod Baranami, jednego z największych symboli kulturalnego życia miasta. Właśnie w klimacie występów słynnej Piwnicy przyjdzie nam spędzić kolejne dwie godziny. W tym czasie sześcioro trubadurów wyśpiewa nam 23 piosenki, a każda z nich w inny sposób odda klimat miasta sprzed lat. Miasta pełnego pijaków, artystów i wariatów, nieutulonych kochanków, prostytutek, literatów, polityków, miejscowych żuli i szaleńców, snującego się w oparach tytoniowego dymu oraz obficie rozlewanego alkoholu i kawy. Każda piosenka to jakaś jedna mała, niepozorna historia, która za każdym razem odsłania odmienne oblicze miasta. 

Warto zwrócić uwagę na warstwę muzyczną spektaklu. Odnajdziemy tutaj różnorodny przekrój gatunkowy: kabaret, balladę, poezję śpiewaną, elementy rocka, bluesa, country a nawet disco polo. Na spektakl składają się 23 piosenki-songi, które zostały napisane specjalnie z tej okazji przez Michała Chludzińskiego. Każdą z nich różni przekaz, gatunek muzyczny i okoliczności, łączy natomiast kontekst, gdyż każda do cna przesiąknięta jest Krakowem. Teksty są żywe i różnorodne. Miesza się w nich szczypta melancholii, nuta groteski i garść czarnego humoru okraszona kabaretowym żartem. Spektakl z udziałem zespołu żywo można by zaliczyć do gatunku musicalu, gdyż kwestii wypowiadanych ze sceny poza muzyką jest bardzo niewiele. W pamięć zapada zwłaszcza jedna piosenka, będąca, jak się okaże na końcu – tak jakby motywem przewodnim spektaklu, w której ujawnia się pewna puenta, sugerująca, iż nie jest ważne, jak zmieni się miasto, jakie było czy jakie jest, trzeba podejść do wszystkiego z dystansem i mieć to po prostu gdzieś. „Na dole, u góry, u góry, na dole, ja wszystko to bardzo… tralala” z pewnością na długo pozostanie w pamięci, zwłaszcza iż przy końcowych brawach artyści występujący w sztuce wręcz zalecają tego typu filozofię. Pomimo różnego poziomu wokalnego aktorów biorących udział w spektaklu, szacunek co do występu należy się każdemu z nich, ze względu chociażby na to, że śpiewają oni bez przerwy przez dwie godziny, a słuchanie piosenek z ich udziałem należy do przyjemności. 

Nie sposób wymienić wszystkich nawiązań do kultury, sztuki, historii i polityki, które pojawiają się w spektaklu.  Spośród kulturalno-literackich można wymienić paradę wybitnych postaci związanych z Krakowem i wspomnianych w trakcie, na przykład: Wisławę Szymborską, Sławomira Mrożka, Tadeusza Kantora, Jerzego Pilcha, Marcina Świetlickiego. Na ławeczce na Plantach pojawił się nawet sam Kant. Obecne są również rozległe nawiązania historyczne, tak jak piosenka o Wolnym Mieście Kraków, aluzje do współczesnych afer politycznych – np. wspomnienie afery Banasia. Odnajdziemy również analizę rzeczywistości w kontekście obecnej gonitwy mieszkańców Krakowa za zdrowym trybem życia, mody na uprawianie aktywności fizycznej i pędu za zdrowym odżywianiem („tofu na Plantach, a na rynku jarmuż”), która czasem przybiera wręcz karykaturalne formy. Spotkamy się tutaj z pewnością z satyrą na krakowskie przywiązanie do tradycji, świętości i religijności. Pominięto jednak wszelkie drażniące wątki religijne i uniknięto zbytniego moralizowania. Poruszona została także kwestia agresywnej ekspansji turystyki, która rozlewa się po mieście oraz dobrze znany i lubiany zatarg Krakowa i Warszawy jako dwóch antagonizmów. 

Spektakl nie posiada żadnej klamry spajającej czy przewodniej nuty, za którą można podążać w celu uchwycenia konkretnej puenty. Piosenki i sceny następują jedna po drugiej, ale ich kolejność nie ma właściwie żadnego znaczenia, mogłaby zostać losowo przetasowana.  Aktorzy wcielają się w różne role, co może być zaletą, gdyż tworzy się przez to całkiem niezła parada różnorodnych postaci, ale z drugiej strony może także stanowić wadę, gdyż trudno się przywiązać do odgrywanych przez nich bohaterów, którzy przemijają w takim tempie, w jakim kończy się piosenka. 

W piwnicy, na scenie wspomnienia mieszają się z teraźniejszością, przebudzone duchy przeszłości wiją się w szalonym tańcu z wykwitami współczesności. To nostalgia za czymś, co bezpowrotnie minęło, a do czego nieustannie tęsknimy. Jak to określił reżyser spektaklu Łukasz Czuj: „Słodka, fantastyczna zabawa czasem miesza się z gorzką refleksją”. „Krakowska lekkość bytu” z pewnością uświadamia nam, mieszkańcom Krakowa, jak bardzo w codziennym zabieganiu umyka nam fakt, że miasto, w którym żyjemy, nieustannie się zmienia. Może więc warto dzisiaj zejść do piwnicy i przypomnieć sobie, jakie było jeszcze wczoraj. Przypomnieć sobie i zatrzymać ten obraz, ponieważ jutro może stać się już zupełnie innym bytem. 

Autor recenzji: Patrycja Kowalska
Teatr: Teatr Ludowy
Tytuł: „Krakowska lekkość bytu””
Reżyseria: Łukasz Czuj

Scenariusz: Łukasz Czuj, Michał Chludziński
Teksty piosenek: Michał Chludziński
Muzyka i kierownik muzyczny: Marcin Partyka
Przygotowanie wokalne: Jerzy Kluzowicz
Scenografia i kostiumy: Elżbieta Rokita
Choreografia: Paulina Andrzejewska-Damięcka
Asystent reżysera, inspicjent, sufler: Manuela Nowicka

Zespół:

perkusja – Antonis Skolias/ Marek Motylski
bas – Szymon Frankowski/ Józef Michalski
gitara – Jacek Długosz/ Jarosław Meus
akordeon – Bogusław Zięba

Obsada: Marta Bizoń, Katarzyna Tlałka, Roksana Lewak, Tadeusz Łomnicki, Jan Nosal, Ryszard Starosta

Spektakl obejrzany dzięki uprzejmości: Teatru Ludowego

Data premiery: 18.10.2019 r., Scena pod Ratuszem

REPERTUAR – KIJÓW.CENTRUM 25 – 31 października 2019

„Burza” młodych, czyli kolejna premiera w Teatrze AST

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij