close
„Miłość” w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie (recenzja)

„Miłość” w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie (recenzja)

fot. M. Stolarska

Większość z nas chciałaby choć raz się zakochać i to najlepiej szczęśliwie. Nie każdemu jednak ta sztuka się udaje. Co, gdy mija czas, a uczucie do nas nie przychodzi? Czy na miłość rzeczywiście nigdy nie jest za późno? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć „Miłość” grana na deskach MOS Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.

Helena (Anna Polony), starsza, niewidoma Pani, jak każdego dnia wybiera się na skwer swojego rodzinnego miasteczka, by tam karmić ptaki. Pewnego razu dosłownie wpada na robiącego tam zdjęcia Fryderyka (Jan Peszek). Dwoje samotnych ludzi, którzy spotkali się w ten zupełnie przypadkowy sposób, z czasem stają się sobie coraz bliżsi. Ona, starsza, doświadczona przez los kobieta, która zachowała jednak dziewczęcą niewinność, stara się go uwieść, on młodszy od niej, początkowo nieco gburowaty i sarkastyczny, z czasem pokazuje swoją ciepłą stronę i coraz bardziej jej ulega. 75 minut spektaklu starcza na zarysowanie przeszłości postaci, z dialogów dowiadujemy się między innymi, dlaczego Helena nie widzi oraz o tym, że Fred porzucił swój dom. Dane nam będzie też zajrzeć w myśli bohaterów.

Scenografia jest skromna, na środku sceny znajduje się jedynie złożony z dwóch poziomów podest w kształcie kwadratu. Z czasem stanie się on postumentem w centrum miasta, na którym bohaterka przysiada, by karmić ptaki. Ten sam postument będzie jednak też częścią domu, czy w końcu sypialnią. Za nim znajduje się ekran, na którym później ujrzymy projekcje. Ta oszczędność elementów zupełnie wystarcza i zostaje w pełni wykorzystana przez aktorów. W tym miejscu warto również wspomnieć o obsadzonych w głównych rolach aktorach: Annie Polony i Janie Peszku. Spisali się oni doskonale, ale czy mogło być inaczej? Warto dodać, że spektakl został pierwotnie wystawiony w ramach jubileuszu 60-lecia pracy artystycznej aktorki.

Romantyczni kochankowie są bohaterami licznych książek i filmów, zazwyczaj jednak są młodzi i mają przed sobą całe życie. Bohaterów „Miłości” łączy samotność, ale i wiek. Życie, które ich nie oszczędzało i odebrało wiarę w dobre zakończenie, nadzieja jednak nie umarła. Sztuka inspirowana między innymi powieścią Williama Whartona „Spóźnieni kochankowie”, to ciepła i piękna opowieść. Pozbawiona szybkiej akcji, czy szczególnych twistów fabularnych, za to pełna kunsztu aktorskiego oraz niosąca pełen nadziei przekaz, że życie zawsze może nas zaskoczyć, a na miłość rzeczywiście nigdy nie jest za późno. Inscenizacja w reżyserii Błażeja Peszka udowadnia też, że by zainteresować widza, wcale nie potrzeba bogactwa środków, czy dynamicznego tempa. Wystarczy mądry przekaz oraz zdolni aktorzy. Z tego spektaklu wyjdziecie z uczuciem ciepła na sercu. A duet Polony-Peszek, to kolejny z elementów, dla którego  warto zobaczyć „Miłość”.

Autor recenzji: Monika Matura
Tytuł: Miłość
Autor: Beniamin Bukowski
Aktorzy: Anna Polony, Jan Peszek
Reżyseria: Błażej Peszek
Asystent reżysera: Oliwia Kuc
Scenografia: Marek Braun
Kostiumy: Jolanta Łagowska-Braun
Muzyka: Wojtek Kiwer
Scena MOS Małopolski Ogród Sztuki – Scena MOS
Premiera: 08.05.2019

Monika Matura

Monika Matura

Na początku była muzyka i książki, co było pierwsze - nie pamiętam. Później dołączył do nich film i gry, a na końcu teatr. I tak mi zostało do dzisiaj :).

Przejdź na drugą stronę „Czarnego lustra”

„Pobudzeni. Skąd się wzięły hormony i jak kontrolują w zasadzie wszystko” (RECENZJA)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij