close
“Świat może być dobry. Kiedy się dobrze przyćpa.” Dzieci z Dworca ZOO (recenzja)

“Świat może być dobry. Kiedy się dobrze przyćpa.” Dzieci z Dworca ZOO (recenzja)

dZIECI Z dWORCA zoo“Dzieci z dworca ZOO” to spektakl inspirowany prawdziwą historią młodej Christiane. Mimo, że historia miała miejsce ponad 30 lat temu nadal (niestety) nie straciła na aktualności.

Na deskach teatru Barakah możemy zobaczyć trwający prawie 3 godziny spektakl wyreżyserowany przez Sebastiana Oberca. Zapis życia narkomanki nie jest łatwą i prostą historią do przedstawienia. Czy obsadzie teatru Barakah się to udało? Zachęcam do lektury.

“My, dzieci z dworca ZOO” czytałam jakieś 10 lat temu. Byłam wtedy w podobnym wieku do Christiane, gdy ta zaczęła swoją “narkotykową przygodę”. Idąc na spektakl nie pamiętałam dokładnie konkretnych wydarzeń. Miałam w głowie jedynie ogólny zarys historii. Może to i dobrze? Dzięki temu nie oczekiwałam, że spektakl będzie dokładnym odwzorowaniem książki. Pamiętałam jednak, że książka mnie mocno poruszyła, a nawet przeraziła. Zastanawiałam się czy po spektaklu będę mieć podobne odczucia.

Przedstawienie rozpoczęło się już w momencie zajmowania miejsc przez zgromadzonych ludzi. Powitały nas dziwne komendy typu: “pokaż ścianę”, “dotknij drzwi”. Byliśmy przez chwilę na sesji terapeutycznej, aby po chwili przenieść się do berlińskiego klubu “Sound”, gdzie młodzi bawili się w najlepsze przy głośnej muzyce techno.

W przedstawieniu pokazane są różne epizody z życia Christiane i jej “heroinowej rodziny”. Zaczyna się od ciekawości, fascynacji. Narkotyki dają szczęście, wyzwalają nieziemskie uczucia. Jednak z czasem przekształca się to w uzależnienie, walkę o pieniądze na kolejną działkę. Powoli zacierają się granice moralności. Młodzi ludzie dopuszczają się czynów, które odbierają im godność. W końcu, jedno po drugim, zaczynają umierać.

Dzieci z dworca ZOOJako widowni przyszło nam być świadkami narkotycznych rozmów, spotkań z klientami, prostytucji, kradzieży czy też pornograficznych sesji fotograficznych. Pojawiały się odważne sceny, ostre słowa. Dopełnieniem tego była muzyka, do której wybrzmiewały słowa wyśpiewywane przez kolejnych bohaterów. Dodało to z pewnością dramatyzmu. Śpiew wydawał się być pełen emocji, jednak odpowiedni odbiór zaburzał mi nieco dobór słów. Teksty wydawały mi się zbyt banalne i niedojrzałe. Ale może o to chodziło – w końcu bohaterowie mieli po kilkanaście lat. Dobrze wybrzmiał utwór wyśpiewany przez Ewelinę Walczak, odgrywającą rolę Christiane. Bez wątpienia ma bardzo ciekawą barwę głosu.

Scenografia sprawiła, że czułam się jakbym rzeczywiście była na obskurnym dworcu. Z pewnością pomogły w tym wyszczerbione kafelki znajdujące się na ścianie sali teatru Barakah. Na ziemi walały się śmieci i sreberka. W wielu scenach wykorzystany był stary, brudny materac, przykrywany co rusz białym prześcieradłem. Ale najważniejsze w tym wszystkim było światło. To ono wprowadzało nas w klimat kolejnych scen, przeprowadzało przez kolejne fazy nałogu, zwątpienia, śmierci. Było to szczególnie widoczne, gdy bohaterka przeżywała chwile bólu i upokorzenia. Gdy stany euforii już dawno minęły pogrążyła się w mroku.

Dzieci z Dworca ZOOCiekawym zabiegiem było również zaangażowanie widowni. Aktorzy przemieszczali się pomiędzy widownią, częstowali papierosem, wyciągali na parkiet klubu Sound, zadawali pytania, czasem niezręczne. Potęgowało to uczucie dyskomfortu odczuwanego przez większość przedstawienia. Jednak publiczność niezbyt chętnie wchodziła w interakcje.

Gra aktorska była na zróżnicowanym poziomie. Zabrakło mi trochę głębszego wejścia w głowę i psychikę konkretnych postaci.
Ewelina Walczak, która odgrywała główną rolę, w początkowych scenach wydawała mi się nienaturalna i niezbyt pasowała mi do Christiane. Jednak z każdą kolejną kwestią coraz bardziej wchodziła w rolę. Jako narkomanka musiała grać nie tylko poprzez mimikę twarzy czy ton. Swoim ciałem musiała pokazać głód narkotykowy, drgawki czy też wstyd spowodowany poniżeniem. A z tym poradziła sobie bardzo dobrze.

Opuszczając Teatr Barakah po “Dzieciach z dworca ZOO” miałam mieszane uczucia. Nie wiedziałam co powiedzieć, jak ocenić. Ale może to właśnie w tym tkwi siła tego spektaklu? Polecam przekonać się samemu. Zapewniam, że te 3 godziny nie będą się dłużyć.

autor recenzji: Olga Winiczuk
autor: Christiane F. / tłumaczenie: Ryszard Turczyn
reżyseria: Sebastian Oberc
dramaturgia: Bartek Harat, Sebastian Oberc
muzyka: Adrian Konarski
aranżacja przestrzeni: Sebastian Oberc
choreografia: Iwona Olszowska, kostiumy: Monika Kufel
reżyseria świateł: Ana Nowicka
obsada: Monika Kufel, Paulina Michta, Ana Nowicka, Ala Szczegielniak, Ewelina Walczak, Zbigniew Kosowski, Maciej Charyton, Marcel Parysek, Dominik Stroka, Mikołaj Śmierzchalski, Damian Wierzbicki

Obejrzane dzięki uprzejmości teatru Barakah

Zdjęcia pochodzą ze strony teatru, a ich autorem jest Aleksandra Zdeb.

Jak dobrze znamy naszych bliskich? | „Nic o mnie nie wiesz”, porywający thriller psychologiczny

Jakub Ćwiek „Stróże. Brudnopis Boga. Tom 2” już w sprzedaży

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij