close
Adam Kay „Świąteczny dyżur” (recenzja)

Adam Kay „Świąteczny dyżur” (recenzja)

Jakie macie skojarzenia, gdy ktoś mówi o Świętach? Rodzinna atmosfera, prezenty, pyszne jedzenie? Tymczasem istnieje spora grupa osób, dla których ten dzień nie różni się szczególnie od pozostałych dni w roku – są nią lekarze.

Adam Kay, były lekarz i autor książki „Będzie bolało”, tym razem bierze na warsztat wydarzenia, które miały miejsce w okolicach świąt Bożego Narodzenia podczas jego zmian na oddziale, a, jako że jest Żydem (niepraktykującym) i gejem (chociaż nie samotnym), to wystarczy, by spędził sześć świątecznych dyżurów na oddziale ginekologiczno- położniczym, bo nie ma rodziny i nie obchodzi świąt. A ktoś przecież musi służyć pacjentom pomocą, również w tym czasie. Bo choć może Wam się wydawać, że ludzie lądują w szpitalu w tym okresie tylko z powodu nagłych wypadków, takich jak zawał serca, to bardzo się mylicie, przyczyn jest znacznie więcej. I to takich, które nie przyszłyby Wam w ogóle do głowy. Jak się okazuje, nie tylko dzieci spieszą się na ten świat tego wieczoru.

176 stron wystarcza, by przyjrzeć się najdziwniejszym przypadkom. Przedstawione wydarzenia podane zostały z dystansem i przymrużeniem oka, sporo tu czarnego humoru i ironii. Narracja prowadzona jest zgrabnie, a historie zaskakują i zaciekawiają. Nie zawsze jest zabawnie, czasami bywa smutno lub przerażająco, ale książka absolutnie nie traci w takich momentach.

To zdecydowanie pozycja, która śmiało może znaleźć się nie tylko pod bożonarodzeniowym drzewkiem, sprawdzi się również jako prezent okołoświąteczny. Ma małą objętość i dobrze się ją czyta. Jeśli cenicie sobie błyskotliwość, cynizm i czarny humor, nie zastanawiajcie się długo! Na koniec dodam, że to na swój sposób krzepiące, dowiedzieć się, że nie tylko polską służbę zdrowia trapi wiele bolączek.

Autor recenzji: Monika Matura
Tytuł: Świąteczny dyżur
Autor: Adam Kay
Data wydania: 2019-10-30
Tłumacz: Katarzyna Dudzik
Wydawnictwo: Insignis

Monika Matura

Monika Matura

Na początku była muzyka i książki, co było pierwsze - nie pamiętam. Później dołączył do nich film i gry, a na końcu teatr. I tak mi zostało do dzisiaj :).

Rozmowa ze „spoko kolesiem” – o tym, co można robić po filmoznawstwie, opowie Typowy Jędrzej

Proponujemy ucieczkę od mrozu!

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij