close
Pełne refleksji zabawy z Adolfem, czyli Jojo Rabbit (recenzja)

Pełne refleksji zabawy z Adolfem, czyli Jojo Rabbit (recenzja)

Niemieckie miasto, lata 40., piękne, słoneczne dni. 10-letni chłopiec szykuje się na wspaniały wyjazd, przygodę życia, wakacyjny obóz z przyjaciółmi. Ostatnie poprawki przed lustrem, krótka nauka hajlowania, udzielana przez wymyślonego przyjaciela, który zawsze jest przy nim i wspiera go w każdej sytuacji…Adolfa Hitlera.


Taika Waititi, wybitny reżyser Nowozelandzkiego pochodzenia, szerszej publiczności znany przede wszystkim dzięki tytułowi Thor: Ragnarok. Przez krytyków i węższe grono entuzjastów szanowany dzięki filmom: Co robimy w ukryciu? (What we do in the shadows?) oraz Dzikie łowy (Hunt for the Wilderpeople). W filmie Jojo Rabbit po raz kolejny pokazuje swój geniusz. Potrójna rola, jaką spełnił w powstaniu produkcji – z jednej strony reżysera i scenarzysty, a z drugiej wcielenie się w postać samego Adolfa Hitlera – stworzyła niepowtarzalną, nieszablonową komedię z dużą dozą gorzkiego dramatu.

Słowa uznania należy jednak skierować do całej obsady – każda postać ma swoją nieprzecenioną rolę, która w kontekście całości jest wielowymiarowa i niezbędna. Scena, w której Scarlett Johansson udaje ojca głównego bohatera sama w sobie zasługuje na Oscara. Już dziś w nocy dowiemy się, w ilu kategoriach zdobędzie nagrodę (bo że zdobędzie jesteśmy pewni!) spośród tych, w których został nominowany: najlepszy film, najlepsza aktorka drugoplanowa, najlepszy scenariusz adaptowany, najlepsza scenografia, najlepsze kostiumy oraz najlepszy montaż.

Pokazanie w krzywym zwierciadle wiary młodego pokolenia lat 40-tych w system nazistowski obnaża te same mechanizmy, które każdy system totalitarny realizuje w celu stworzenia nowego, lepszego, bardziej oddanego człowieka. Poczucie braterstwa, więzi, wspólna zabawa, niewinny świat dziecka, które nie jest w stanie wyjść poza wpajane mu przez państwo wyobrażenie rzeczywistości. Przywiązanie do wymyślonego bohatera kształtują go silniej, niż więzy rodzinne.

Może się wydawać, że film jest wyłącznie parodią rzeczywistości, dlatego ważne jest podkreślenie w tym miejscu, że komediowe i trudne momenty pozostają w równowadze. Dzięki temu poza walorami rozrywkowymi dostarcza wielu wartości i skłania do przemyśleń. Niezależnie od rozgrywającej się akcji – czy jest to odkrycie przez chłopca ukrywanej na strychu młodej Żydówki, czy też sceny działań wojennych – film był przedstawiony w ciepłych barwach, zwiększając dodatkowo przywiązanie do bohaterów i pozytywny odbiór całości. Na pochwałę zasługuje też rewelacyjny montaż Toma Eaglesa.

Nie chcąc zdradzać fabuły nie napiszemy już niczego więcej, poza tym, że jest to jeden z najlepszych filmów, jaki widzieliśmy, i jesteśmy co do tego absolutnie zgodni!

 

Autorzy recenzji: Agnieszka i Krzysztof Wrońscy

Tytuł: Jojo Rabbit

Scenariusz: Taika Waititi

Reżyseria: Taika Waititi

Data premiery: 24 stycznia 2020 (Polska) / 8 września 2019 (świat)

 

Obejrzane dzięki uprzejmości: Cinema City

O samcach i samicach pewnego gatunku – „Testosteron” w Teatrze Bagatela (recenzja)

Władza we współczesnym świecie – „Balladyna” w MOS (recenzja)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij