close
Słodko-gorzka mozaika kolorów. „Babyteeth” (RECENZJA)

Słodko-gorzka mozaika kolorów. „Babyteeth” (RECENZJA)

Shannon Murphy, w swoim fabularnym debiucie filmowym, pokazuje, że z prostej, przedstawianej już wiele razy historii, da się wyciągnąć coś nowego. „Babyteeth” to urzekająca opowieść, zarazem radosna, zabawna i smutna; zachwycająca zarówno fabułą, jak i formą. Typowa i nietypowa, niezwykła, choć pozornie banalna.

Ciężko chora nastolatka, Milla (Eliza Scanlen), ma bezkompromisowe podejście do życia. Śmiało wyciąga rękę po to, czego pragnie, odsuwając na bok to, na czym jej nie zależy. A przynajmniej taka chce się wydawać, szczególnie po poznaniu Mosesa (Toby Wallace). Ten dziwaczny, kilka lat starszy chłopak o wielu problemach imponuje dziewczynie swoją nieustraszonością. Milla traci dla niego głowę, odkrywając przy tym inną stronę samej siebie. Jej rodzice (Essie Davis i Ben Mendelsohn), mimo niechęci żywionej wobec awanturniczego obiektu westchnień córki, postanawiają, ze względu na chorobę Milly, wspierać rodzącą się między młodą parą fascynację.

„Babyteeth” jest pozbawiony ciężkostrawnego patosu, często towarzyszącego filmom o nieuleczalnie chorych. Milla nie jest idealną, odważną bohaterką, która dzielnie stawia czoła nadchodzącej śmierci. Jest po prostu nastolatką – zakochaną, buntującą się i broniącą swojej tożsamości dziewczyną. To właśnie podkreślenie jej wad (wraz z talentem Elizy Scanlen) sprawia, że jest tak magnetyzującą postacią. Nie tylko w jej przypadku zaletą okazują się niedociągnięcia. Rodzice Milly mierzą się z uzależnieniami, podobnie jak nieobliczalny Moses. Ciężarna sąsiadka z naprzeciwka nie ma pojęcia o tym, czego nie należy robić będąc w ciąży. Nauczyciel muzyki wydaje się zrezygnowany i osowiały. Te problemy, niewyolbrzymiane, ale też nieukrywane, pokazywane z całą prostotą codzienności, sprawiają, że bohaterowie, choć ekranowi, są bardzo ludzcy.

Realizm postaci został nieco stonowany różnymi zabiegami formalnymi, odbiegającymi od szeroko przyjętych norm. Pojawiające się w obrębie kadru tytuły w bardzo wyraźny sposób dzielą film na poszczególne sekwencje. Główna bohaterka kilkakrotnie łamie zasady kina stylu zerowego, z satysfakcją spoglądając wprost w obiektyw kamery i kryjące się za nim oczy widzów. Obraz jest momentami rozedrgany, a w trakcie szalonej nocnej eskapady Milly, wśród błyskających świateł, gubi się w nim nawet obraz ciała postaci, załamując się w nietypowe kształty. W tej niecodziennej oprawie nie da się jednak nie dostrzec dbałości o kompozycję i kolorystykę kadrów, które cieszą oko niezwykłym estetycznie efektem.

Zaletami debiutu Shannon Murphy są idealnie się przeplatające zdjęcia Andrew Commisa, zmontowane przez Stephena Evansa i muzyka Amandy Brown. Świetne są także scenografia i kostiumy (Isthar Cavagnino i Bill Goodes, Amelia Gebler). Na wielkie uznanie zasługują aktorzy, zarówno pierwszoplanowi, jaki i drugoplanowi. Każda z postaci jest wyrazista i ma swój własny charakter, czy są to Milly i Moses, czy rodzice dziewczyny, czy epizodycznie pojawiająca się sąsiadka (Emily Barclay).

„Babyteeth” jest oczywiście filmem o dorastaniu, inicjacji, miłości i walce z chorobą. O tym, jak trudno jest bohaterce żyć, kiedy jej organizm jest coraz bardziej wyniszczony, a nieczuła koleżanka ze szkoły chce przymierzyć jej perukę, jakby to była zwykła ozdoba. Co jednak osobiście najbardziej mnie urzekło, jest to również opowieść o tym, że warto obdarzyć drugą osobę zaufaniem, nawet jeśli ma ona poważne problemy i zdarza się jej nas zawieść. We współczesnym świecie, w którym tak naprawdę niezwykle trudno jest pokładać w kimś wiarę, historia o zaufaniu, jakim rodzice obdarzają Milly, a ona Mosesa, jest tym bardziej zaskakująca i warta uwagi.

Choć porusza trudne tematy, „Babyteeth” nie jest zbytnio obciążający. Zarówno fabuła, jak i forma, dostarczają odbiorcy przyjemności, zachęcając do refleksji, ale nie przytłaczając nimi w nachalny sposób. Nie jest to typowe w przypadku prowadzenia narracji o zakochującej się, chorującej ciężko nastolatce, co, w połączeniu z całym szeregiem zalet, zachęca do obejrzenia filmu.

Autor recenzji:  Agata Grzybek
Tytuł:  Babyteeth
Scenariusz:  Rita Kalnejais
Reżyseria:  Shannon Murphy
Data premiery: 7 sierpnia 2020 (Polska)

Obejrzane dzięki uprzejmości Best Film

Źródło zdjęć: bestfilm.pl

Ocena: 8/10

KINO PARADOX REPERTUAR 14-20 SIERPNIA

Kino na Tarasie 2020 – DYSKRETNY UROK KLASYKI

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij