close
Opowieść o ciężarze przeszłości – „Od jednego Lucypera” Anny Dziewit-Meller (RECENZJA)

Opowieść o ciężarze przeszłości – „Od jednego Lucypera” Anny Dziewit-Meller (RECENZJA)

W swojej powieści Anna Dziewit-Meller opowiada zarówno o problemach czasów minionych, jak i teraźniejszych. „Od jednego Lucypera” to pełna bolesnych wspomnień historia pewnej śląskiej rodziny, naznaczonej czymś na kształt klątwy, która sprawia, że mężczyźni szybko znikają, a zdane na siebie kobiety przytłaczają swoją wewnętrzną siłą. Książka ta jest również trafną analizą tego, co sprawia, że tak wielu młodych ludzi, podobnych do głównej bohaterki, próbuje uciec z kraju, jakim jest Polska i odnaleźć się w innej części świata.

Akcja toczy się na dwóch płaszczyznach. Pierwsza rozgrywa się z perspektywy Kasi – młodej kobiety, pracującej na holenderskiej uczelni. Bohaterka wyjechała z Polski, żeby uciec od problemów, od rodziny, od patriarchalnego systemu, wciąż panującego w miejscach pracy, który nie pozwalał jej zaspokoić swoich naukowych ambicji. W Holandii, gdzie natrętni krewni nie zawracają jej głowy, a stereotypy nie są wciąż obowiązującą normą, czuje się dobrze, a przynajmniej na tyle, na ile pozwala jej anoreksja i droga terapia. Równocześnie cofamy się w przeszłość, do lat czterdziestych, czasów, kiedy babcia Kasi była dzieckiem, a jej starsza siostra, Marijka, pracowała w chorzowskich zakładach azotowych. Marijka to wysoka, mocno zbudowana kobieta, której sylwetka, pełne usta i ciemne włosy przyciągają uwagę innych robotników. Nie ma wygórowanych marzeń, czy żądań. Pozorny feminizm tamtego okresu pozwala jej pracować, co stara się robić jak najlepiej. Pracuje też w domu, a poza tym spotyka się z Alojzem. A jednak w swojej prostocie i tak udaje jej się komuś podpaść i stać się kolejną ofiarą systemu, będącego kolosem na glinianych nogach. Kasia przez długi czas nie wie o Marijce – jej historia zostaje ukryta przez rodzinę. A jednak ich losy w pewien sposób się przeplatają, a Kasia, kawałek po kawałku, odkrywa smutną prawdę o nieznanej, ciotecznej babce.

„Od jednego Lucypera” jest powieścią równie intrygującą, co jej tytuł. Pozornie opowiada o silnych postaciach kobiecych, ale ich siła ma mało wspólnego z feministycznym wyzwoleniem. W świecie wykreowanym przez Annę Dziewit-Meller to kobiety zamykają się nawzajem w wykreowanych przez stereotypy klatkach, blokują sobie drogi rozwoju i darzą się niechęcią. Zamiast rozmawiać, zamykają się w sobie, co sprawia, że tłumione przez lata wyrzuty narastają i stają się nie do pokonania.

Czytanie „Od jednego Lucypera” jest ciekawym doświadczeniem nie tylko ze względu na fabułę, ale też formę. Część dialogów jest zapisana gwarą śląską. Dodatkowo, na końcu rozdziałów dodane są fragmenty autentycznych dokumentów z czasów lat czterdziestych – różnego rodzaju pism i donosów kierowanych od i do pracowników zakładów. Nadaje to całej historii pozorów rzeczywistości; choć czytelnik wie, że poznawana historia jest fikcyjna, wie też, że wiele bardzo podobnych wydarzeń miało miejsce. Niewinnych Marijek, które musiały odpowiedzieć za wadliwość systemu, były tysiące. Podobnie jak obciążonych psychicznie Kaś, które po latach próbują wyrwać się zagranicę, żeby uciec od męczących realiów i nieumiejącej się porozumieć rodziny, ale cienie przeszłości wciąż depczą im po piętach, nie pozwalając o sobie zapomnieć.

Anna Dziewit-Meller niezwykle trafnie opisuje realia życia w okolicach Śląska, a także doświadczenia mieszkańców, którzy czują się trochę gorsi, odsunięci  na bok, i próbują to jakoś przezwyciężyć. Jej powieść jest dosyć krótka – zostawia wiele miejsca na własne domysły i dopowiedzenia. Mimo to, częściowo zaskoczyło mnie zakończenie. Choć wyraźnie ma ono na celu budzić wątpliwości co do szansy na przyszłe szczęście bohaterki, i tak wydawało mi się ono bardziej tendencyjne niż wynikające z charakteru i dążeń Kasi.

„Od jednego Lucypera” to powieść warta przeczytania z wielu powodów. Pozwala dostrzec wiele paradoksów, drążących polską kulturę od lat. Pokazuje też, jak ważna jest komunikacja, nawet w najtrudniejszych momentach, ponieważ jej brak może być fatalny w skutkach i to na skalę długoterminową.

Agata Grzybek

Tytuł: „Od jednego Lucypera”
Autor: 
Anna Dziewit-Meller
Wydawnictwo:  
Wydawnictwo Literackie
Data premiery: 
lipiec 2020

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

Porywający finał „Wielkich Płaszczy” – czwarta część serii już wkrótce w księgarniach

Herosi. 20 historii o polskich olimpijczykach

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij