close
„Miłość to dawanie tego, czego się nie ma.” „Tylko zwierzęta nie błądzą” (RECENZJA)

„Miłość to dawanie tego, czego się nie ma.” „Tylko zwierzęta nie błądzą” (RECENZJA)

„Tylko zwierzęta nie błądzą.” Ludzie zaś często. Czasami świadomie i z premedytacją. W przeważającej jednak większości niecelowo – pchani wyższymi zewnętrznymi koniecznościami lub niskimi wewnętrznymi pobudkami. Tak jak bohaterowie najnowszego thrillera (choć może bardziej miłosnego kryminału?) opartego na powieści Colina Niela, wyreżyserowanego przez Dominika Molla.

Rzecz dzieje się w jednej z francuskich miejscowości, położonej w górach, nieco na uboczu. Punktem wyjściowym całej akcji jest znalezienie przez policję porzuconego przy drodze samochodu. Zbiega się ono w czasie z zaginięciem jednej z tamtejszych mieszkanek – (jak się później okazuje biseksualnej) Evelyne. Oprócz niej, widz poznaje kilkoro innych bohaterów. Małżeństwo w średnim wieku – Alice i Michela – których związek jest już czystą formalnością. On – prowadzi gospodarstwo i „drugie życie” w Internecie. Ona – zawodowo zajmuje się ubezpieczeniami, a w wolnym czasie… zdradza swojego męża. Z Josephem – miejscowym odludkiem, którego postać nie pozostaje bez znaczenia dla całej historii. Wydarzenia nabierają jednak tempa dopiero, kiedy w miasteczku pojawia się młodziutka i urocza Marion. Jaki ma to związek z Armandem, mieszkańcem Wybrzeża Kości Słoniowej, który podejmie każdą, nawet nielegalną pracę, byle tylko zarobić pieniądze i zbudować rodzinę?

Ta dosyć nietypowa mieszanka bohaterów okaże się finalnie idealnie pasującą do siebie układanką. Logiczną, choć nieprawdopodobną. Wystarczy tylko – epizod po epizodzie (mając na uwadze, że punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia) – poskładać ją w całość. Z należytą ostrożnością i zachowaniem marginesem błędu – bo kiedy już widzowi wydawać by się mogło, że zna rozwiązanie głównej zagadki, każda kolejna opowieść zostaje ucięta w kulminacyjnym momencie, na nowo zmieniając bieg wydarzeń i potęgując ciekawość.

Próżno jednak liczyć na bogate portrety psychologiczne głównych bohaterów. I tu pojawia się pytanie: „Co reżyser miał na myśli?”. Czy celowo stworzył enigmatyczne charaktery, zostawiając pole do popisu i własnej interpretacji widzowi? A może starał się maksymalnie uprościć ich obraz, podkreślając, że całość ma być tylko moralistyczną parabolą? Bohaterowie bowiem – egoistyczni, zaślepieni, sfokusowani wyłącznie na własnych celach – próbują nieustannie ugrać coś dla siebie. Nawet jeśli pozornie są motywowani uszczęśliwieniem drugiej osoby, ich działania wciąż mają egocentryczne korzenie. Zakończenie jest jednak dobitnym dowodem na to, że cel nie zawsze uświęca środki. Nie trzeba być psychologiem ani filozofem, by zrozumieć jasny przekaz twórców: każdy – niezależnie od wieku, płci, orientacji czy pochodzenia dąży do tego samego. I nie są to rzeczy materialne. Pogoń za miłością, szczęściem, spokojem, zainteresowaniem czy uwagą, może pchać do niemoralnych zachowań. Ale nigdy ich nie usprawiedliwia.

Na uznanie zasługuje cała oprawa filmu. Dopracowana scenografia oraz zagadkowa muzyka idealnie oddają kontrast dwóch przedstawionych światów – europejskiego oraz afrykańskiego. Ujęcia spowitych śniegiem pustkowi czy biednych dzielnic Abidżanu doskonale budują niepokojący, tajemniczy nastrój. Podobnie jak sceny rozgrywające się w zabudowaniach gospodarczych czy fragment wizyty u abidżańskiego Papy Sanou. Wszechobecny chłód świetnie odzwierciedla wzajemne relacje bohaterów. Aktorzy „bez masek” – „no make-up”, w rozciągniętych swetrach i T-shirtach, o raczej swojskim imagu – sprawiają, że postaci stają się odbiorcy bliższe. Na tyle bliskie, by można się było z nimi utożsamić.

„Tylko zwierzęta nie błądzą” to także film, który ostrzega o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą internet. I nie chodzi tu tylko o materialne oszustwa czy złamane serca. Z pozoru niegroźny wirtualny biznes czy wyimaginowany romans może mieć wymierne, tragiczne skutki w realnym świecie. A nawet kosztować czyjeś życie. Obraz Molla to także przestrogą – przed konsekwencjami rutyny, zamknięcia, milczenia, niezrozumienia. Powinien stać się obowiązkową lekturą dla dorastających ludzi.

Film Dominika Molla przypomina odrobinę „Efekt motyla”. Jedno „niewinne” kliknięcie ubogiego chłopaka w Abidżanie zmienia losy bohaterów na (niemal) drugim końcu świata. Choć prawdopodobieństwo wystąpienia identycznej sekwencji zdarzeń w rzeczywistości jest niemal zerowe, przedstawione zbiegi okoliczności wydają się zwyczajnie niewiarygodne, a spięta na siłę fabuła sprawia wrażenie mocno nadmuchanej, to jednak całość jest klimatyczna, zagadkowa i – w ostatecznym rozrachunku – zaskakująca. A także (Uwaga! Spojler!) szczególnie zadowalająca dla miłośników kina bez happy endu.

Ocena: 6,5/10
Autor recenzji: Wiola Nowak
Tytuł: Tylko zwierzęta nie błądzą
Scenariusz: Gille Marchand, Dominik Moll
Reżyseria: Dominik Moll
Data premiery: 6 listopada 2020 (Polska), 28 sierpnia 2019 (świat)
Obejrzane dzięki uprzejmości: AURORA FILMS

Tim Cantopher „Jak nie bać się żyć. Sztuka panowania nad lękiem” (recenzja)

Paulina Mikuła „Literatoura” (recenzja)

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij