Niski szum "songs from the woods" - recenzja

Subiektywnie

20111009_03„Less is more” – hasło przyjęte przez szeroko pojętych minimalistów. Również tych muzycznych. Dowodem na to, że Krakowianie doskonale rozumieją sens tego hasła może być wysoka frekwencja na festiwalu Sacrum Profanum, gdzie zaprezentowali się klasycy minimalizmu amerykańskiego. Bądźmy zatem patriotami i pochwalmy trochę naszych artystów. Etykietkę „dobre, bo polskie” przyklejamy Marcinowi Dymiterowi i jego projektowi niski szum.

Wokalista, gitarzysta i tekściarz w jednej osobie. Sam napisał, sam nagrał – człowiek instytucja. Co więcej, wyszło mu to świetnie. Album „songs from the woods” zawiera tylko cztery kawałki, każdy z nich to ponad sześciominutowa suita. Brzmienie metaliczne, niepokojące, monofoniczne (inspiracja spod znaku drone szczególnie widoczna w „The River”), pełne efektów gitarowych. Zaryzykuję, ambientowe w swej prostocie.

Leśna estetyka dotyczy nie tylko tytułów albumu, poszczególnych utworów, czy wykorzystanego wiersza Roberta Frosta – „Stopping By Woods On A Snowy Evening” ale także samego opakowania. Oszczędnie, ale z klasą.

Płyta nie zawiera byle muzyczki, którą można słuchać w tle do przeglądania Internetu czy czytania książki. Jej prawdziwe oblicze jesteśmy w stanie dostrzec z zamkniętymi oczyma. Być może zabrzmi to sztampowo, ale powoduje, że rozpoczynamy wędrówkę w gąszcze własnego umysłu. Polecam!

Aleksandra Dąbrowska

 

niski szum - "songs from the woods" (AudioTong 2011)

Marcin Dymiter - wokal, gitara, teksty

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież