Iceage w Pięknym Psie - fotorelacja

20111203_052 grudnia kooperacja Fundacji Front Row Heroes i Klubu Piękny Pies zaserwowała nam koncert duńskiej ekipy Iceage. Chłopaki dali czadu, a my bawiliśmy się razem z nimi!

 

Wnętrzności jakże Pięknego Psa najpierw się zagotowały, a potem zostały wywrócone na drugą stronę. Moja relacja będzie niczym koncert chłopaczków z Iceage. Krótko, zwięźle i na temat.

Zatem: hałas, brud, garaż, punk, sprzężenia, piwo, rozwalone statywy. Brakowało tylko krwi, ale może to i lepiej, że nikt jej nie przelał... Parkiet zamienił się w obóz survivalowy, na którym szalał organizator (pozdrowienia dla Cypriana!) i jego owieczki. Kwartet zaczął mocno, szybko i przez 45 min koncertu nie zwalniał tempa. Miło było patrzeć jak buzuje nastoletnia krew (no, jednak się nam pojawiła) wokalisty, który rzucał się w pogujący tłum nie bacząc na okablowany mikrofon. Co z tego, że sprzęt walał się gdzie popadło? Co z tego, że publiczność zaliczała bliskie spotkania z podłogą? Co z tego, że na koniec koncertu zagrali trzykrotnie tem sam utwór? Chłopaki raczej nie rewolucjonizują rynku muzycznego, ale myślę, że zakosztowanie odrobiny punkowej energii żywcem wyrwanej z lat 70. i powrót do korzeni nieokiełznanego, arcybrudnego grania wyszedł nam wszystkim na dobre.

I tylko szkoda, że tak krótko...

 

 

Aleksandra DÄ…browska

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież