|
Mikołaj był w tym roku bardzo szczodry, jeżeli chodzi o muzyczne prezenty. Grudniowi Niepokorni spisali się na medal! 6.12.2011 r w Klubie Żaczek wystąpili: Pati Yang, The Poise Rite oraz Little White Lies.
Jako pierwszy tego wieczoru wystąpił duet z Łodzi – Little White Lies. Garaż, prostota, minimalizm, gitara, sample. I ta dwójka. Kasia i Zbyszek. A może powinnam powiedzieć Alison i Jamie? Myślę, że The Kills nie obraziłoby się za to porównanie. Nie wnikam w personalne sprawy tych dwojga, ale napięcie emocjonalne na scenie nie mniejsze niż na koncercie Handsome Furs. Zamiast skupić się na robieniu zdjęć, gapiłam się na nich jak w obrazek. I jest mi bardzo wstyd, że nie słyszałam ich wcześniej…
Podobno Miłosz nienawidził rock ‘n’ rolla. Tak przynajmniej twierdzi tytuł najnowszego muzycznego dziecka zespołu The Poise Rite. Myślę, że gdyby miał okazję usłyszeć chłopaków na żywo, zmieniłby zdanie. Podobno są z Rzeszowa. Ale właściwie wokalisto-gitarzystę Juliana Tulka z Wysp Brytyjskich adoptowali. Ich muzyka do szczególnie innowacyjnych nie należy, ot czterech żywiołowych chłopaków wymachujących gitarami, chrypiących do mikrofonu i używających mocnej stopy w perkusji. Podobno to chwyciło w Londynie, gdzie narobili niezłego zamieszania. Potwierdzam – coś w tym jest.
Na zdjęciach zawsze chłodna, z rezerwą, z porcelanową twarzą i zabójczym wzrokiem. Na koncercie: cud miód i orzeszki. Pati Yang – artystka, z którą non stop się rozmijam. A to termin nie pasuje, a to na festiwalu coś lepszego gra, a to za daleko… W końcu udało się! I oniemiałam. To ciepła, serdeczna kobieta, której buzia nie zamyka się pomiędzy utworami. Niesamowita charyzma sceniczna – Patrycja skakała, wrzeszczała do trzech mikrofonów, wczuwała się emocjonalnie w każdy utwór, który wybrzmiał tego wieczoru. Widać, że uwielbia swoich fanów, co potwierdziła wpuszczając publiczność przed barierki. Jeden z lepszych polskich towarów eksportowych – niesamowita kariera za granicą (wystarczy poszukać, poczytać), a mimo to chętnie koncertuje w kraju. Jak sama powiedziała: „Polskie kompleksy są tylko w Polsce. A przecież my jesteśmy świetni!”. Nie muszę dodawać, że zebrała za te słowa ogromny aplauz.
Trasa „Wires and Sparks” promuje jej ostatni album, jednak w setliście nie zabrakło starszych kompozycji.
- Let It Go
- Kiss It Better
- Hold Your Horses
- Near to God
- Darling
- Take a While
- Dogland
- Wires and Sparks
- Red Hot Black
- Breaking Waves
- Revolution Baby
Aleksandra Dąbrowska |
Komentarze
ja uważam całkowicie odwrotnie... to było bardziej pobudzanie publiczności do działania niż jej obrażanie...
nie bądźcie tacy obrażalscy bo w takim razie po każdym koncercie wychodzicie obrażeni ;)...
co do akustyki i nagłośnienia to się zgadzam z wami ale nie rozumiem dlaczego the poise rite brzmiało ok a zaraz później Pati makabrycznie źle....
...
Repertuaru grupy The Poise Rite w zasadzie nie pamiętam. Spowodowane jest to tym że podczas każdej piosenki starałem wyjść z szoku po tym co do publiczności opowiadał lider grupy. Po każdej piosence jeden z członków niby to żartem obrażał zebraną publikę. Raz nie pasowało im że mało się ruszamy, raz że ich płyt nie kupujemy przy wejściu a raz że mało klaszczemy. Szkoda że ten zespół zapomniał, że to oni są dla publiczności a nie odwrotnie...
Little White Lies jak zwykle bezbłędni. uwielbiam ten duet i z niecerpliwością wyczekuję ich nowej płyty ;)
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.