Kulturatka.pl - wydarzenia kulturalne w Krakowie
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci
Kulturatka.pl – wydarzenia kulturalne
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Kulturatka.pl – wydarzenia kulturalne
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Home Działy główne Literatura

Wywiad z Pawłem Olearczykiem

przez Redaktor
20 września 2015
w Literatura, Wywiady, Subiektywnie
Czas czytania: 6 minuty

20130126_04Codziennie każdy z nas podejmuje niezliczoną ilość decyzji. Od bardziej błahych, jaki kolor bielizny założyć, do bardziej poważnych, na przykład czy oświadczyć się dzisiaj Dominice, czy może jeszcze zaczekać? Ciężko stwierdzić, czy o naszych wyborach decydujemy sami, czy też wpływa na nie ktoś inny.

Bohaterem powieści jest młody chłopiec, który stara się żyć przykładnie i porządnie. Niestety, życie postawi go wkrótce w sytuacji, która zmusi go do wybrania między dobrem a złem. A jak wiadomo, granica między tymi dwoma jest czasami bardzo niewyraźna. Co więcej, w życiu chłopca pojawiają się osoby, które będą chciały podjąć te decyzje za niego…

Tak brzmi opis „Wszyscy jesteśmy sterowani” autorstwa Pawła Olearczyka,  z którym miałam okazję porozmawiać o jego nowo wydanej książce.

 

M.: Na początku opowiedz proszę naszym czytelnikom coś o sobie.

P.: Jeżeli chodzi o mnie, to mam 24 lata, w tamtym tygodniu skończyłem studia broniąc pracy magisterskiej z turystyki i rekreacji na Uniwersytecie Ekonomicznym. Teraz szukam sobie jakiegoś zajęcia, tak by coś zrobić ze swoim życiem. Mam kilka pomysłów na to i może na razie nie będę zdradzał tych planów, ale nie są one ze sobą powiązane, a część z nich się nawet wyklucza. Jeżeli zapytałabyś mnie o to przedwczoraj, powiedziałbym ci co innego niż powiedziałbym ci wczoraj, czy co innego niż powiedziałbym ci dzisiaj.

M.: Skąd pomysł na „Wszyscy jesteśmy sterowani”?

P.: Pomysł wziął się z moich osobistych doświadczeń, chociaż też niekoniecznie, gdyż jest tam dużo patologicznych elementów, które nie miały miejsca w moim życiu. Pisząc książkę miałem kilkanaście lat, miałem swoją sympatię, byłem bardzo zainteresowany pewną dziewczyną, która mnie odrzuciła i przez to byłem pełen gniewu, czy też intensywnych, negatywnych emocji.

M.: Czyżby wspomniana dziewczyna była uosobieniem książkowej Darii?

P.: Tak. Aby poradzić sobie z tymi emocjami przelałem je na papier i wówczas mi przeszło.

M.: O czym jest ta książka?

P.: Książka opowiada historię młodego chłopca, który ma problem miłosny – zakochuje się w pewnej dziewczynie. Stara się wieść przykładne życie, dobrze się uczy, zawsze stara się mieć dobre oceny, być w dobrych relacjach z nauczycielami, ale ta miłość, ta chęć zdobycia tej dziewczyny, skłania go do tego, iż w pewnym momencie przekroczy granicę między dobrem a złem i zacznie robić kilka rzeczy, które są niezgodne z jego przekonaniami

M.: Napisałeś tę książkę mając 16 lat. Czy już wtedy wiedziałeś, że chcesz poświęcić się pisarstwu?

P.: Nigdy nie miałam specjalnych planów, by zostać pisarzem. Nigdy o tym nie marzyłem. Wyszło to samo z siebie. Zawsze chciałem zostać aktorem i zawsze chciałem opowiadać historię. Działałem w różnych kółkach teatralnych, brałem udział w przedstawieniach. Po pewnym czasie jednak przestało mnie bawić to, że mówię cudzym tekstem i opowiadam cudze historie. Chciałem opowiadać coś własnego.

M.: Książka w niektórych fragmentach jest opisana na tyle plastycznie, iż przypomina scenariusz filmu. Czy takie było założenie?

P.: Opowiadanie własnych historii wiązało się właśnie z pomysłem, żeby zrobić film, z tym, że nie miałem funduszy na jego realizację. W związku z tym postanowiłem opowiedzieć tę historię pisząc książkę. Gdyby była możliwość zekranizowania „Wszyscy jesteśmy sterowani” to jak najbardziej byłbym zainteresowany, bo ta historia była pomysłem na film, a nie książkę.

M.: A dziś jakie są twoje plany? Chcesz się poświęcić pisaniu książek?

P.: Na pewno nie chcę tego likwidować i usuwać z mojego życia, bo daje mi to dużo satysfakcji. Jeśli mógłbym z tego w 100% się utrzymywać to na pewno bym się temu poświęcił w dużo większym stopniu. Czuję potrzebę by pisać, a to czy stanie się to moim głównym sposobem na życie, czy poboczną rzeczą, to zależy od czytelników.

M.: W jaki sposób zaczęła się twoja przygoda z pisarstwem?

P.:  Gdy skończyłem pisać „Wszyscy jesteśmy sterowani” zacząłem wysyłać ją do wydawnictw i nie znalazłem wtedy żadnego wydawcy, który chciałby ją wydać. Wtedy ten projekt troszkę został odłożony. Później natchnęło mnie, by napisać kolejną książkę „Nie pytaj mnie o Rose”, którą wydałem przed „Wszyscy jesteśmy sterowani”. Dla niej znalazłem wydawcę i tak w międzyczasie, od czasu do czasu, zaglądałem do tamtej powieści napisanej wcześniej.  Znalazłem w niej wiele błędów, które systematycznie poprawiałem. Nie zmieniałem fabuły samej w sobie, tylko wprowadzałem drobne poprawki stylistyczne. Jej roboczy tytuł to „Nick Agent”, ona wtedy nie nazywała się jeszcze „Wszyscy jesteśmy sterowani”.

M.: Skąd w związku z tym obecny tytuł?

P.: Ten tytuł pojawił się dopiero niedawno, gdy miałem współpracować po raz kolejny z wydawnictwem Novae Res i z tym wydawcą omawialiśmy różne opcje tytułu.

M.: Jak określiłbyś grupę docelową Twojej książki? Innymi słowy, dla kogo jest ta książka?

P.: Książka jest głownie dla młodzieży – w ten sposób została także sklasyfikowana. Myślę jednak, że książka może spodobać się również rodzicom, którzy znajdą tam też wskazówki dotyczące sposobu myślenia ich dzieci.

M.: Świat wykreowany w „Wszyscy jesteśmy sterowani” jest przesączony przedziwnymi wydarzeniami i licznymi patologiami – nie obawiasz się, że m.in. seks córki z ojcem może być zbyt mocną kontrowersją?

P.: Wydaje mi się, że nie, bo takie rzeczy przewijają się przez literaturę i myślę, że nie ma tam niczego co nie byłoby pokazywane m.in. w filmach czy w literaturze.

M.: Skąd tak silne nasycenie, aż tak wielu patologii na tych 280 stronach „Wszyscy jesteśmy sterowani”?

P.: Pisałem tę książkę pod wpływem emocji negatywnych, więc myślę, że to miało znaczący wpływ na to, że jest tak dużo mrocznych sytuacji. Moja druga napisana książka, a pierwsza wydana [„Nie pytaj mnie o Rose” – przyp. red.] jest z kolei bardzo pozytywna. Zdarzało mi się nawet usłyszeć, że jest zbyt pozytywna.

M.: Cała książka jest nafaszerowana patologicznym erotyzmem. Uczennice „puszczają się” na prawo i lewo, nauczycielka uprawia seks z uczniami. Szkoła w „Wszyscy jesteśmy sterowani” jest pełna rozpusty i zepsucia. Skąd taki obraz szkoły?

P.: W mojej szkole w Kętach nie było takich akcji, a przynajmniej ja o tym nie słyszałem. Jeżeli chodzi o miejsce akcji to jest to szkoła, gdyż kiedy ma się kilkanaście lat to wiadomo, że całym twoim światem jest szkoła, w której spędza się większość czasu. Negatywne sytuacje mają tam miejsce, gdyż byłem wtedy przepełniony negatywnymi emocjami. A tak silne pokłady erotyzmu wynikały raczej z mojego wieku, bo chłopak 16 letni ma różne rzeczy w głowie i różnymi rzeczami się interesuje, więc myślę, że to też było powodem. Nałożyło się na to jednak bardzo dużo czynników i generalnie takim głównym zamysłem jaki wtedy miałem, było to że młody człowiek ogląda bardzo dużo telewizji, czy gra w gry komputerowe, gdzie jest dużo różnego rodzaju seksu i brutalnych scen.

M.: Myślisz, że właśnie to interesuje dzisiejszą młodzież? Intryga, seks, kłopoty w szkole, potężna dawka dramatu i science-fiction?

P.: Myślę, że nie wszystkich taka tematyka interesuje i może nie aż do tego stopnia, ale wydaje mi się, że ten sposób myślenia młodych ludzi coraz bardziej jest ukierunkowany w tę stronę. Jest na pewno wiele osób, którym wydaje się to atrakcyjne, no bo jeżeli powstają na przykład filmy związane z pornografią i znajduje to jakieś zainteresowanie wśród młodzieży to jest to interesujące dla młodych osób. Główny morał wynikający z tej książki to jednak nie zdeprawowanie i seks, a dążenie do prawdziwej miłości.

M.: Tytuł jak i opis książki sprawia wrażenie, że będzie to powieść psychologiczna, poruszająca problem manipulacji międzyludzkiej i siły perswazji. W Twojej książce ta manipulacja ma jednak trochę inny charakter… Związany mocniej z dziedziną science-fiction.

P.: Trochę manipulacji międzyludzkiej też znajduje się w książce, poza science-fiction. Tytuł też odnosi się do tego co się tam dzieje, jak historia się potoczy i jak się skończy.

M.: Mam jednak wrażenie, że tytuł książki nie do końca jest wierny fabule książki.

P.: Myślę, że tytuł przede wszystkim skłania do refleksji, łącznie z całą treścią.

M.: Czy wydarzenia w książce stanowią metaforę sytuacji zaobserwowanych przez Ciebie w wieku 16 lat?

P.: Bardzo zależało mi na tym, aby książka skłaniała do refleksji. Jeśli tak było, to dobrze. Ale nie chciałbym nikomu narzucać wniosku jaki powinien wyciągnąć, a każdy może już dowolnie treść interpretować. Dlatego też zakończenie jest takie nieoczywiste i urwane. Jest tam moment, gdzie musisz się zastanowić.

M.: Skoro zakończenie jest urwane, to czy planujesz kontynuować historię Nicka Agenta?

P.: Pisząc tę książkę brałem pod uwagę kontynuację. I właśnie dlatego wątki urywają się w pewnym momencie i zostają niedokończone.

M.: Książka porusza tematykę typową dla nastolatków: przyjaźń, pierwsze szkolne miłostki, wagarowanie, młodzieńczy okres buntu. Czyżbyś pretendował na stanowisko męskiego literackiego odpowiednika Krystyny Siesickiej? Pozostaniesz wierny gatunkowi książki młodzieżowej?

P.: Lubię pisać różne rzeczy i nie chcę ograniczać się tylko do jednej tematyki. „Nie pytaj mnie o Rose” jest napisana w zupełnie inny sposób od „Wszyscy jesteśmy sterowani”. Nie tylko przez zupełnie inny tryb narracji i fabuły, ale tematyka jest zupełnie inna i sposób pisania jest trochę inny. Tematyka wynika też z mojego wieku. Kiedy miałem 16 lat to pisałem o rzeczach, które dotyczą nastolatków.

M.: W takim razie tematyka twoich książek będzie zawsze odzwierciedlała stan twojego ducha?

P.: Tak. Pisząc „Wszyscy jesteśmy sterowani” miałem negatywne odczucia i stworzyłem książkę, która jest smutna przez większość czasu. A gdy mi się poprawiło, byłem bardziej zadowolony ze swojego życia napisałem „Nie pytaj mnie o Rose”, która jest książką pozytywną.

M.: W takim razie co piszesz teraz? Jaki jest twój obecny stan ducha?

P.: Teraz piszę książkę, której akcje osadzam na Majorce, gdzie byłem rezydentem.

M.: To już na sam koniec, jakie masz plany na 2013 rok? Usłyszymy o Twojej nowej książce?

P.: Mam jedną książkę w zanadrzu, jedną właśnie piszę i jeszcze nie wiem w jakiej kolejności je wydam. „Wszyscy jesteśmy sterowani” jest pierwszą książką, którą napisałem, a wydana została dopiero jako druga.

M.: A możesz zdradzić o czym jest książka, którą już napisałeś i jaki nosi tytuł?

P.: Opowiada ona historię mężczyzny, który budzi się po weselu swojej siostry i dużo z tego wesela nie pamięta. Okazało się, że obiecał pomóc przyjacielowi, który w wyniku jego zachowania na weselu złamał sobie nogę i nie może wyjechać do pracy jako pilot wycieczki. Prosi więc kolegę, który oczywiście posiada takie uprawnienia, aby ten go zastąpił. Jednakże nigdy on nie pracował jako pilot i jest to jego pierwsze zetknięcie się z tym zajęciem. Pojawia się tam kilka wątków sensacyjnych, m.in. związanych z ciekawymi turystami w autokarze. A jeśli chodzi o tytuł to myślałem o zatytułowaniu jej „Autobus do nieba”, ponieważ jest on związany z pewnymi wątkami, które tam się dzieją.

M.: Myślę, że lepszym tytułem byłby „Autokar do nieba”.

P.: Wcześniej książka ta miała być zatytułowana „Wycieczka”, ale „Autokar do nieba” rzeczywiście brzmi lepiej, zgodniej z terminologią.

M.: Powodzenia i dziękuję za rozmowę.

Monika Cholewa

Tags: paweł olearczykwywiad
Poprzedni post

Rzeź z tulipanami w tle

Następny post

100 % „Testosteronu”.

Redaktor

Redaktor

Następny post

100 % „Testosteronu”.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook Instagram LinkedIn

O NAS

Jesteśmy pasjonatami, których łączy kultura: literatura, krakowskie teatry, kina, koncerty, galerie, muzea... i wiele wiele innych.



Publikujemy, patronujemy, szerzymy, głosimy o KULTURZE i KULTURĘ. Nic w Krakowie się nie zdarzy bez czujnego oka KULTURAtki!



prezes@kulturatka.pl

  • GŁÓWNA
  • O NAS
  • REDAKCJA
  • WSPÓŁPRACUJEMY
  • PROJEKTY
  • PATRONUJEMY
  • NAPISZ DO NAS
Zaakceptuj ciasteczka

Używamy plików cookie, aby strona działała sprawnie i dopasowywała się do Ciebie. Możesz zaakceptować wszystkie lub zmienić ustawienia w każdej chwili.

Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zmień preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.