Czas czytania: < 1 minuta
Często jest tak, że słuchając muzyki z nagrania jesteśmy nią zachwyceni. Potem idziemy na koncert i zastanawiamy się, czy aby na pewno to te same piosenki. W przypadku tej pani jest zupełnie na odwrót. Jej brzmienie zawsze wydawało mi się wymuszoną i wymuskaną „brytyjskością”. Paradoksalnie, na żywo Kari Amirian wypada naturalnie i epatuje lekkością.
Często jest tak, że słuchając muzyki z nagrania jesteśmy nią zachwyceni. Potem idziemy na koncert i zastanawiamy się, czy aby na pewno to te same piosenki. W przypadku tej pani jest zupełnie na odwrót. Jej brzmienie zawsze wydawało mi się wymuszoną i wymuskaną „brytyjskością”. Paradoksalnie, na żywo Kari Amirian wypada naturalnie i epatuje lekkością.
W klubie Studio delikatna i subtelna wokalistka zaprezentowała głównie materiał ze swojej najnowszej płyty „Wounds and Bruises”, jednak nie zabrakło także utworów z debiutanckiego albumu „Daddy Says I’m Special”.
[imagebrowser id=142]
Cała trasa koncertowa Kari okraszona jest specjalnie przygotowanymi na tę okazję wizualizacjami. W połączeniu z marzycielską muzyką Kari tworzy niezwykle intymny klimat, a koncert artystki staje się wyjątkowym przeżyciem.
Nic dziwnego, że za swoje dokonania została nominowana do prestiżowej statuetki „Fryderyka”. Kari, znowu udało Ci się zaczarować Kraków.
Aleksandra Dąbrowska