Przypadkowe spotkanie w hotelowym pokoju to początek gry półprawd i niedomówień pomiędzy pochodzącą z polski pokojówką, a polsko-amerykańskim realizatorem dźwięku. Od lat skrywana tajemnica ma szansę wyjść na jaw, ale czy zabawa w kotka i myszkę przyniesie rozwiązanie zagadki życia i tragicznej śmierci przedwojennej gwiazdy kina Iny Benity?
Na deskach „Teatru Współczesnego” od września możemy zobaczyć spektakl „Femme fatale” z Sylwią Warmus w tytułowej roli Iny – pokojówki, która w latach 60 XX wieku podejmuje pracę w hotelu, aby po śmierci amerykańskiego męża utrzymać rodzinę. Jej gesty, ruchy ciała i charakterystyczny głos, zdradzają jednak, że jej życie nie było tak zwyczajne, jak chciałaby je przedstawiać. „Polskość” bardzo szybko łączy dwoje przypadkowych bohaterów. Gość hotelowy Jack (w tej roli Bartosz Jarzymowski) to filmowiec, którego rodzina była związana z przedwojennym filmem polskim. Po rozmowie z pokojówką Iną wpada na pewien trop, a jego celem jest udowodnienie, że Ina to tak naprawdę Ina Benita – przedwojenna gwiazda kina, która rzekomo zginęła tragicznie w Powstaniu Warszawskim. Kobieta wamp, której słabością byli mężczyźni, a tuż przed wojną stała u progu światowej kariery. Jack dostrzega w tej atrakcyjnej pięćdziesięciolatce dawny blask Iny Benity i powoli rozplątuje poszczególne wątki jej zagmatwanej życiowej drogi. Czy Benita kolaborowała z okupantem, a w tym samym czasie współpracowała z AK? Czy jej działalność i słabość do mężczyzn przyczyniła się do śmierci innych działaczy podziemia?
Dynamika spektaklu opiera się na dwóch aktorach. Ina – pokojówka próbuje początkowo zmylić Jacka i temat Iny Benity wprawia ją w zakłopotanie. Prawda kryje się w niuansach. W reakcji na swój głos z przedwojennych filmów, w sposobie w jaki się porusza, pali papierosa przez szklanką lufkę, czy tego jak zmienia się w wampa, gdy Jack próbuje wykorzystać jej słabość do mężczyzn, aby wydobyć z niej prawdę. Nawet w momencie konfrontacji Ina mówi o sobie w trzeciej osobie, jak gdyby tamta kobieta, gwiazda kina faktycznie zginęła w Powstaniu Warszawskim, a rola Iny Scudder była jedyną, jaka jej pozostała. Poczucie wstydu za czyny, które popełniła w czasie okupacji, czy obawa przed niezrozumieniem powodują, że nosi w sobie tajemnicę do końca i nawet najbliższym nie ujawnia jak wielką gwiazdą była w przedwojennej Polsce.
Znakomita scenografia oddaje charakter dusznego, hotelowego pokoju w klimacie lat 60 XX wieku (scenografia trochę jak w serialu „Mad Men”), a gra światła i cienia dodaje intymności opowiadanej historii. Kameralna scena Teatru Współczesnego pozwala na dobre wsiąknąć w fascynującą historię o miłości, za którą główna bohaterka musi zapłacić wielką cenę. Przedwojenne piosenki z filmów Benity, Mieczysław Fogg i „Tango Milonga” rozbrzmiewają w trakcie trwania spektaklu. Wyszłam z teatru oczarowana i z większym apetytem na głębsze poznanie historii tej zapomnianej gwiazdy.
Autorka recenzji: Alicja Csafordi
Tytuł spektaklu: Femme fatale
Reżyseria i tekst: Jacek Koprowicz
Obsada: Sylwia Warmus, Bartosz Jarzymowski
Asystent reżysera: Karolina Fabianowska
Scenografia: Bartosz Jarzymowski, Elżbieta Bień, Justyna Krzepkowska
Realizacja światła i muzyki: Tomasz Kalinowski/ Mateusz Wójcik
Kostiumy: Justyna Krzepkowska
Efekty filmowe: Bartosz Jarzymowski
Ruch sceniczny: Anna Sieprawska, Marcin Sieprawski

