Są emocje, których nie chcemy czuć, wśród nich jest także smutek. Gdy się pojawia, najchętniej chcielibyśmy jak najszybciej się go pozbyć. Autorka „Atlasu szczęścia” przekonuje jednak, że tłumiony smutek wraca ze zdwojoną siłą, a w swojej najnowszej książce próbuje zmienić nasze myślenie o nim.
Życie bywa trudne, choć chcielibyśmy żeby było inaczej, im wcześniej zdamy sobie z tego sprawę, tym lepiej dla nas. Dzięki temu będziemy mniej zaskoczeni, gdy następnym razem przydarzy nam się coś nieprzyjemnego. Akceptacja to klucz do poradzenia sobie ze smutkiem. Autorka przekonuje bowiem, że ucieczka nie działa, prędzej czy później i tak będziemy musieli się z nim zmierzyć. Wybije w najmniej spodziewanym momencie, nawet po wielu latach. Pisarka nie proponuje gotowych recept ani prostych afirmacji; zamiast tego prowadzi czytelnika przez własne doświadczenia straty, niepewności i emocjonalnych pęknięć, pokazując, że to właśnie one budują najtrwalsze fundamenty dobrostanu.
Największą siłą tej książki jest jej szczerość. Nie ma tu miejsca na kolorowanie rzeczywistości. Smutek nie jest przedstawiony jako coś, co trzeba szybko „przepracować” i zostawić za sobą, ale jako stan, który ma swoją wartość i sens. Dopiero pozwalając sobie na jego pełne przeżycie, możemy lepiej zrozumieć własne potrzeby, granice i pragnienia, a także pójść dalej. Dużą wartością książki są osobiste opowieści autorki, która prowadzi nas przez swoje często niełatwe życie. Możemy zajrzeć za kulisy jej życia, zobaczyć z czym się borykała i jak sobie z tym radziła, albo nie radziła. Dzięki temu czytelnik może poczuć się uczestnikiem tej emocjonalnej podróży.
Autorka potrafi przełożyć własne przeżycia na uniwersalne refleksje, które rezonują z nami niezależnie od życiowych okoliczności. Pisze o samotności, stracie, poczuciu zagubienia, ale także o czułości wobec siebie i o stopniowym odzyskiwaniu sprawczości. To proces, który nie ma wyraźnego końca, co paradoksalnie czyni go bardziej wiarygodnym.
„Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi” to piękna opowieść o smutku. To książka, którą czyta się, by przypomnieć sobie to, co już gdzieś intuicyjnie wiemy, ale czego często nie dopuszczamy do głosu. Choć moje doświadczenia różnią się od doświadczeń autorki, wiele z jej refleksji okazuje się zaskakująco bliskich. Strata, żałoba czy rozczarowanie to przecież doświadczenia uniwersalne.
„Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi” to lektura szczególnie cenna dla osób, które mierzą się z trudniejszym momentem w życiu. Nie oferuje szybkiej ulgi, ale daje coś znacznie bardziej trwałego: poczucie, że nie jesteśmy sami w swoich emocjach i że nawet najbardziej niewygodne doświadczenia mogą mieć sens.
Na koniec zostaje myśl najprostsza, a jednocześnie najtrudniejsza do przyjęcia: szczęście nie polega na eliminowaniu smutku, lecz na nauczeniu się życia z nim.
Autorka recenzji: Monika Matura
Tytuł: Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi
Autor: Helen Russell
Wydawnictwo: Insignis

