Kraków to miasto pełne legend i to nie tylko pod kątem opowieści, ale i ludzi, którzy w nim mieszkali. To tutaj żyli i tworzyli artyści, których biografie do dziś brzmią jak gotowe scenariusze teatralne. Nic więc dziwnego, że ktoś w końcu postanowił sięgnąć po ich potencjał.
„Skandal po krakosku” był dla mnie kolejną okazją do odwiedzenia Teatru Współczesnego. Tym razem przenosimy się do 1921 roku. Stanisław Witkiewicz gości w Krakowie u Tadeusza Boya-Żeleńskiego i jego żony Zosi, z którą łączy go romans. Co zaskakujące, gospodarz nie tylko nie protestuje, ale zdaje się przyjmować sytuację z dużą dozą wyrozumiałości. Ma zresztą własne problemy, podczas zakrapianego spotkania u Wojciecha Kossaka domalowuje coś na obrazie marszałka Piłsudskiego, który wkrótce ma przyjechać odebrać obraz. Jest więc w potrzasku! Z pomocą przyjść może mu tylko łut szczęścia, albo Witkacy! Wszystko to staje się przyczynkiem do wielu humorystycznych scen, nieporozumień i błyskotliwych dialogów.
Spektakl z lekkością wprowadza widza w świat krakowskich ekscesów i romansów, przeplatanych specyficznym humorem Witkacego oraz obecnością Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, deklamującej swoje wiersze, oraz jej zapatrzonego w siebie ojca. Przedstawienie nie tylko bawi, ale również inspiruje do sięgnięcia po biografie bohaterów. Twórcy opierają się na faktach, lecz swobodnie nimi operują, budując świat pełen absurdu, przerysowania i przewrotnego humoru. To Kraków wyjęty z anegdot i plotek – miejsce, w którym skandal staje się codziennością, a rzeczywistość płynnie miesza się z teatralną konwencją. Z przerysowanymi postaciami i dialogami balansującymi między inteligentną ironią a rubasznym dowcipem.
To komedia lekka, momentami frywolna. Twórcy sięgają zarówno po dowcip sytuacyjny, jak i słowny. Akcja jest wartka, sceny następują po sobie bez dłużyzn, a aktorzy utrzymują wysokie tempo, które nie pozwala widzowi się znudzić. Na uznanie zasługuje nie tylko kunszt aktorski, ale i kostiumy oraz scenografia nawiązujące do lat 20. oraz muzyczne inspiracje epoką. Wszystko to buduje klimat, który przenosi widza do przedwojennego Krakowa.
„Skandal po krakosku” to propozycja dla tych, którzy w teatrze szukają przede wszystkim rozrywki, ale nie chcą rezygnować z kulturowego kontekstu. To spektakl, który bawi się historią, nie traktując jej z przesadną powagą, i przypomina, że za wielkimi nazwiskami kryją się ludzie pełni sprzeczności, namiętności i słabości. Lekki w formie, pozostawia widza z uśmiechem i ochotą, by jeszcze na chwilę zanurzyć się w krakowskie anegdoty.
Autorka recenzji: Monika Matura
Tytuł: Skandal po krakosku
Obsada: Kamil Toliński, Bartosz Jarzymowski, Sylwia Warmus, Sandra Boryczka, Szymon Grzybek
Scenariusz i reżyseria: Jan Naturski
Scenografia: Elżbieta Bień
Kostiumy i efekty filmowe: Bartosz Jarzymowski
Światło i muzyka: Mateusz Wójcik

