close
Wołyń w relacjach świadków

Wołyń w relacjach świadków

20130219_01

Historia Kresów Wschodnich, w tym i Wołynia, jest niezwykle skomplikowana i nadal niestety do końca niejasna. To samo miejsce jest zupełnie inaczej ukazywane we wspomnieniach polskich, a odmiennie w ukraińskich. Teren ten zamieszkiwany był przez przedstawicieli różnych nacji, a na przestrzeni wieków wielokrotnie zmieniał przynależność państwową. Wzajemne prześladowania odbiły się piętnem na stosunkach polsko-ukraińskich. Pretensje i nieufność podburzane przez władzę doprowadziły do krwawych, bratobójczych walk. Okupacja sowiecka, niemiecka i rzeź ze strony ukraińskich oddziałów UPA stały się udziałem polskich rodzin na Wołyniu.

Marek Koprowski w publikacji „Wołyń. Epopeja polskich losów 1939-2013. Akt I” stara się przedstawić losy polskich rodzin na Wołyniu, którym przyszło walczyć nie tyle o wolną ojczyznę, ale przede wszystkim o życie swoje i swoich dzieci. Książka składa się z ośmiu relacji Zygmunta Maguzy, Władysława Siemaszki, Haliny Górki-Grabowskiej, Jana Lipińskiego oraz Adama Kownackiego, Tadeusza Wolaka, Floriana Skarżyńskiego i Romana Domańskiego. Każda z historii jest indywidualnym opisem przeżyć, zbiorem wspomnień trudnych i traumatycznych. Niełatwo po latach odtworzyć w pamięci chwile, które boleśnie wryły się w serce, które przez lata ktoś próbował wymazać, zapomnieć, by móc zacząć życie od nowa. I w tym wypadku widać luki w relacjach świadków, tak jakby te najbardziej bolesne rany były już na tyle zabliźnione, że świadek nie chce otwierać ich na nowo…

Relacje świadków są bardzo dobrym materiałem źródłowym dla historyka, jednak i one pozostawiają wiele do życzenia, w kwestii własnej wiarygodności. Ogromny ładunek emocjonalny, upływ czasu, często brak dystansu, oraz silna subiektywizacja zdarzeń niekorzystnie wpływają na wartość tego typu źródła. Są to relacje tylko jednej strony i jednego „typu” pokrzywdzonych – osadników – a prawda nie jest tak jednoznaczna… Pozostają przecież Polacy, którzy osadnikami nie byli, ale mieszkali na Wołyniu do wielu pokoleń, którzy wrośli w tą społeczność, byli jej częścią, a nie „obcymi”, „przybyszami”, do których odnoszono się z rezerwą. Te cenne relacje nie oddają więc ostatecznie całości złożonej i trudnej prawdy, pokazują kontekst, naświetlają dokładnie fragment z o wiele większej i bardziej skomplikowanej całości.

Jednym ze świadków, którzy opowiadają tragiczną historię swojej rodziny jest Zygmunt Maguza. Wspomina, że przed wojną i w jej trakcie Polacy i Ukraińcy mieszkali obok siebie i żyli w zgodzie: „Rodzice utrzymywali dobre stosunki z okolicznymi Ukraińcami. Ci ostatni także bardzo przyjaźnie się odnosili do naszej rodziny. (…) O jakiejś nienawiści między obydwoma narodami, która wybuchła w latach czterdziestych, (…) nie było mowy” .

Jednak sytuacja diametralnie się zmieniła. Polak stał się dla Ukraińców wrogiem numer jeden. Nie był już bratem, przyjacielem, sąsiadem. Był krwiopijcą, ciemiężycielem, burżuazyjnym wyzyskiwaczem. Musiał zostać zlikwidowany. Mimo, że jeszcze w zeszłym tygodniu gościł na rodzinnej uroczystości, dziś musiał zginąć. Polskie losy na Wołyniu to temat rzeka. Temat, który wraz z upływem lat coraz trudniej będzie zbadać, gdyż ostatni świadkowie powoli odchodzą, a ich miejsce zajmie niewiedza, insynuacje i polityczna poprawność…

Dlatego też sami świadkowie mając na uwadze wagę swojej wiedzy już od dawna starają się przechować ją dla potomnych. Władysław Siemaszko w swojej relacji podkreśla: „Istniało niebezpieczeństwo, że jak wymrze nasze pokolenie, to prawda o zbrodniach popełnionych na Wołyniu przez Ukraińców na Polakach zostanie zapomniana lub ofiary zostaną uznane za katów”. Książka Marka Koprowskiego jest cennym zbiorem wspomnień, które na pewno pomogą zachować od zapomnienia losy choćby kilku polskich rodzin i naświetlić, jak wyglądała sytuacja pozostałych Polaków na Wołyniu.

Historia nie jest nigdy obiektywna, choć stara się do tego dążyć. Jednak opowiada ją historyk, dokumentalista, który jako człowiek nie jest w stanie być zupełnie obiektywny, całkowicie krytyczny. Ma swój pogląd, a jego osąd nosi znamiona subiektywizacji. Najtrudniej zachować obiektywny sąd spisując emocjonalne relacje, jeśli chce się być sprawiedliwym wobec historii, a równocześnie wobec swojego respondenta. Mimo wszystko książkę Marka Koprowskiego „Wołyń. Epopeja polskich losów 1939-2013. Akt I” cechuje rzetelny opis faktów i chęć przybliżenia wątków słabo opracowanych. Niewątpliwie ogromną zaletą jest zebranie w całość relacji aż ośmiu świadków wydarzeń na Wołyniu. Wnikliwe wysłuchanie i opracowanie ich wspomnień, które gdyby nie ta książka zostałyby skazane na zapomnienie. Historia współczesna posiada ogromne możliwości i duży potencjał właśnie dzięki badaniom oral history, które dają możliwość zebrania wartościowego materiału źródłowego. Marek Koprowski jest niewątpliwe przykładem autora, który tę wartość zna, i który potrafi zrobić z niej pożytek.

Marzena Rogozik

„Wołyń. Epopeja polskich losów 1939-2013. Akt I”
Marek A. Koprowski
Wydawnictwo Replika 2013

„Niemożliwe”, a jednak…

Kolorowo, ale bez emocji

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij