close
Nasi ojcowie to byli ostatni ojcowie: „Tato” – recenzja

Nasi ojcowie to byli ostatni ojcowie: „Tato” – recenzja

5 października 2014bagatelaTato1215wyświetleń

20141005_0295. sezon krakowskiego Teatru Bagatela został rozpoczęty przez premierę nowego spektaklu „Tato” Adama Pałygi w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej, która odbyła się 1 października na scenie mieszczącej się na ulicy Sarego.

„Tato” to zgodnie z tytułem sztuki opowieść o relacjach ojca i syna, które nie zawsze bywają łatwe. Akcja dramatu osadzona została w PRLu. Główni bohaterowie to rodzina dobrze sytuowanego wojskowego, który jednak nie zawsze potrafi powstrzymać swoje despotyczne zapędy. Narratorem snutej opowieści staje się najstarszy z rodzeństwa Franiu, którego poznajemy w dniu pogrzebu jego ojca. Syn wraca wspomnieniami do minionych lat, począwszy od własnych narodzin, poprzez dorastanie i dzień śmierci rodzica. Retrospekcja poddana analizie dorosłego już syna, staje się próbą oswojenia przeszłości.

Znamienne wydają sie słowa, które matka kieruje do syna – nie jadłeś kabanosa, bo nie chciałeś być jak ojciec. Być może autor stawia pytanie o to, jak długo uciekać możemy od wzorców przekazanych nam przez rodziców.
Niebanalny atut stanowi muzyka wykonywana na żywo dopełniająca dziejące się na scenie działania. Dodatkowym smaczkiem są znane przeboje pokroju „Żegnaj Pamelo” czy „Och jak bardzo cię kocham”, które nie tylko bawią ale i stają się ucztą dla ucha, poprzez świetny wokal Anny Rokity.

„Tato” jest sztuką, smutną i prawdziwą, choć nie stroniącą od dowcipu. Wchodząc w dorosłe życie, obiecujemy sobie, nie popełniać błędów, które popełnili nasi rodzice, obiecując sobie odmienne postępowanie, bardzo często kończy się to jednak, tym, od czego próbowaliśmy uciec, a demony, z którymi się nie pogodziliśmy nie uciekną, póki nie zaakceptujemy ich obecności. „Tato” odziera nas ze złudzeń, przedstawiając zwyczajną rodzinę w której znajome fragmenty odnajdzie każdy z nas.

Monika Matura

Monika Matura

Monika Matura

Na początku była muzyka i książki, co było pierwsze - nie pamiętam. Później dołączył do nich film i gry, a na końcu teatr. I tak mi zostało do dzisiaj :).

„Ponura Drużyna” – Luke Scull

Hooverphonic zagrali w krakowskiej Fabryce

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij