close
Wiedźmin. Turbolechita (recenzja)

Wiedźmin. Turbolechita (recenzja)

Prawda w oczy kole. Czy aby na pewno? Zamierzeniem Piotra Siekluckiego, reżysera sztuki teatralnej „Wiedźmin Turbolechitabyło prześmiewcze przedstawienie obrazu polskości. Naszych rozterek pomiędzy historycznym powiązaniem ze wschodem, a jednoczesną chęcią bycia postrzeganymi jako pełnoprawny element kultury zachodnioeuropejskiej. Spektakl prawdę Ci powie.

Słowem wstępu

Niedzielny wieczór, godzina 19:15, emanującą magię teatru najwyższy czas chłonąć, napawać się chwilą niepewności stojąc w kolejce – długiej kolejce oczekujących, na wejście krętymi schodami do miejsca, gdzie wewnętrzne „ja” zamienia się w zbiorowe „my”. Zastanawiałem się, czy czekając nie jestem już przypadkiem uczestnikiem przedstawienia? Być może istnieje taka ewentualność, że ktoś z uczestników naszego wyczekiwania aktorem jest doprawdy i już sztuka się rozpoczęła? Jednakże nie. Moje przypuszczenia z nawiązaniem do Grotowskiego były zbyt daleko idące. Czyli będzie klasycznie – pomyślałem. Czy dobrze pomyślałem – nie wiem. Teraz już nawet nie wiem, czy myślałem po słowiańsku. Na pewno nie myślałem po mordorzemu, a czy po europejsku?

Zaczęło się
Połączone siły kreacji Piotra Siekluckiego ze słowem Ziemowita Szczerka stworzyły sztukę, która jak zwykle w tego typu kreacjach zadaje więcej pytań niż daje odpowiedzi. Przesiąknięta sarkazmem, metaforami, aluzjami do wydarzeń historycznych, miejsc i nazw na przestrzeni dziejów oraz ruchów kulturalno – społecznychwymuszała na widzu konieczność intelektualnego wysiłku i refleksji. Czego owe przemyślenia mogły dotyczyć nie zdradzę. Najlepiej samemu się przekonać, dlaczego aktorstwo najstarszego Elbończyka (Maciej Ferlak), było, jednym słowem – świetne! Z jakiego powodu Geralt (Juliusz Chrząstowski) przedstawiony jako cyniczny, samozwańczy wódz plemion słowiańskich swojego celu osiągnąć nie jest w stanie?

Na zakończenie
Uczestniczenie w spektaklu było czystą przyjemnością. Sztuka w żadnym wypadku nie jest obrazoburcza ani skandaliczna jak miało to miejsce w niektórych realizacjach Piotra Siekluckiego. Określiłbym ją jako szydzący manifest sceniczny.

Polecam.

 

Autor recenzji: Kamil Klimek

Reżyseria: Piotr Sieklucki

Tekst: Ziemowit Szczerek

Wytępują: Juliusz Chrząstowski (Wiedźmin), Maciej Ferlak (Najstarszy Elbończyk), Krystian Durman (Conan), Aleksander Fiałek (Jaskier), Karol Miękina (Dilbert Oraz Ruch Sceniczny) , Piotr Sieklucki (Piosenka), Grzegorz Witek (Elbończyk), Grzegorz Janeczek (Elbończyk).

Projekcje: Paweł Penarski

Muzyka: Paweł Penarski

Scenografia: Łukasz Błażejewski

Światło: Wojciech Kiwacz

Dźwięk: Grzegorz Janeczek

  • Kostiumy: Łukasz Błażejweski

Miejsce: Kraków, Teatr Nowy Proxima

Data: 10. 02. 2019 r

Obejrzane dzięki uprzejmości: Teatr Nowy

Najbliższe spektakle: 23 – 24. 02. 2019, godz.: 19:15

Dylematy moralne i trudne wybory… („W imię dziecka” Recenzja)

Mirosław Adamczyk PLAKATY w Dydo Poster Gallery

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.
Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb.
Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij