Kulturatka.pl - wydarzenia kulturalne w Krakowie
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci
Kulturatka.pl – wydarzenia kulturalne
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Kulturatka.pl – wydarzenia kulturalne
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Home Subiektywnie Recenzje

Kulturatka w kuchni: w kuchni z Beatą Sadowską (recenzja)

przez Redaktor
9 marca 2017
w Recenzje, Subiektywnie
Czas czytania: 2 minuty

Beata Sadowska[responsivevoice voice=”Polish Female” buttontext=”POSŁUCHAJ WPISU”] czyli Babka ziemniaczana babci Hali po krakowsku!

Zachęcona swoim ostatnim sukcesem kulinarnym sprzed trzech tygodni, postanowiłam przeprosić się z garami i ponowienie spróbować swoich sił w kuchni. Tym razem, za sprawą Beaty Sadowskiej i jej książki pod tytułem „I jak tu nie jeść!”, zmierzyłam się z Babką ziemniaczaną babci Hali.

Przepis

Wydawał się banalny, chociażby ze względu na prostotę składników w nim podanych: „półtora kilograma ziemniaków, 3 cebule, 2 jajka, 2 ząbki czosnku, mąka, 3 łyżki oleju rzepakowego, zioła (takie, jakie lubimy i mamy w domu) + obowiązkowo majeranek, sól do smaku”.  Banalne, prawda? Niestety nie do końca. Jako zagorzała fanka, ale wciąż jeszcze adeptka, jakże skomplikowanej sztuki kulinarnej, wymagam od przepisów ciut więcej, niż tylko skrótów myślowych autora. Chociażby zioła. Jeżeli w domu aktualnie nie posiadam żadnych, bo rozumiem że papryka słodka w proszku to nie zioło tylko przyprawa, to idąc do sklepu po składniki na babkę, jakich ziół mam szukać? I czy mają to być zioła suszone, czy może te w doniczce, i co w ogóle mieści się pod tym pojęciem? Bazylia [sic!], ale to nie jest polskie zioło, za to Babka ziemniaczana babci Hali brzmi jak ukryty skarb kuchni staropolskiej. No cóż jakoś te dwa składniki nie idą mi w parze. Ale to tylko mój punkt widzenia, zapewne większość z Was ma swoje ulubione zioła i z miejsca wiedziałaby, co do owej babki dodać. Nie ukrywam jednak, że zabrakło mi tej informacji w przepisie, jak również zdefiniowania przez autorkę na jakich oczkach powinnam wcześniej obrane ziemniaki, cebulę i czosnek zetrzeć. Tarłam na grubych, nie wiem czy słusznie. Po wymieszaniu startych warzyw, jajek, przypraw, zioła w postaci majeranku (nie odważyłam się eksperymentować), mąki oraz soli, powinnam otrzymać cytuję „konsystencję plasteliny”. Nie otrzymałam, może dlatego że ilość mąki nie została podana. Sypałam hojnie, od serca, ale w pewnym momencie mąka się skończyła. Jednak wydaje mi się, że konsystencja jaką osiągnęłam nie była aż tak bardzo zła, bowiem udało mi się skutecznie uniknąć wodnistości masy na babkę. Ale czy przypominała plastelinę? Po upieczeniu i rozkrojeniu na pewno tak. Ziemniaki, po półtorej godzinie pieczenia w temperaturze 180 stopni, były przyjemnie miękkie ale całość miała kolor i konsystencję kitu do uszczelniania okien. Chyba tak miało być, bo po zjedzeniu solidnej porcji Babki ziemniaczanej babci Hali o dziwo nic mi nie jest. Co więcej, drugą foremkę zamierzam zabrać ze sobą jutro do pracy i poczęstować nią moich eko-bio-wega-kolegów.

Reasumując

Podoba mi się sposób wydania tej książki, zwłaszcza fotografie autorstwa Celestyny Król od patrzenia na które, człowiek z miejsca robi się nieprzyzwoicie głodny. Świetnie czyta się przypisy samej Beaty Sadowskiej, jej wspomnienia z dzieciństwa czy anegdoty związane z opisywaną aktualnie na potrzeby książki potrawą. Nie jestem natomiast zwolenniczką koncepcji miksowania wszystkiego w blenderze, oraz fanką przepisów w których lista składników, mimo że krótka, zawiera w sobie produkty o których istnieniu większość ludzi nie ma pojęcia. Myślę jednak, że jest to idealna książka dla wszystkich tych, którzy regularnie co weekend uwielbiają wyprawy na drugi koniec miasta tylko po to, by sklepie bio i eco nabyć: topinambur, komosę czy ras el hanout, cokolwiek to jest. Smacznego. 

Recenzowała: Karolina Chłoń
Autor: Beata Sadowska
Tytuł: I jak tu nie jeść
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte

[/responsivevoice]

Tags: kuchniaprzepisyBeata Sadowskagotowaniezdrowa kuchniajedzeniekulinarnie
Poprzedni post

Wywiad z zespołem Weesp

Następny post

Lekcje szczęścia i długowieczności

Redaktor

Redaktor

Następny post

Lekcje szczęścia i długowieczności

Facebook Instagram LinkedIn

O NAS

Jesteśmy pasjonatami, których łączy kultura: literatura, krakowskie teatry, kina, koncerty, galerie, muzea... i wiele wiele innych.



Publikujemy, patronujemy, szerzymy, głosimy o KULTURZE i KULTURĘ. Nic w Krakowie się nie zdarzy bez czujnego oka KULTURAtki!



prezes@kulturatka.pl

  • GŁÓWNA
  • O NAS
  • REDAKCJA
  • WSPÓŁPRACUJEMY
  • PROJEKTY
  • PATRONUJEMY
  • NAPISZ DO NAS
Zaakceptuj ciasteczka

Używamy plików cookie, aby strona działała sprawnie i dopasowywała się do Ciebie. Możesz zaakceptować wszystkie lub zmienić ustawienia w każdej chwili.

Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zmień preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.